close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie. Zgadzam się, nie pokazuj więcej tej informacji
Szczegóły polityki cookie

 Sobota, 2019-02-16

  Najstarszy w Polsce portal o crossdressingu i transpłciowości
  Istniejemy od 2004 roku

  Ilość odwiedzin: 8033969, ilość odsłon: 64316371
Na skróty
 Familia
 Forum
 Co nowego na forum
 Blog
 Video
 Księga gości
Menu
Strona główna

Ogłoszenia

Aktualności

Nowości w portalu
Nasze projekty
Bieżące wydarzenia
Imprezy i spotkania
Kalendarz spotkań
Od redakcji
Listy do redakcji
Najpopularniejsze

Transpłciowość

Pojęcia
Identyfikacja
Terapia
Pomoc
Przeciw transfobii

Magazyn

Z kraju i ze świata
Zjawiska
Sławni transi
Na granicy płci
Miej świadomość
Prawo
Religia
Moda
Plusy / minusy
Ciekawostki
Na luzie

My i nasi bliscy

LadyLike
Żyć z „nią”
Ja i mój związek

Kultura

Prasa
Teatr
Filmy
Literatura
Grafika
Piosenki

Kawiarenka

Przemyślenia
Moja wielka przygoda
Mój pierwszy raz...
A to ja właśnie...
Transowe przygody
Moje przygody z Anną
Pamiętnik Alex
Wspomnienia Iwony
Opowiadania
Felietony w szpilkach
Biuta Bino

Transformacje

Dbamy o ciało
Makijaż - porady
Ubiór
Włosy i peruki
Dodatki
Tips & tricks
Jak oni to robią!
Makijaż – kurs
Z pomocą medycyny

Poradnik

Przewodnik
Rozmiary
Ciekawy produkt

Katalog

Nasze profile
Specjalnie dla nas
Miejsca i Kluby
Polecamy sklepy
Linki
Pliki do pobrania
Programy

Kontakt

Redakcja
Księga gości
Użytkownicy
Nasza mapa
Najnowsze artykuły
Wiosenne Plenerowe Trans Party 2019 (4167)
2019.02.12 Katowice. Dyżur psychologa (11409)
2019.02.05 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (11617)
Trans Sylwester w Tęczówce (5102)
2018.11.24 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (7757)
2018.09.7-9 - Plenerowe Trans Party (18040)
2018.11.24 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (35300)
2018.07.17 Katowice. Grupa wsparcia dla osób niedokonujących korekty (35553)
2018.07.10 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (56056)
Wiosenne Plenerowe Tras Party (24621)
...więcej...
Najczęściej czytane artykuły
Wymiary... idealne (675423)
Tucking&taping, czyli jak pozbyć się wypukłości w kroczu (578520)
Strony prywatne (358514)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (310531)
Zakupy za granicą (273945)
Wiązanie krawata (256046)
Jaka fryzura? (219959)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (217710)
Zakupy w Polsce (206696)
Zestawienie rozmiarów obuwia (206369)
...więcej...

Powrót do: Terapia

Opisy przypadków leczenia zaburzeń identyfikacji płciowej
Liczba wyświetleń: 11513


W skrócie:Zaskakujące jest to, że mimo wielkiego podobieństwa pacjenci obierają i osiągają zupełnie odmienne cele. Na obecnym poziomie wiedzy pozostaje dla nas tajemnicą, czemu niektóre osoby cierpiące na autogynefilię decydują się na zmianę płci, podczas gdy inne starają się zwalczyć transwestytyzm i pragnienie bycia kobietą.

Do artykułu dodano 9 komentarzy. Pokaż komentarze.
Poniższe przypadki leczenia zaburzeń identyfikacji płciowej pochodzą z artykułu „Rozpoznanie i leczenie zespołu dezaprobaty płci” autorstwa Richarda A. Carrolla. Artykuł ten został opublikowany w książce „Terapia zaburzeń seksualnych” pod redakcją Sandry R. Leiblum i Raymonda C. Rosen (Gdańsk 2005).

Doktor Richard A. Carroll jest psychologiem klinicznym, specjalizuje się w leczeniu zespołu dezaprobaty płci. Pracuje w Szkole Medycznej Uniwersytetu Northwestern jako adiunkt na wydziale psychiatrii. Pełni tam również funkcję dyrektora Ośrodka Zdrowia Seksualnego. Jako członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Przeciwdziałania Zespołowi Dezaprobaty Płci im. Harry’ego Benajmina bardzo dobrze zna zarówno problemy mężczyzn, jak i kobiet cierpiących na to zaburzenie. O tym często pomijanym temacie pisze w sposób przemyślany i z dużą wrażliwością.


