close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie. Zgadzam się, nie pokazuj więcej tej informacji
Szczegóły polityki cookie

 Środa, 2019-07-24

  Najstarszy w Polsce portal o crossdressingu i transpłciowości
  Istniejemy od 2004 roku

  Ilość odwiedzin: 8170964, ilość odsłon: 64896033
Na skróty
 Familia
 Forum
 Co nowego na forum
 Blog
 Video
 Księga gości
Menu
Strona główna

Ogłoszenia

Aktualności

Nowości w portalu
Nasze projekty
Bieżące wydarzenia
Imprezy i spotkania
Kalendarz spotkań
Od redakcji
Listy do redakcji
Najpopularniejsze

Transpłciowość

Pojęcia
Identyfikacja
Terapia
Pomoc
Przeciw transfobii

Magazyn

Z kraju i ze świata
Zjawiska
Sławni transi
Na granicy płci
Miej świadomość
Prawo
Religia
Moda
Plusy / minusy
Ciekawostki
Na luzie

My i nasi bliscy

LadyLike
Żyć z „nią”
Ja i mój związek

Kultura

Prasa
Teatr
Filmy
Literatura
Grafika
Piosenki

Kawiarenka

Przemyślenia
Moja wielka przygoda
Mój pierwszy raz...
A to ja właśnie...
Transowe przygody
Moje przygody z Anną
Pamiętnik Alex
Wspomnienia Iwony
Opowiadania
Felietony w szpilkach
Biuta Bino

Transformacje

Dbamy o ciało
Makijaż - porady
Ubiór
Włosy i peruki
Dodatki
Tips & tricks
Jak oni to robią!
Makijaż – kurs
Z pomocą medycyny

Poradnik

Przewodnik
Rozmiary
Ciekawy produkt

Katalog

Nasze profile
Specjalnie dla nas
Miejsca i Kluby
Polecamy sklepy
Linki
Pliki do pobrania
Programy

Kontakt

Redakcja
Księga gości
Użytkownicy
Nasza mapa
Najnowsze artykuły
Sobota nad morzem. (2795)
2019.07.30 Katowice. Dyżur psychologa (26455)
2019.07.23 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (26899)
Oczami Nowicjuszki (7915)
Do trzech razy sztuka czyli ... (7978)
Wiosenne Plenerowe Trans Party 2019 (21864)
Spostrzeżenia z życia transki (13321)
Trans Sylwester w Tęczówce (20016)
2018.11.24 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (22578)
2018.09.7-9 - Plenerowe Trans Party (33320)
...więcej...
Najczęściej czytane artykuły
Wymiary... idealne (701224)
Tucking&taping, czyli jak pozbyć się wypukłości w kroczu (601437)
Strony prywatne (376233)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (327314)
Zakupy za granicą (293066)
Wiązanie krawata (272584)
Jaka fryzura? (236616)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (235627)
Zakupy w Polsce (226689)
Zestawienie rozmiarów obuwia (222884)
...więcej...

Powrót do: A to ja właśnie...

Historia Anety, czyli jak do tego doszło
Liczba wyświetleń: 12351


W skrócie:Ku mojemu miłemu zdziwieniu dowiedziałam się, że nie jestem odosobnionym przypadkiem w Polsce, ba - nawet w moim mieście.

Do artykułu dodano 25 komentarzy. Pokaż komentarze.
Urodziłam się pod koniec lipca 1976r. jako chłopczyk. Rodzice rozwiedli się jak jeszcze byłam mała - ponoć niezgodność charakterów. Ojca pamiętam jak przez mgłę. Ponoć nie był zbyt rozgarnięty, choć jego rodzice młodo zmarli i sam opiekował się młodszym rodzeństwem. Pamiętam, że przyrzekłam sobie nie mieć tych złych męskich cech. Więc nie nadużywam alkoholu, nie palę, jestem stała w uczuciach. Mam za sobą kilka nieudanych związków – z różnych przyczyn. A obecnie żyję w związku małżeńskim, mamy synka i myślę, że jesteśmy szczęśliwi. Ale od początku...

Jak już wcześniej wspominałam, wychowywana byłam przez matkę i babcię, a ojca zastępował mi dziadek. Wiodło nam się nienajlepiej, więc na moje zachcianki mama często odpowiadała, że "nie jestem taki jak inni i nie muszę tego mieć" – nie wiedziała, jak bardzo inny.

Zawsze chętniej bawiłam się z dziewczynkami, co spotykało się wtedy z różnymi głupimi uwagami ze strony kolegów. Jednak ja wiedziałam, że jestem inna i nie zwracałam na to uwagi. Bawiłyśmy się w dom, klasy, skakanką a nawet w gumę – jakoś sport mnie nigdy nie pociągał. Nawet na filmach się łatwiej wzruszam niż niektóra kobieta.

