close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie. Zgadzam się, nie pokazuj więcej tej informacji
Szczegóły polityki cookie

 Czwartek, 2020-02-27

  Najstarszy w Polsce portal o crossdressingu i transpłciowości
  Istniejemy od 2004 roku

  Ilość odwiedzin: 8399871, ilość odsłon: 65686493
Na skróty
 Familia
 Forum
 Co nowego na forum
 Blog
 Video
 Księga gości
Menu
Strona główna

Ogłoszenia

Aktualności

Nowości w portalu
Nasze projekty
Bieżące wydarzenia
Imprezy i spotkania
Kalendarz spotkań
Od redakcji
Listy do redakcji
Najpopularniejsze

Transpłciowość

Pojęcia
Identyfikacja
Terapia
Pomoc
Przeciw transfobii

Magazyn

Z kraju i ze świata
Zjawiska
Sławni transi
Na granicy płci
Miej świadomość
Prawo
Religia
Moda
Plusy / minusy
Ciekawostki
Na luzie

My i nasi bliscy

LadyLike
Żyć z „nią”
Ja i mój związek

Kultura

Prasa
Teatr
Filmy
Literatura
Grafika
Piosenki

Kawiarenka

Przemyślenia
Moja wielka przygoda
Mój pierwszy raz...
A to ja właśnie...
Transowe przygody
Moje przygody z Anną
Pamiętnik Alex
Wspomnienia Iwony
Opowiadania
Felietony w szpilkach
Biuta Bino

Transformacje

Dbamy o ciało
Makijaż - porady
Ubiór
Włosy i peruki
Dodatki
Tips & tricks
Jak oni to robią!
Makijaż – kurs
Z pomocą medycyny

Poradnik

Przewodnik
Rozmiary
Ciekawy produkt

Katalog

Nasze profile
Specjalnie dla nas
Miejsca i Kluby
Polecamy sklepy
Linki
Pliki do pobrania
Programy

Kontakt

Redakcja
Księga gości
Użytkownicy
Nasza mapa
Najnowsze artykuły
Wiosenne Plenerowe Trans Party 2020 (8593)
2020.02.25 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (49275)
2020.02.18 Katowice. Dyżur psychologa (48542)
2020.01.28 Katowice. Dyżur psychologa ODWOŁANY (3702)
Sylwester 2019/2020 w Tęczówce (9596)
„Casa Valentina” w Och-Teatr (18746)
2019.10.12 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (73449)
Sobota nad morzem. (25069)
Oczami Nowicjuszki (29994)
Do trzech razy sztuka czyli ... (30352)
...więcej...
Najczęściej czytane artykuły
Wymiary... idealne (736729)
Tucking&taping, czyli jak pozbyć się wypukłości w kroczu (631555)
Strony prywatne (401303)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (351265)
Zakupy za granicą (319464)
Wiązanie krawata (295836)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (260790)
Jaka fryzura? (260242)
Zakupy w Polsce (252412)
Zestawienie rozmiarów obuwia (246284)
...więcej...

Powrót do: Prasa

Babka z niespodzianką
Liczba wyświetleń: 19558


W skrócie:Polityka, 36/1999 (2209)
Autor: Ewa Winnicka

Do artykułu dodano 1 komentarzy. Pokaż komentarze.
Kiedy rozmawiasz z prawdziwą drag-queen, nie pytaj, jak się ubiera na co dzień. Drag to nie transwestyta. Cekiny, brokaty i szpilki to tylko teatr. Drag-queen to twór wybitnie zabawowy, ma bardzo wysoko wyrysowane łuki brwiowe wypełnione brokatem i fioletami.

Nie pytaj, jak się zwracać: proszę pani czy proszę pana. Kiedy rozmawiasz z drag w pełnym rynsztunku przed występem, zwracaj się jak do kobiety. Mów: Lolu, Marilyn, Violetto, Brigitte. Jeśli jesteś z wizytą w domu, wystarczy Jacku albo Robercie.

Nigdy nie mów przy jednej, że podobał ci się występ którejś z koleżanek-królowych. Taka uwaga zabija, natychmiast tracisz zaufanie. I na koniec – nie dopytuj na siłę, czy przebieranka to dla królowej terapia czy alter ego. Odpowie, że ma misję, aby wnieść powiew radości i uśmiechu w twoje nudne szare życie.

Nie pomyl drag z travesti. Travesti to artysta płci męskiej, który na czas występu stara się przeobrazić w prawdziwą kobietę, zazwyczaj podobną do którejś ze słynnych aktorek czy pieśniarek.