Aby uniknąć nieporozumień, w poniższych opisach przypadków rodzaj gramatyczny zaimków osobowych odpowiada tożsamości płciowej poszczególnych pacjentów, a nie płci biologicznej. W pracy z ludźmi cierpiącymi na zespół dezaprobaty płci powszechnie się przyjmuje, e określa się ich płeć zgodnie z tym, jak sami siebie postrzegają.

Opis przypadku 1

Gdy pani A. zgłosiła się do nas z prośbą o przeprowadzenie operacji zmiany płci, była czterdziestopięcioletnim mężczyzną rasy białej. Twierdziła, że całe życie chciała być kobietą. Jej związek małżeński trwał od piętnastu lat i miała dwie córki. Pochodziła ze środowiska robotniczego i od dwudziestu dwóch lat pracowała w przemyśle metalowym.

Jej rodzice byli imigrantami z Włoch i odkąd pamiętała, jej ojciec pracował w zakładach metalowych. Pani A. kategorycznie twierdziła, że jej rodzice nigdy nie sugerowali – ani wprost, ani czyniąc aluzje, że chcieliby, aby była dziewczynką. Jej ojciec był bardzo surowym i pracowitym mężczyzną. Nie czuła się z nim blisko związana, ale nie dochodziło też między nimi do żadnych poważniejszych konfliktów. Pani A. powiedziała jednak, że znacznie odbiegała od ideału syna, o jakim marzył ojciec. Miała też dwóch starszych braci Według pani A. matka była nieczuła i niedobra, nigdy nie była z nią związana, chociaż przez wiele lat próbowała poprawić te relacje.

W dzieciństwie pani A. nie miała w sobie nic z dziewczynki, wręcz przeciwnie – była energicznym, agresywnym chłopcem. Uprawiała różne dyscypliny sportu i nie była zainteresowana rówieśniczkami ani ich zabawami. W wieku sześciu czy siedmiu lat zaczęła się sporadycznie ubierać w stroje matki. Było to dla niej przyjemne, ale nie odczuwała wtedy żadnego pobudzenia seksualnego. Wstydziła się zresztą tego zachowania i ukrywała je przed rodziną.

Kiedy pani A. weszła w okres dojrzewania, jej zachowania transwestytyczne zaczęły ją podniecać i odczuwała satysfakcję, wyobrażając sobie siebie jako kobietę. Nosiła ubrania matki, malowała się i przeglądała w lustrach, zwykle pobudzała się wtedy seksualnie. Zachowania te trwały aż do dziś (pani A. przebiera się zwykle dwa razy w tygodniu). W przeszłości pani A. czterokrotnie pozbywała się swojej kobiecej garderoby, kosmetyków i innych rzeczy (np. peruki), gdyż brzydziła się swojego zachowania. Dodatkową motywacją do pozbycia się damskich strojów był nacisk ze strony dziewczyny pani A., która je odkryła i zagroziła, że odejdzie. Analogiczna sytuacja powtórzyła się później w wypadku żona, która bardzo się tym przejęła. Jednak po pewnym czasie pani A. znów zaczynała się przebierać i ponownie kompletowała damską garderobę.

W okresie dojrzewania i wczesnej dorosłości panią A. pociągały seksualnie kobiety, chociaż w liceum rzadko umawiała się na randki z dziewczynami. Po raz pierwszy współżyła seksualnie za namową partnerki, natomiast przed poznaniem swojej przyszłej żony nigdy nie pozostawała w żadnych poważniejszych związkach. Gdy pani A. przebierała się za kobietę, miewała między innymi fantazje, że jest kobietą, która jest w związku z mężczyzną. Wyobrażenia te nie dotyczyły jednak zbliżeń seksualnych, lecz raczej romantycznych obiadów i pocałunków. Choć męskie ciało jej nie pociągało, fantazjowanie na temat związku z mężczyzną sprawiało, że czuła się bardziej kobietą.

Od czasu, gdy pani A. skończyła piętnaście lat, czasami w stroju kobiecym opuszczała mieszkanie, ale robiła to w nocy i cały czas przebywała w samochodzie, by nikt nie odkrył, że jest mężczyzną. Około dwudziestego piątego roku życia dowiedziała się, co to jest transseksualizm i że istnieje możliwość zmiany płci. Wtedy zapragnęła zostać kobietą, ale nie zgłosiła się na terapię z powodu przeżywanych wewnętrznych konfliktów dotyczących transwestytyzmu.

