close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie. Zgadzam się, nie pokazuj więcej tej informacji
Szczegóły polityki cookie

 Wtorek, 2019-05-21

  Najstarszy w Polsce portal o crossdressingu i transpłciowości
  Istniejemy od 2004 roku

  Ilość odwiedzin: 8115597, ilość odsłon: 64730023
Na skróty
 Familia
 Forum
 Co nowego na forum
 Blog
 Video
 Księga gości
Menu
Strona główna

Ogłoszenia

Aktualności

Nowości w portalu
Nasze projekty
Bieżące wydarzenia
Imprezy i spotkania
Kalendarz spotkań
Od redakcji
Listy do redakcji
Najpopularniejsze

Transpłciowość

Pojęcia
Identyfikacja
Terapia
Pomoc
Przeciw transfobii

Magazyn

Z kraju i ze świata
Zjawiska
Sławni transi
Na granicy płci
Miej świadomość
Prawo
Religia
Moda
Plusy / minusy
Ciekawostki
Na luzie

My i nasi bliscy

LadyLike
Żyć z „nią”
Ja i mój związek

Kultura

Prasa
Teatr
Filmy
Literatura
Grafika
Piosenki

Kawiarenka

Przemyślenia
Moja wielka przygoda
Mój pierwszy raz...
A to ja właśnie...
Transowe przygody
Moje przygody z Anną
Pamiętnik Alex
Wspomnienia Iwony
Opowiadania
Felietony w szpilkach
Biuta Bino

Transformacje

Dbamy o ciało
Makijaż - porady
Ubiór
Włosy i peruki
Dodatki
Tips & tricks
Jak oni to robią!
Makijaż – kurs
Z pomocą medycyny

Poradnik

Przewodnik
Rozmiary
Ciekawy produkt

Katalog

Nasze profile
Specjalnie dla nas
Miejsca i Kluby
Polecamy sklepy
Linki
Pliki do pobrania
Programy

Kontakt

Redakcja
Księga gości
Użytkownicy
Nasza mapa
Najnowsze artykuły
Do trzech razy sztuka czyli ... (449)
2019.05.28 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (19650)
2019.05.21 Katowice. Dyżur psychologa (19304)
Wiosenne Plenerowe Trans Party 2019 (14199)
Spostrzeżenia z życia transki (7013)
Trans Sylwester w Tęczówce (13497)
2018.11.24 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (15896)
2018.09.7-9 - Plenerowe Trans Party (26420)
2018.11.24 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (43846)
2018.07.17 Katowice. Grupa wsparcia dla osób niedokonujących korekty (44228)
...więcej...
Najczęściej czytane artykuły
Wymiary... idealne (690415)
Tucking&taping, czyli jak pozbyć się wypukłości w kroczu (592175)
Strony prywatne (368251)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (319905)
Zakupy za granicą (284392)
Wiązanie krawata (265171)
Jaka fryzura? (229277)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (227731)
Zakupy w Polsce (217073)
Zestawienie rozmiarów obuwia (215517)
...więcej...

Powrót do: Imprezy i spotkania

TransParty Południe - relacja
Liczba wyświetleń: 8525


W skrócie:Reportaż Marty Just z weekendowego wypadu do Turawy.

Do artykułu dodano 52 komentarzy. Pokaż komentarze.
Pora na kilka słów o imprezie, którą nazwano „TransParty Południe” – w odróżnieniu od TransParty, które do tej pory organizowane były w Warszawie. Właściwie nie wiem, po co to odróżnienie było i dlaczego tak wyraźnie podkreślano, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego. W sumie zabawa to zabawa, nie? Ale przejdę może do samej imprezy.

Przyjechałam w sobotę, trzeciego dnia imprezy, która zaplanowana i zrealizowana została w długi weekend 26-29 maja 2005. Logiczne jest, że takie warunki, jakie można zobaczyć na zdjęciach, są warte kilku groszy. Dlatego też spodziewano się większej ilości uczestniczek, które zdecydowanie deklarowały swój przyjazd, a nie zaledwie pięciu sztuk.



Chęć zaistnienia dłużej niż jeden wieczór en femme była niesamowicie silna, a radość z tych dwóch dni tak ogromna, że śmiało mogę powiedzieć wszystkim przyszłym debiutantkom: opłacało się i to cholernie! Teraz wiem (co i tak było pewne), że to się nie skończy, chcę to rozwijać w sobie. Poprzez wspólne „akcje” dodajemy sobie nawzajem odwagi, wspieramy się i jeszcze bardziej determinujemy.

Jak na pierwszą zabawę „na zewnątrz” przystało – pojechałam en homme. Nie miałam w sobie tyle siły, żeby przyszykować się jeszcze w domu. Jak wiecie, mam sporo sąsiadów... Ale gdy już dojechałam, zrobiłam wszystko, aby być wreszcie sobą. Przywitały mnie dziewczyny, które były tam już od dwóch dni. Myszka przygotowywała jadło z grilla, Jolcia – swoje nieśmiertelne sałatki. Przywitały mnie gorąco również Paloma i Ania.

Miałyśmy mnóstwo, naprawdę dużo czasu na pogaduchy, na snucie opowieści o swoim życiu, o wszystkim i o niczym, oraz – standardowo – o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy :D Siedzenie przy sałatkach, kiełbaskach i krupnioku z grilla, popijanie piwem (piwo tuczy!), odgarnianie włosów opadających na twarz przy wiaterku, spacerki i dyskusje nad stawem – to było jak prawdziwe wczasy. Tylko takie króciutkie. Miałam w pierwsze dni weekendu dwie inne imprezy, dlatego mnie wcześniej nad Turawą nie było. Dziś wiem, że z pominięciem planowanych służbowych wyjazdów odwołam i przesunę w czasie wszystkie inne sprawy, by powtórzyć to uczucie.