Nie pamiętam już dokładnie, kiedy zaczęłam się interesować damską odzieżą, ale było to około 7-8 roku życia. Zaczęło się od założenia fartuszka mamy, potem przyszła pora na sukienki (wtedy na mnie za duże) i pamiętam pas do pończoch, o wiele mniej seksowny niż te, co są dziś. W między czasie odkryłam swoją seksualność. Odkryłam, że dotykanie tego, co mam między nogami może sprawić przyjemność, przyjemność szczególnie w przebraniu. Lecz po jakimś czasie przebieranki już mnie tak nie podniecały. Pozostało tylko pragnienie, aby móc taką być już zawsze. Wychowanie wśród starych stereotypów wymieszanych z głęboką wiarą katolicką i lękiem "a co ludzie powiedzą" tłumiło moją chęć do wyjawienia komukolwiek mojego sekretu. Tak więc potajemnie, gdy mamy nie było w domu lub gdy spała, przymierzałam jej ciuszki i przechadzałam się po domu. A nawet kilka razy ciemną nocą odważyłam się wyjść na dwór. Emocje temu towarzyszące są nie do opisania, to trzeba przeżyć. Nie obyło się też bez wpadek.

Kiedyś usnęłam w spódnicy i obudziła mnie tak mama jak wróciła, ale nie było wtedy żadnej rozmowy na ten temat – kto wie jak by się potoczyłyby moje losy. Innym zaś razem przyłapała mnie jak spałam w damskich rajstopach. Powiedziała wtedy, że "myślałam, że masz takie brudne nogi, a ty masz na sobie rajstopy" - w panice odpowiedziałam, że mi było zimno. I koniec, nigdy więcej na ten temat. Może uważała, że jak będę chcieć to sama jej powiem. Chciałam, ale nie powiedziałam.

Zawsze poza typowymi chłopięcymi zajęciami interesowały mnie zajęcia typowo kobiece. Jakie było zaskoczenie nauczyciela na ZPT jak okazało się, że umiem już robić na drutach, szydełkować, nieobca też mi była obsługa maszyny do szycia (mama dorabiała szyjąc), prasowanie oraz gotowanie.

Nieświadomość, że to normalne, że tak się po prostu zdarza i poczucie osamotnienia w tej inności sprawiało, że próbowałam z tym skończyć, stłumić siebie. Bezskutecznie. Za każdym razem powracało jak bumerang, lecz ze zwiększoną mocą. Kiedy zaczęłam wyrastać z ubrań mamy, zaczęłam kupować swoje własne. Z początku bicia serca i paniki nie będę tu opisywać, bo tych opisów jest wiele na portalu, a ja mogę podpisać się pod nimi wszystkimi. A kamuflaż i zachowanie pozorów opanowałam niemal do perfekcji i żyłam sobie w szafie, a raczej na strychu (bo tam trzymałam swoje ubranka) w nieświadomości, że takich jak ja jest wiele. Gdy szłam z chłopakami przez miasto, oni gapili się na dziewczyny i mówili jak by je przelecieli, a ja patrzyłam i podziwiałam jak się poruszają, co mają na sobie, jak to pięknie noszą, kształty i urodę, ale nie z pożądaniem. Nigdy nie rozmawiałam z kolegami na temat seksu.

W dorosłe życie wkroczyłam mając przy boku tą jedną jedyną (przynajmniej tak mi się wtedy wydawało). Byliśmy razem ponad dwa lata. Bardzo przeżyłam rozstanie, gdy ze mną zerwała a raczej odeszła z innym. Nie wiedziała o moim drugim ja. Może to i lepiej. Parę lat później poznałam obecną mą drugą połowę. I jeszcze przed ślubem zaliczyłam wpadkę. Mianowicie znalazła w łóżku moją damską bieliznę. Nie było co udawać, że nie wiem skąd się tam wzięła, wymyśliłam, że to od koleżanki która była w kłopocie i musiała się tu przebrać. Rozeszło się to jakoś po kościach. Dopiero parę lat później dowiedziałam się, co ona tak naprawdę sobie wtedy myślała. Jeszcze raz Cię przepraszam, że tak długo żyłaś z tą myślą. Po ślubie próbowałam znów dać sobie z tym spokój, a gdy zaszła w ciążę i urodził nam się syn, to już na pewno. I nic z tego. Na kilka dni wcześniej nim dowiedzieliśmy się, że jest w ciąży, dostaliśmy z urzędu mieszkanie do remontu na własny koszt. Niewielkie, bo tylko 44m2 ale "własne". Remont z uwagi na koszty trwał dwa lata. Lecz już po pierwszym roku było odremontowane na tyle, że mogłam się częściowo wprowadzić do pokoju gdyż postanowiliśmy, że zrezygnuje z opłacania parkingu na rzecz zakupu nowych okien. Mając do dyspozycji własne mieszkanie czułam, że żyję, swoboda poruszania się po nim, bez obaw, że ktoś wejdzie sprawiły, że żyło mi się jak we śnie. Sama miałam czasem kłopoty z odróżnieniem snu od jawy. Na przykład, kiedy się czasem zdrzemnęłam u mamy to budząc się w nie swoim łóżku sprawdzałam najpierw, jaką bieliznę mam na sobie, bo nie byłam pewna. A gdy kupiłam sobie perukę (w centrum handlowym - wyobraźcie to sobie, ile ludzi wokoło) to, choć swoje włosy miałam przystrzyżone na dziewięć milimetrów, pozostawał mi odruch zakładania ich za ucho. Jeszcze zakupy nowej spódniczki, bluzki i butów, niestety bez przymiarki, co pociągnęło za sobą pewne okoliczności związane z ich wymianą na większe.