Pani A. poznała swoją przyszłą żonę w wieku osiemnastu lat. Pociągała ją w niej uroda, subtelność i troskliwość. Pobrali się po roku chodzenia ze sobą. Pani A miała nadzieję, że po ślubie przestanie odczuwać pragnienie zostania kobietą, a jej skłonności transwestytyczne przeminą. Była usatysfakcjonowana swoim pożyciem seksualnym i rzeczywiście odczuwała mniejszą potrzebę przebierania się, choć nigdy nie zaprzestała swych autogynefilicznych fantazji. Jednak po roku małżeństwa ponownie odżyła w niej potrzeba zachowań transwestytycznych i zaczęła nawet sporadycznie wychodzić z domu w przebraniu. Pani A. wyznała żonie, że ma silną potrzebę przebierania się w damską odzież. Wywołało to konflikty między małżonkami i wiele cierpienia, żona jednak ostatecznie zaakceptowała to zachowanie i wyraziła zgodę na przebieranie się w domu, a nawet na wspólne robienie zakupów w sklepach z damską odzieżą. Nie zgadzała się jednak, by pani A była przebrana za kobietę podczas zbliżeń seksualnych. Tuż przed zgłoszeniem się na terapię pani A. ujawniła swój transwestytyzm oraz dezaprobatę własnej płci córkom, ponieważ uważała, że powinny one poznać jej prawdziwe oblicze. Przez cały ten czas pani A. pracowała i zachowywała się jak mężczyzna.

Najtrudniejszy dla pani A. był rok bezpośrednio poprzedzający zgłoszenie się na terapię. Pogłębił się wówczas jej konflikt wewnętrzny: z jednej strony pragnęła zostać kobietą, z drugiej zaś nie chciała utracić żony i dzieci. W rezultacie zaczęła cierpieć na depresję i nadużywać alkoholu. W nocy wychodziła z domu w przebraniu i zaczepiała obce kobiety, pytając, jak można się stać bardziej kobietą. Było to dla niej bardzo podniecające.

Pani A. zgłosiła się na terapię w związku z pogłębiającym się cierpieniem. Na początku terapii bardzo nalegała na operację zmiany płci, ale podchodziła do tej kwestii bardzo naiwnie. W trakcie wywiadu kilkakrotnie przychodziła na sesje sama, a raz – z małżonką. Żona pani A. okazywała jej współczucie, także w kwestii dążenia do zmiany płci. Podczas przeprowadzenia wywiadu ustalono, że pani A. cierpiała na przewlekłą depresję i nadużywała alkoholu. Mimo to dalej dobrze funkcjonowała w pracy i odgrywała swoje role społeczne. Jako mężczyzna z biegiem czasu awansowała na wyższe stanowiska i od wielu lat była przewodniczącym lokalnej ligi softballowej. Miała również dobre relacje z córkami.

Zgodnie ze standardami HBIGDA oraz w związku z depresją i problemami alkoholowymi zalecono pani A. co najmniej roczny okres psychoterapii przed podjęciem jakichkolwiek działań stricte medycznych. Pani A. nie była zadowolona z tej decyzji (uważała, że nie musi się już więcej zastanawiać nad tym, czy na pewno chce na zawsze zmienić płeć), ale ostatecznie ją zaakceptowała. Zalecono również terapię partnerską i rodzinną w celu przeanalizowania typowych problemów towarzyszących zaburzeniom tożsamości płciowej członka rodziny.

Pomimo początkowych oporów pani A. aktywnie korzystała z terapii, przemyślała dostępne jej opcje i opracowała plan zmiany płci. Skorzystała również z zaleceń terapeuty dotyczących poruszania drażliwych spraw w trakcie rozmowy z córkami. Zaczęła walczyć z alkoholizmem i depresją. Na sesjach partnerski zajęto się odczuciami żony dotyczącymi przyszłości związku Małżonkowie zdecydowali się na rozwód, przy czym córki miały być dalej wychowywane wspólnie przez oboje rodziców. Dziewczynki dobrze reagowały na sesje terapii rodzinnej i zgodziły się z tym, że pani A. będzie szczęśliwsza jako kobieta.