Brakowało nam chyba tylko radia... Nawet Internet miałyśmy ze sobą. Dziewczyny doglądały Transpokoiku za pomocą mobilnej stacji kontroli – notebook + GPRS :) Kilka postów na portalu też umieściłyśmy. Efekt był taki, że pytano nas, czy impreza się już skończyła. A ja przecież dopiero miałam półmetek!



Spanie było również eleganckie: cztery tapczany z pościelą w dwóch pokojach, na poddaszu (gdzie wchodziło się po drabinie) chyba z sześć materacy z czymś w rodzaju kołdry, mnóstwo poduszek, pewnie nie tylko takie party można tam urządzać :D Oczywiście, jeśli liczba miejsc do spania byłaby za mała, zawsze można zorganizować karimaty i śpiwory! Na kuchnię składał się wydzielony aneks, otoczony barem. Jest zlew z ciepłą wodą, lodówka, kuchenka elektryczna, naczynia, szkło itp. Komfort, jak na takie rancho... Łazienka też fajna: kabina prysznicowa, pełny sanitariat, nawet dwie umywalki. I zamrażarka do tego. W salonie, który mały nie jest, można poimprezować, nawet i potańczyć, jakby która chciała! Jest skórzany komplet wypoczynkowy, ogrodowy, co prawda stoliki ciekawie przy tym wyglądają, ale to nie jest istotne. Można przywieźć płyty CD, sprzęt i kolumny są. No i ganeczek, który daje ten cudowny cień w upalne dni...



Znam się na polowych warunkach, więc mogę powiedzieć, że obiekt jest wart swojej ceny wynajmu. Cztery dni kosztowały 1000 zł i miałyśmy spokój. To chyba tyle, ile jeden wieczór i noc w Warszawie, o ile dobrze kojarzę. Tu mamy cztery dni i trzy noce. Dodajmy jeszcze do tego niewielka ściepę na żarcie lub ewentualnie własne pomysły zrealizowane z własnego prowiantu :)

Tak właściwie to był tylko jeden problem: niesamowity upał. Dlatego też siedziałyśmy w cieniu, na ganeczku, popijając zimne piwko lub drinki. Nic się nie chciało. I nic się też specjalnie nie robiło. Jedynie Anulka paradowała w stroju kąpielowym, a nam ślinka ciekła na kąpiel, bo w tym stawie obok to zasadniczo ryby tylko pływają...



Niedziela. Upału ciąg dalszy. I generalnie to samo: cień, piwko i drinki, od czasu do czasu tylko wynurzenie się na słonko, żeby zrobić kilka fotek. Fotki leżą większościowo nie obrobione, tylko kilka znalazło się na mojej stronce. Przyczyna jest ta sama, która wpychała nas w piwny i drinkowy alkoholizm: nic się nie chce.

Poranek niedzielny bogaty był w nowe kulinarne doświadczenia. Otóż Jola, Mistrzyni Patelni, zmajstrowała jakąś tajemniczą jajecznicę na dziwnym podkładzie. Nie dość, że smakowała zupełnie inaczej, to jeszcze wyglądała inaczej. Ale zapewniam wszystkich, że smakowała znakomicie!

Były też koniki, jak w zapowiedzi. Nie wiem, czy można sobie na nich posiedzieć, czy pojeździć – żadna z nas tego nie próbowała. Jednak sąsiedztwo tych zwierzątek to bardzo miła sprawa. Zrobiłam sobie z nimi zdjęcie, szkoda że wylazły też te ogromne barierki... :)



Pojadłyśmy, popiłyśmy, pogadałyśmy, pojechałyśmy. A dokładnie – nadeszła pora pakowania się. Około 19:00 zaczynały się odjazdy naszych pociągów. Podwożenie i dziwne zjawiska dostarczyły nam nieco emocji, niektóre z nas dotarły do domu późnym wieczorem, a Myszka to nawet na drugi dzień! Ja, rozogniona emocjami, zakładając, że wrócę do domu około 21:00, zdecydowałam się jechać tym razem en femme. No i tak wyruszyłam. Ale wspomniane zjawiska nieznanego pochodzenia sprawiły, że drzwi klatki otwierałam grubo po 23:00, tak więc wszystkie emocje i dreszczyki poszły sobie w siną dal. Dalej to już tylko płyn do demakijażu, prysznic, mięciutka koszulka nocna i łóżeczko...

Marta Just

Więcej fotek z imprezy znajdziecie na stronie Marty: just.martha.w.interia.pl

Opublikowane przez:
Marta Just
just_martha




Do artykułu dodano 52 komentarzy. Pokaż komentarze.



Powrót do: Imprezy i spotkania

Logowanie
Nick:
Hasło:

Ankieta
Czy uzyskałeś pomoc od organizacji LGBT ?
Trans-Fuzja
Tęczówka
Lambda
KPH
innej organizacji
nie otrzymałem/am pomocy
nie szukałem/am pomocy
Skomentuj

Wyniki ankiet
Użytkownicy
Zarejestrowanych: 8172
On line: 9
Zalogowani: Ewa_TV
Wyszukiwanie
Myśl na tę chwilę
Ten tylko jest mężczyzną, kto podoba się kobiecie
Jean de La Fontaine

Skórka
Organizacje i grupy LGBT


sekcja dla całego środowiska Trans

całe środowisko Trans


głównie Les/Gay

Zaprzyjaźnione strony

Crossdressing ogłoszenia



Trans randki
Trans rande
Transgender dating
Copyright (c) 2004-2015 by crossdressing.pl