Wczoraj spotkałam się z koleżanką, i rozochocona Miesiącem Dumy i ogólnie ochotą i przypływem kobiecej energii, postanowiłam pójść na to spotkanie w swojej kobiecej wersji. Wyjście mnie rozochociło bardziej, pomalowane paznokcie zachęcały do utrzymania tej tożsamości, więc dzisiaj postanowiłam znów założyć sukienkę i pofunkcjonować sobie w takiej wersji trochę dłużej. Miałam też ochotę być blondynką, więc założyłam perukę, choć raczej ujmuje mi passingu niż dodaje

Mimo wszystko stwierdziłam że trzeba być "out and proud", nie zważać na to co ludzie sobie o mnie pomyślą, jak widzą we mnie faceta w sukience to trudno, tak chcę dziś wyglądać więc tak będę wyglądać, a inni niech z tym dealują. Poszłam zjeść w jednym z sieciowych fast-foodów i zrobić małe zakupy (codzienne, spożywcze głównie), wszystko było doskonale
...aż do momentu, kiedy wracając z torbą z zakupami (w transowych kolorach 🩵🩷

) do domu kątem oka zauważyłam, że z przeciwnego kierunku wraca też sąsiad

Taki bliski sąsiad, z mieszkania naprzeciwko na tym samym piętrze w tej samej klatce, taki "domyślny" sąsiad z którym mijamy się najczęściej
Trochę spanikowałam i postanowiłam wrócić do domu okrężną drogą, przechodząc bokiem obok innych bloków na osiedlu, celowo mocno zwalniając krok, tak żeby przypadkiem nie dojść do klatki przed sąsiadem
No i tyle było z mojej "dumy"


Wolałam tak, niż się potencjalnie konfrontować, ryzykować że sąsiad postanowi zadać jakieś niezręczne pytania (pozna mnie i zapyta czemu tak wyglądam? nie pozna i zapyta kim jestem? obie wersje brzmiały przerażająco

)
Mam wrażenie że, dla mnie przynajmniej, outowanie się przed takimi osobami niby znajomymi, ale w sumie obcymi, lub odwrotnie, niby obcymi, ale kojarzącymi mnie z widzenia - to jest wyższy poziom zarówno ponad pokazywanie się losowym ludziom na ulicy (bo co mnie obchodzi co oni myślą

) jak i przed bliskimi znajomymi (bo jest przestrzeń na to żeby porozmawiać o tym "właściwie", jest zaufanie i mentalna bliskość). A taki sąsiad... niby to nie jego sprawa, ale jednocześnie wpadamy na siebie na tyle często że trochę nie wypada go zbywać
Jestem ciekawa czy miałyście kiedyś podobne rozterki, problemy, sytuacje... i ewentualnie jak sobie z tym poradziłyście