Po roku terapii pani A. zaczęła przyjmować żeńskie hormony i rozpoczęła proces ujawniania swojej kobiecości. W pracy koledzy zaakceptowali jej zmianę płci, a nawet została ponownie wybrana na przewodniczącego ligi softballowej (przeniosła się do drużyny mieszanej). Natomiast rodzice i bracia kategorycznie sprzeciwili się zmianie płci i zerwali kontakty. Pani A. się rozwiodła, ale zamieszkała tuż obok byłej żony i córek, by dalej pozostawiać z nimi w bliskich relacjach. Córki były do niej pozytywnie nastawione, mimo że w szkole dokuczano im w związku z tym, że ich ojciec zmienił płeć. Pani A. zaczęła się sporadycznie umawiać na randki z mężczyznami, którzy wiedzieli o jej zmianie płcie, a wcześniej znali ją jako mężczyznę. Jednak oprócz pocałunków nigdy nie dochodziło do zbliżeń seksualnych i kontakty te szybko się urwały, co było dla niej źródłem frustracji. Niezależnie od tego pani A. wyleczyła się z depresji, znacznie ograniczyła spożycie alkoholu, bardzo wyszczuplała i nawet przestała palić, ponieważ czuła, że ma teraz powody, by dbać o swoje zdrowie.

Po dwóch latach przyjmowania żeńskich hormonów, ciągłego funkcjonowania jako kobieta oraz ustawicznej psychoterapii pani A. doszła do wniosku, że jest gotowa na operację zmiany płci. Zgodnie z zaleceniami HBIGDA, została jeszcze przebadana przez drugiego psychologa, który przychylił się do jej wniosku. Sama operacja przebiegła przebiegła pomyślnie i mimo niewielkich powikłań pani A. była zadowolona z efektów kosmetycznych.

Na badaniu kontrolnym przeprowadzono po roku stwierdzono, że pani A. jest w dobrym stanie fizycznym i psychicznym. Pracodawca nalegał, by odeszła z zakładu, ale zagroziła mu sprawą sądową i udało jej się zachować pracę. Dalej mieszkała obok byłej żony i córek, które teraz nazywały ją ciocią A. Straciła niektórych dawnych przyjaciół (w większości mężczyzn) i zyskała kilku nowych (głównie kobiety). Największym problemem było dla niej nawiązanie uczuciowego związku z mężczyzną. Spotykała się z kilkoma, ale wycofywali się, gdy chciała zacieśniać relacje lub proponowała zbliżenie seksualne. Ogólnie jednak uznawała zmianę płci z najlepsze, co mogło ją spotkać w życiu.

Komentarz

Powyższy przypadek jest dość typowy dla autogynefilicznych transseksualilstów – identyfikacja z płcią żeńską nastąpiła wcześnie, ale w dzieciństwie nie pojawiły się zachowania charakterystyczne dla dziewczynek. W okresie dojrzewania i wczesnej dorosłości przebieraniu się towarzyszyło podniecenie seksualne. Pani A. odczuwała zarówno autogynefilię, jak i pociąg seksualny do kobiet. Próbowała się powstrzymać od transwestytyzm i pozbyć się damskiej odzieży, jednak z biegiem lat zespół dezaprobaty płci i pragnienie jej zmiany jeszcze bardziej się u niej nasilały.

Przebieg terapii pani A. jest również dość charakterystyczny dla tego typu zaburzeń: na początku pacjentka była niechętna terapii, ale z czasem zaczęła z niej aktywnie korzystać. Również wyniki leczenia są typowe: pani A. doświadczyła znacznej poprawy samopoczucia, lecz pojawiły się trudności z nawiązaniem satysfakcjonujących relacji uczuciowych czy seksualnych.

Do rzadkości należy natomiast stałe wsparcie żony i córek, ponieważ transseksualni mężczyźni najczęściej są odtrącani przez partnerki i pozbawiani kontaktu z dziećmi. Powyższy przypadek dowodzi tego, że przy odpowiednich działaniach terapeutycznych rodzina wcale nie musi ucierpieć z powodu zmiany płci przez jednego z jej członków. Podsumowując, historia pani A. pokazuje, że operacyjna zmiana płci może być dobrym rozwiązaniem dla wielu osób z zaburzeniem identyfikacji płciowej, z takim jednak zastrzeżeniem, że zostaną przebadani przez kompetentnych specjalistów i otrzymają odpowiednią pomoc psychologiczną i medyczną.

