Wednesday, 2010-09-08

  crossdressing.pl
  All about crossdressing

  Visit count: 4855063, Hit count: 49461412
Shortcuts
 Familia
 Forum
 What’s new on forum
 Blog
 Video
 Guestbook
Menu
Main page

News

Our projects
Current events
Meetings and parties
From editors

Transgender

Definitions
Identification
Treatment
Help
Against transphobia

Magazine

Local&foreign news
Trends
Famous tg
Gender boundaries
Law
Religion
Fashion
Pluses/minuses
Curiosities
Just fun

We and our intimates

LadyLike

Culture

Press
Theater
Movies
Literature
Graphics
Music

Cafeteria

Biuta Bino

Transformation

Body care
Garments
Hair
Tips & tricks
How do they do it!

Guide

Sizes

Catalogue

Places / Clubbing
Links
Download

Contact

Latest articles
EuroPride 2010 – relacja (1082)
Wywiad z Amelią Gattar dla iWoman (4083)
Przygoda Telimeny z "Polityką" (2415)
Moje pierwsze TP w Rasko (5903)
Czas się przywitać - Katerina (3984)
Zaproszenie na Plenerowe Trans Party 7 (4612)
Transwestyta poszukuje pracy (3107)
Together Bar - Berlin (2608)
Relacja z II MŚTP (3033)
Małe Śląskie Trans Party – Relacja (6290)
...more...
Top 10
Perfect sizes (261918)
Private sites (214074)
Tucking&taping – how to get rid of the bulge in the crotch (166768)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (152642)
Necktie knots (142205)
Foreign internet shopping (105376)
The right wig for you (100074)
Zakupy w Polsce (80636)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (76530)
Fun pictures (75065)
...more...

Back to: Transgender adventures

Przygoda Telimeny z "Polityką"
Read count: 2415
Last update: 2010-04-08


In brief:W marcu 2010 w tygodniku "Polityka" ukazał się artykuł przedstawiający historie kilku osób trans. Poniżej zamieszczamy fragmenty artykułu opowiadające o Telimenie.

There are 6 comments for this article. Show comments.
We're sorry! An English version of this article is still not available...

If you want to help us to extend the portal by translating this article into English, please contact the portal editors.

The polish version:

Mówię dziewczynom w gabinecie kosmetycznym: Ja bym chciała być jak lalka Barbie, w kolorach wyuzdanych, czerwonych. Mówię: Jestem próżna, moje życie jak operetka jest pomieszaniem sztuk i gatunków. Dziewczyny się śmieją i pytają: Jak dziś robimy, panie Przemku?

Przemuś. W przedszkolu w mieście M. dzieci malowały; piękny dzień, jesień, pogoda akwarelowa. Ręce i fartuszki miały umazane farbkami. W sali tumult, podniecenie, bieganie, duma z namalowanych domów i kotów. Wśród tego wszystkiego Przemuś stał urzeczony, bo wymyślił dla siebie przyjemność. Krzyczał do dzieci: mnie całego pomalujcie, będę schowany pod farbą!

Przemek. Nie został aktorem, a chciał. Jako najstarszy syn w wielodzietnej rodzinie, w fabrycznym miasteczku M. na południu Polski, musiał iść do pracy. Podobnie było z pianinem: nachodziła go w młodości żądza wyrażenia siebie za pomocą pianina, bębnienia z ogniem, fortissimo. Ale nie umiał grać. Siedział więc nad elektroniką, nad mechaniką, budował tranzystory, palce miał do tego dobre, wirtuozerskie. Całym jego światem był dom, z kolegami nie chodził, wódką się brzydził, a kiedy przyszedł czas, zabrało go wojsko i został fotografem jednostki w Kazuniu.

W mundurze przyjechał do M. wziąć ślub. Żonę poznał dużo wcześniej, w technikum przyzakładowym, na praktyce obróbki skrawaniem; niby szczupła brunetka, kruszyna przy maszynie, wzruszająca i bezbronna, a w jego oczach jakaś potężna przez swoją kruchość – tylko kobiety tak potrafią. Urodziła mu pięcioro dzieci. Przemek otworzył w M. zakład mechaniczny, został pracoholikiem, utrzymywał rodzinę. Artystycznie stało się jasne, że świata nie zadziwi. Miał gitarę pudłową z wojska, leżała na szafie. Jeszcze próbował po pracy na kursie akordeonistów, w panice przed uciekającym czasem; akordeon też na szafie.