Nadszedł wreszcie czas na pierwszy spacer en femme. Przygotowania do niego trwały tyle, że wyszłam dopiero po godzinie 22. Ale w końcu z makijażem na twarzy, ubraniem damskim pod męskim i sercem na ramieniu, szybciutko z reklamówką pełną reszty przebrania, chyłkiem przez ciemną klatkę prosto do auta i wyjazd w ustronne miejsce, aby można było spokojnie dokonać reszty transformacji. Buty, poprawić perukę, jeszcze jedno pociągnięcie szminką i byłam gotowa. Teraz tylko podjechać bliżej parku i na spacer. Jak większości z nas mój pierwszy spacer był po parku, lecz aby do niego dojść trzeba było przejść przez dość ruchliwą ulicę razem jakieś 60m. Następny raz był odważniejszy - już nie po parku, lecz bokiem przez osiedle. Emocje sprzed lat powróciły. I choć było ciemno, to każdy powiew wiatru, każde muśnięcie nóg, spódniczki, wiatr we włosach wywoływało u mnie miłe dreszcze. Lecz największe emocje były dopiero wtedy, gdy z bramy lub zza zakrętu ktoś wychodził i szedł w moją stronę, a mijając mnie spoglądał na mnie. Nie wiem czy ktokolwiek coś zauważył, ale nikt nic nie powiedział. A ja czułam się wolna. Przez te godzinę-dwie spaceru byłam sobą, taką, jaką bym chciała być. Czułam, że jest to dla mnie bardzo ważne, że już nigdy z tym nie zdołam zerwać i że już na zawsze pozostanie we mnie ten pierwiastek kobiecości.

Gdy reszta mojej rodziny przeprowadziła się na nowe mieszkanie, ciuszki trzeba było schować do komórki i nie było już tyle swobody. Na jakiś czas moja kobiecość przycichła, a ja rzuciłam się w wir pracy, trzeba było przecież utrzymać rodzinę.

Wreszcie nadeszła ta chwila, gdy założyli u mnie stały dostęp do internetu. Od razu zaczęłam szukać, lecz nie wiedziałam, czego tak naprawdę szukam. Logowałam się na chatach jako mk (moje męskie inicjały), a ludzie pytali mnie, czy jestem mężczyzną czy kobietą. Pewnego dnia pewna dziewczyna zapytała się, czy jestem transem m/k i w późniejszej rozmowie podała mi adresy portali crossdressing i transwestytyzm. Był to dla mnie pewnego rodzaju szok i olśnienie. Słyszałam już kiedyś w telewizji określenie transwestytyzm, lecz dopiero teraz do mnie dotarło, że to się odnosi także do mnie. Przez kilka pierwszych dni (a raczej nocy) czytałam wszystko, co mi tylko wyskoczyło na ekranie, byłam żądna wiedzy. Ku mojemu miłemu zdziwieniu dowiedziałam się, że nie jestem odosobnionym przypadkiem w Polsce, ba - nawet w moim mieście. To mnie bardzo podbudowało, dodało otuchy i wiary w siebie. Moje myśli zaczęły krążyć wokół tego, jak to powiedzieć bliskim. Nadarzył się ku temu dobry moment, kiedy to żona była w pracy, a ja miałam opiekę na chore dziecko.

Ale to będzie tematem następnej historii...
Obiecuję, że niebawem.

Aneta z Bytomia

Opublikowane przez:
Aneta K
aneta_bytom




Do artykułu dodano 25 komentarzy. Pokaż komentarze.



Powrót do: A to ja właśnie...

Logowanie
Nick:
Hasło:

Ankieta
Czy uzyskałeś pomoc od organizacji LGBT ?
Trans-Fuzja
Tęczówka
Lambda
KPH
innej organizacji
nie otrzymałem/am pomocy
nie szukałem/am pomocy
Skomentuj

Wyniki ankiet
Użytkownicy
Zarejestrowanych: 8238
On line: 23
Zalogowani:
Wyszukiwanie
Myśl na tę chwilę
Każdy ma prawo marzyć inaczej
Paulo Coelho

Skórka
Organizacje i grupy LGBT


sekcja dla całego środowiska Trans

całe środowisko Trans


głównie Les/Gay

Zaprzyjaźnione strony

Crossdressing ogłoszenia



Trans randki
Trans rande
Transgender dating
Copyright (c) 2004-2015 by crossdressing.pl