Opis przypadku 2

Pan B. zgłosił się do nas jako dwudziestojednoletnia dziewczyna rasy białej, studentka dużego uniwersytetu stanowego. Nie miał pewności co do swej tożsamości płciowej, ale czuł, że nie pasuje do niego rola kobiety. Na początku terapii chciał zwalczyć uczucie, że jest mężczyzną, i w ogóle nie myślał o zmianie płci. Wcześniej szukał pomocy u psychologa na swoim uniwersytecie, ale zraził się do niego. Psycholog bowiem zlekceważył jego problemy z tożsamością płciową i stwierdzi tylko, że pan B. przechodzi trudny okres. Rodzice również powiedzieli mu, że jest niedojrzały i jego zaburzenia przeminą, gdy tylko rozpocznie współżycie z mężczyzną.

Pan B. wychował się w małym mieście, w dzielnicy zamieszkanej przez wyższą klasę średnią. Jego matka była bardzo kochająca i troskliwa, ale z drugiej strony była też uparta, staroświecka i miała ograniczone poglądy. Jako dziecko był blisko z nią związany, ale z upływem czasu coraz bardziej odczuwał niezadowolenie matki, że nie spełnia jej oczekiwań. Według relacji pana B. jego ojciec był bardzo męski i przystojny. Nie okazywał specjalnie swych uczuć, ale był bardziej wyrozumiały niż matka. W dzieciństwie pan B. czuł się bardzo związany z ojcem, z którym często aktywnie spędzał czas. Pan B. miał starszą siostrę – inteligentną i subtelną dziewczynę, którą jego zdaniem rodzice faworyzowali.

Pan B. twierdził, że jego dzieciństwo nie było szczęśliwe, ponieważ miał wiele zmartwień. Zachowywał się jak chłopczyca i zawsze wolał się bawić z chłopcami; w szkole podstawowej nie znosił, gdy zmuszano go do przebywania z dziewczynkami. W okresie dojrzewania bardzo przeżył rozwój piersi i pojawienie się miesiączek. W tym też czasie pan B. bardziej odizolował się od rodziny. Mimo że czuł się nieszczęśliwy, a płeć męska nigdy go nie pociągała ani na płaszczyźnie uczuciowej, ani seksualnej, od czasu do czasu umawiał się na randki z chłopcami z lęku przed odrzuceniem przez grupy rówieśnicze. Jednocześnie tłumił w sobie swoje skłonności uczuciowe i seksualne względem dziewcząt, a później kobiet.

Na osobnej sesji z rodzicami pana B. dowiedzieliśmy się, że według nich problem tkwił w jego nastawieniu do życia. Uważali, że odrzucając swoją rolę płciową, pragnął się zatrzymać na etapie dzieciństwa. O panu B. wypowiadali się jako o dziecku „słodkim, otwartym i niezależnym”, przyznali jednak, że zapytany w wieku trzech lat o to, kim chce zostać, odpowiedział: „chłopczykiem”. Ich zdaniem w okresie dojrzewania pan B. stał się bardziej zamknięty w sobie i nieprzyjazny na skutek problemów z budowaniem związków.

Podczas studiów uniwersyteckich pan B. popadł w depresję i zaczął nadużywać alkoholu, gdyż trudno mu było funkcjonować, gdy miał większą swobodę. Jego rodzice byli jednocześnie bardzo opiekuńczy i rygorystyczni. Zaburzenia identyfikacji płciowej i skłonności seksualne do kobiet się nasilały, ale pan B. wciąż unikał nawiązywania kontaktów seksualnych, ponieważ czuł wstręt do miłości lesbijskiej. Przestał się umawiać z mężczyznami i przybrał nieco bardziej męski wygląd. Alkoholizm był dla niego formą ucieczki od wewnętrznego konfliktu. Rodzice coraz bardziej się o niego martwili, ale nie chcieli go posłać na terapię, o co miał do nich ogromny żal. Ostatecznie sam zgłosił się do psychologa uczelnianego, z wiadomym rezultatem. Psycholog z kolei skierował go na specjalny program terapeutyczny, przeznaczony dla ludzi cierpiących na zespół dezaprobaty płci.