Żonę teatralizował i uwznioślał w ciszy mieszkania w bloku, w mieście M., ciuchy jej dobierał, makijaż doradzał krzykliwy jak u matrioszki. Mawiał: kobieta zmienną jest, idealną istotą, zmienia się co do wizerunku. Prosił, żeby zmieniała się według pór dnia, ale z wiekiem robiła się zmęczona, praca wydobyła z niej rysy, których Przemek nigdy nie dostrzegał u Marilyn; podziwiał Marilyn Monroe, o której oczywiście wiedział, że dawno umarła.

Przemek popadał w nerwicę, po pięćdziesiątce obudził się na nerwowym oddziale.

Przemysław. Mówi: Telimena się we mnie zawsze dobijała, czekała na swoją scenę jak kostium operowy, na oddziale nerwowym wreszcie wyszła w reflektory. Braw nie było, widownia pusta; nikt nie lubi przeżywać swojej niezwykłości samotnie. Telimena występowała w domu, po robocie, najpierw niewprawna pudernica, w ciuchach żony i w peruce biegała szczęśliwa między lustrami w przedpokoju i łazience. Wieczorami Przemysław chował Telimenę w sobie i szli do gabinetu kosmetycznego, miejsca czarodziejskiego, jedwabnego. Telimena prosiła kosmetyczki: dziś zróbcie mi Barbie, Marilyn, Madonnę. Starały się; Telimena paradowała ulicami miasta M. przeglądając się w wystawach sklepów, w drogeriach, głosem Przemysława pytała o szminki i tusze, rozmowy cichły, a ta trzpiotka chichotała w dłoń. Przemysław był abstynentem, Telimena lubiła słodkie wina.

Któregoś dnia w mieszkaniu Telimena źle wyliczyła czas spektaklu; syn Przemysława wrócił ze szkoły, dzwonił do drzwi, przez wizjer widział spłoszoną długowłosą kobietę i słyszał stukanie obcasów; otworzył mu zbudzony z potliwego snu tata. Tego dnia do opery weszła publika i wygwizdała Telimenę; żona bardzo płakała.

Przemysław się przestraszył. Z warsztatu dzwonił do wszystkich telefonów zaufania. Przemysław zabierał Telimenę na działkę. Żona przemówiła na temat rozwodu. Telimena odkryła transpłciowe party w Warszawie, jeździła starym Fiatem, czasem przeobrażała się na stacjach benzynowych. Kartę płatniczą Przemka podawała kasjerowi dłonią z czerwonym pazurem. Telimena mówiła: Lubię być w tę i z powrotem, kocham kobiety, ale nie chcę być już zawsze kobietą. Żona mówiła: Wy się tam pieprzycie. Telimena pojechała opowiedzieć o sobie w telewizji, kiedy wróciła do domu, rodzina chciała ją zjeść. Aż kiedyś przed świtem, w najgorszej porze dla samotnych, Przemysław zostawił na stole w kuchni dokumenty, kluczyki i pieniądze, pierwszym pociągiem pojechał do Warszawy. Na Dworcu Centralnym położył się na ławce i czekał, aż ktoś przyjdzie go brutalnie zabić; być może wtedy żona poświęci mu trochę uwagi. Był to pomysł Telimeny.

Telimena. Żona robi jej makijaż w ubikacji warszawskiego lokalu; idą razem na transparty. Telimena elegancka, rozszczebiotana, najwdzięczniejsza kobieta na świecie. Są w trakcie terapii, żona ma zobaczyć transparty, koleżanki – inni poprzebierani faceci – zazdroszczą Telimenie wyrozumiałej żony, wielu ma sprawy rozwodowe w toku. Nocą Telimena z żoną wraca starym Fiatem do miasta M. i postanawia, że lakier z paznokci zmyje na ostatniej stacji benzynowej przed domem.

Autor: Marcin Kołodziejczyk
Polityka, 4 marca 2010



There are 6 comments for this article. Show comments.



Back to: Transgender adventures

Język polski English 
Log in
Nick:
Password:

Opinion poll
How do you cope with facial hair?
Shave and mask with foundation
Pluck with tweezers
Laser it
Kill with current
Do nothing - female with a beard
Got no facial hair
Skomentuj

Poll results
Users
Registered: 4709
On line: 15
Logged in:
Search
Sentence of the week
"Fashion Law: If the shoe fits, it's ugly." - Author Unknown
Skin
Advertisement


Copyright (c) 2004-2010 by crossdressing.pl