Na pierwszych sesjach potwierdzono diagnozę trwającego od wielu lat zespołu dezaprobaty płci, przewlekłą depresję oraz nadużywanie alkoholu. Badania psychologiczne wykazały, że mimo powierzchownej uprzejmości pan B. tłumił w sobie złość i poczucie bezsilności. Zalecono mu roczną psychoterapię indywidualną, połączoną z cyklem sesji rodzinnych, na co niechętnie zgodzili się jego rodzice. Pan B. aktywnie korzystał z terapii przez cały okres jej trwania, jego zaufanie do terapeuty znacznie wzrosło, gdy się przekonał, że nie chce on wywierać na niego presji, by przestał się identyfikować z płcią męską. W trakcie terapii pan B. pracował nad konfliktem tożsamości płciowej, niskim poczuciem wartości, niepewnością w dziedzinie relacji uczuciowych i seksualnych oraz nad wyznaczeniem celów do osiągnięcia. Przestał pić alkohol i zaczął się uczyć. Stworzył uczuciowy, seksualny związek z biseksualną kobietą, którą pociągały jego męskie cechy. Pan B. zaczął przybierać coraz bardziej męski wygląd, jednak publicznie nie pokazywał się w stroju męskim, gdyż obawiał się, że zostanie zdemaskowany jako kobieta przebierająca się za mężczyznę.

Sporadyczne sesje z rodzicami pana B. okazały się trudne, gdyż bardzo niepokoili się jego dążeniem do zmiany płci, a także nalegali, by ukrywał swoją tożsamość płciową przed dalszą rodziną i wspólnymi znajomymi. Terapia rodzinna miała uświadomić rodzicom, czym jest zespół dezaprobaty płci, oraz pomóc im w zaakceptowaniu zmiany płci dziecka.

Po roku terapii pan B. pozostawał w stabilnym związku z kobietą, miał dobre wyniki na studiach i przestał odczuwać depresję. Zdecydował się przejść całkowitą zmianę płci i był gotów na przyjmowanie hormonów. Po kilkumiesięcznej terapii hormonalnej zaczął wychodzić z mieszkania w męskim stroju, ale tylko w miejscowościach położonych z dala od miejsca zamieszkania, i po zapadnięciu zmroku. Terapia zaczęła się bardziej skupiać na jego pragnieniu zmiany płci oraz związku z dziewczyną. Zajmowano się również kwestią pomocy rodzinie w zrozumieniu i zaakceptowaniu jego płciowości. Po kolejnym roku terapii pan B. przeprowadził się do innego stanu, gdzie rozpoczął pracę jako mężczyzna. We wszystkich dokumentach oraz świadectwach szkolnych dokonał odpowiednich zmian danych osobowych na męskie.

W kilka lat później pan B. zgłosił się na badania kontrolne w związku z planowaną mastektomią i histerektomią. W pracy nikt nie wiedział o jego przeszłości i powodziło mu się dobrze. Był zaręczony i chciał wziąć ślub ze swoją dziewczyną. Pan B. został zbadany przez drugiego psychologa, który pozytywnie zaopiniował jego prośbę o operacyjną zmianę płci. Pan B. przeszedł specjalną operację, która miała ukształtować bardziej męską klatkę piersiową, i był bardzo zadowolony z kosmetycznego efektu zabiegu. Pragnął się jeszcze poddać operacji genitaliów, ale nie pozwalały mu na to ograniczone środki finansowe. Odczuwał przez to frustrację, lecz był zdeterminowany zaoszczędzić potrzebną kwotę pieniędzy.

Po kolejnych czterech latach pan B. ponownie zgłosił się do nas – tym razem w celu poddania się operacji genitaliów. Jeszcze raz wykonano badania psychologiczne i zezwolono na przeprowadzenie zabiegu utworzenia penisa z tkanek pobranych z przedramienia, który następnie przyłączono do układu nerwowego i krwionośnego okolic krocza. Pomimo początkowych powikłań zabieg zakończył się pełnym powodzeniem. Na badaniu kontrolnym po upływie roku pan B. poinformował nas, że za pomocą swego członka może odbywać stosunku, ale nie osiąga orgazmu w pochwie. W międzyczasie zerwał z narzeczoną i nawiązał nową relację z heteroseksualną kobietą, której powiedział o swojej przeszłości. Uważał, że w zakresie swojej płciowości zrealizował wszystkie zamierzone cele, poza zawarciem związku małżeńskiego i posiadaniem dzieci. Miał jednak nadzieję, że z biegiem czasu zrealizuje i te plany. Jego największym rozczarowaniem był brak akceptacji ze strony rodziców i to, że zerwali z nim kontakt.

Komentarz

Historia pana B. jest w zasadzie typowa dla transseksualnych kobiet, zwłaszcza jeśli chodzi o własną identyfikację z płcią męską, pociąg seksualny do kobiet oraz odrzucenie orientacji lesbijskiej. Równie często zdarzają się okresy depresji oraz nadużywanie alkoholu. Przypadek pana B. jest o tyle inny, że zgłosił się na leczenie w dość młodym wieku i zdobył środki finansowe na operację wytworzenia penisa. Zgodnie z oczekiwaniami po przejściu operacji pacjent odczuwał wielką satysfakcję ze zmiany płci.

Opis przypadku 3

Trzecie przypadek dotyczy czterdziestoletniego białego mężczyzny, który był żonaty i miał czworo dzieci. Pan C. służył jako pułkownik w armii Stanów Zjednoczonych. Zgłosił się po pomoc, ponieważ chciał zapanować nad swoimi zachowaniami transwestytycznymi. Jego żona dowiedziała się o jego praktykach i zagroziła mu rozwodem oraz pozbawieniem kontaktu z dziećmi. Już raz wcześniej przyłapała go na tym, że się przebierał i wówczas poddał się krótkiej terapii, po której porzucił wszystkie takie zachowania na sześć miesięcy. Od tamtego czasu upłynęły cztery lata, podczas których praktykował transwestytyzm bez wiedzy żony. Na początkowym etapie terapii pan C. miał ogromną motywację do tego, by zaprzestać przebierania się. Wynikało to głównie z obawy, że utraci żonę. Bał się również, że o wszystkim dowiedzą się przełożeni i zostanie karnie zwolniony ze służby. Twierdził, że wstydzi się swojego zachowania, które sprawia, że czuje się niemęsko.

W wieku sześciu lat pan C. zaczął się przebierać w ubrania młodszej siostry, a w okresie dojrzewania czynność ta zaczęła podniecać go seksualnie. Gdy miał dziewięć lat, jego młodsza siostra zginęła w wypadku samochodowym. Przez kilka lat po jej śmierci nadal przebierał się w jej stroje, chcąc zająć jej miejsce w rodzinie i fantazjując, że jest „córeczką mamusi”. W dzieciństwie i okresie dojrzewania zakładał damską odzież mniej więcej raz w miesiącu. Niezależnie od tego odczuwał typowe dla jego płci skłonności seksualne do dziewczyn. Między dwunastym a czternastym rokiem życia podkochiwał się w swoich kolegach, chociaż nigdy nie doszło do żadnych kontaktów seksualnych. Od tamtego czasu już nigdy nie odczuwał pociągu do mężczyzn. Po wstąpieniu do armii na siedem lat zaniechał praktyk transwestytycznych, ale podjął je ponownie wkrótce po zawarciu związku małżeńskiego, gdy miał 24 lata. Od tamtego czasu przechodził okresy wzmożonej aktywności transwestytycznej, po których – próbując się powstrzymać od takich zachowań – wyzbył się zupełnie kobiecych strojów, by po jakimś czasie powoli zacząć wszystko od nowa.

Pan C. potajemnie wyjeżdżał poza miasto, zabierając swoje kobiece ubrania i akcesoria, takie jak peruka i zestaw do makijażu. Podczas takich wycieczek spędzał od dwóch do trzech godzin, charakteryzując się na kobietę. Następnie pokazywał się w miejscach publicznych, mając nadzieję, że zwróci na siebie uwagę właśnie jako kobieta. Było to dla niego bardzo podniecające. Po powrocie do mieszkania masturbował się, fantazjując na temat swojego kobiecego image’u eksponowanego w miejscach publicznych. Pan C. często miewał takie fantazje i masturbował się nawet wtedy, gdy nie mógł się przebrać za kobietę. Twierdził, że przebieranie się i udawanie kobiety jest dla niego bardzo podniecające, a na rok przed zgłoszeniem się na terapię zaczął rozważać możliwość zmiany płci.

Pan C. urodził się jako czwarte z siedmiorga dzieci. Jego ojciec był alkoholikiem, człowiekiem bardzo agresywnym i surowym. Regularnie znęcał się nad nim oraz nad jego rodzeństwem (z wyjątkiem siostry, która wcześnie zmarła). Matka była nieśmiała, nieczuła i brakowało jej pewności siebie. Cierpiała na poważną depresję i przez siedem lat przed śmiercią siostry i po tym wydarzeniu nie okazywała żadnych uczuć panu C.

Na początku terapii zajęto się kryzysem rodzinnym, który nastąpił po ponownym odkryciu przez żonę pana C. zachowań transwestytycznych męża. Okazało się, że ona również cierpi na depresję, w związku z czym skierowano ją na terapię indywidualną. Gdy sytuacja w związku się ustabilizowała, zaczęto rozważać różne możliwości rozwiązania problemu. Zasugerowano, że albo pan C. powinien podjąć próbę powstrzymania się od swoich praktyk, albo żona powinna zaakceptować jego zachowania. Oboje małżonkowie stwierdzili, że chcieliby wyeliminować transwestytyzm.

Leczenie polegało na jednoczesnym wykorzystywaniu psychoterapii zajmującej się psychicznym tłem problemu, behawioralnych metod hamowania zachowania oraz okresowych sesji terapii partnerskiej, podczas których analizowano kwestie dotyczące pożycia małżeńskiego. Aby stłumić u pana C. skłonności do transwestytyzmu, zastosowano wyobrażeniową metodę awersyjną polegającą na tworzeniu mentalnych obrazów negatywnych skutków zachowania. Poproszono go na przykład, by napisał scenariusz wydarzeń, w którym zostałby przyłapany w stroju kobiecym, skazany na więzienie, upokorzony przed sąsiadami, porzucony przez żonę, pozbawiony kontaktu z dziećmi oraz karnie zwolniony ze służby wojskowej.

Leczenie behawioralne szybko przyniosło rezultaty – udało się wyeliminować niepożądane zachowanie, choć pan C. w dalszym ciągu niekiedy czuł potrzebę przebierania się. Z kolei na sesjach psychoterapeutycznych zajęto się prawdopodobnymi przyczynami transwestytyzmu – poczuciem komfortu psychicznego (jeszcze przed śmiercią siostry), ucieczką od znęcającego się nad nim ojca i emocjonalnym brakiem matki. Na sesjach partnerskich starano się przekonać panią C., że mąż będzie w stanie zapanować nad swoim zachowaniem i próbowano wzmocnić ich więź uczuciową. Regularne spotkania terapeutyczne trwały przez sześć miesięcy, a następnie w pewnych odstępach czasu odbywały się sesje kontrolne.

W kilka lat później pan C. stwierdził, że nie odczuwa już żadnej potrzeby przebierania się w strój kobiecy, jedynie czasem miewa sny o tematyce transwestytycznej. Nie brał też więcej pod uwagę możliwości zmiany płci.

Komentarz

Powyższy przypadek przypomina nieco zaburzenia preferencji seksualnych, z tym że skłonności seksualne skierowane są tu na przebieranie się w stroje płci przeciwnej, a w fantazjach pacjent wyobraża sobie, że jest kobietą. Co ciekawe, mimo że u pacjenta nasilało się pragnienie zmiany płci, leczenie autogynefilii (potraktowanej tu jako zaburzenie preferencji seksualnych) doprowadziło do wyeliminowania zarówno zachowań transwestytycznych, jak i autogynefilicznego fantazjowania. Zaskakujące jest to, że mimo wielkiego podobieństwa między przypadkami pani A. i pana C. osoby te obrały i osiągnęły zupełnie odmienne cele. Na obecnym poziomie wiedzy pozostaje dla nas tajemnicą, czemu niektóre osoby cierpiące na autogynefilię decydują się na zmianę płci (pani A.), podczas gdy inne starają się zwalczyć transwestytyzm i pragnienie bycia kobietą (pan C.).


Do artykułu dodano 9 komentarzy. Pokaż komentarze.



Powrót do: Terapia

Logowanie
Nick:
Hasło:

Ankieta
Czy uzyskałeś pomoc od organizacji LGBT ?
Trans-Fuzja
Tęczówka
Lambda
KPH
innej organizacji
nie otrzymałem/am pomocy
nie szukałem/am pomocy
Skomentuj

Wyniki ankiet
Użytkownicy
Zarejestrowanych: 8058
On line: 42
Zalogowani:
Wyszukiwanie
Myśl na tę chwilę
Piękność jest pierwszym darem, który natura daje kobiecie, i jest pierwszym, który jej odbiera
Feliks Feldheim

Skórka
Organizacje i grupy LGBT


sekcja dla całego środowiska Trans

całe środowisko Trans


głównie Les/Gay

Zaprzyjaźnione strony

Crossdressing ogłoszenia



Trans randki
Trans rande
Transgender dating
Copyright (c) 2004-2015 by crossdressing.pl