Pięciu smutnych facetów

Pięciu smutnych facetów z walizkami wkracza na nie urządzone jeszcze pięterko klubu w Warszawie. Nad wejściem tęczowy neon. We wnętrzu freski stylizowane na greckie. Na nich postaci z fallusami, których rozmiary przekraczają wszelkie granice genetycznych możliwości. Pięciu facetów otwiera walizki. Fioletowe peruki, blond treski do kolan, koronkowa bielizna, rajstopy estradowe. Buty na niebotycznych obcasach w rozmiarze 46. Dziś są urodziny szefa klubu, specjalna okazja. Żeby ją uczcić, czterech artystów-przebierańców i konferansjer Kuba zjechało z trzech miast Polski. Będzie specjalny show. Na sali tylko zaproszeni goście. Geje i heterycy.

Rozwieszają suknie. Niektóre to własna robota ręczna, inne to spadek po cioci strojnisi. Ale suknie Miss Jacky, drag-queen z Krakowa, to prawdziwe cuda. Wszystkie w rozmiarze 44.

Chłopcy nakładają puder w kremie, podśpiewują. Podkład pod makijaż to kitowanie nierówności skóry. Na jeden występ schodzą ilości kosmetyków, które kobiecie wystarczą na miesiąc. Po chwili twarze świecą trupiojasną barwą. Dużo czasu poświęcają na wyprofilowanie łuków brwiowych. Bo kobieta, prócz właściwych wyłącznie własnej płci biustu i bioder, ma jeszcze charakterystyczny układ brwi. Makijaż podstawowy zajmuje półtorej godziny. Czy ten pulchny, łysawy blondyn po trzydziestce uważa, że uda mu się przeistoczyć w wiarygodną kobietę?

Facet ubrany wyłącznie w czarne rajstopy (dwie pary, by przykryć chropowatość kolan) przymierza wielkie czerwone szpilki. Tu metamorfoza. Z pierwszym krokiem na obcasach płynnie kołysze biodrami. Teraz peruka blond ze splotami do ziemi. Przygniatanie, przyczesanie, rozczochranie i od lustra odchodzi w uśmiechach Violetta. W stanik wciska gąbczaste matryce piersi.

– Kochana, żeby twoja mama widziała, jaką ma ładną córkę – podziwia Kuba, organizator i konferansjer. Violetta na razie zdejmuje włosy. W pierwszym numerze wystąpi jako Zula Pogorzelska. Fioletowa wypchana sukienka typu wór plus kapelusik.

– Kurcze, dziesiąta, a ja jeszcze w proszku – martwi się Brigitte.

Pulchny blondyn w brokatowej sukience próbuje charlestona. Jest świetny. Kuba potwierdza: nikt nie rusza się lepiej od Marilyn.

Dla Jacka z Krakowa najważniejszy jest moment, kiedy kończy makijaż. Wtedy Jacek czuje się jak Miss Jacky.

Już cesarz Kaligula

Męskie przebieranki to nie nowość. W roku 600 przed naszą erą Solon, obywatel Ateński, zwyciężył obcą armię za pomocą zmyślnego fortelu. Przebrał swoich żołnierzy za kobiety i nakazał im śpiewać i tańczyć na plaży. Wraże wojska poczuły się bezpiecznie: nadpłynęły i poległy.

Cesarz Kaligula przebierał się za Wenus. W teatrze elżbietańskim nie akceptowano kobiet grających swoje role. Pierwszy homoseksualny seksuolog Magnus Hirschfeld zauważył, że nawet mężczyzn heteroseksualnych cieszy zakładanie damskich ciuszków. Słynny amerykański drag-queen Divine, który wsławił się naśladowaniem Jackie Kennedy, stwierdził: – Jestem po prostu jeszcze jednym facetem w sukience.

Olivier Beverly

Kilka lat temu w Warszawie osiadł na chwilę francuski drag-queen Olivier, znany jako Beverly. Ale był zbyt natarczywy. Straszył publiczność swoją osobą, nachalnym wyglądem i zachowaniem. Nie przepuszczał na ulicy żadnemu przystojnemu chłopakowi, do ambasady francuskiej poszedł w błyszczącym damskim gorsecie. Ludzie się go bali – Olivier nie miał szans na szeroką publikę. Nie tylko dlatego, że nie było jeszcze zbyt wielu klubów gotowych na zorganizowanie show.

Dziś jest już trochę inaczej. Występy drag-queen są ozdobą warszawskich nocnych imprez. Nie tylko gejowskich. Ostatnio jedna znana artystka drag wystąpiła w Mikołajkach jako niespodzianka na sympozjum dla pediatrów z dorobkiem, więc już w średnim wieku. Pediatrzy byli zachwyceni. Było zdrowo po północy, więc dopiero po paru frazach wyśpiewanych altem lekarze zorientowali się, że ta pani na scenie to pan.

Dziewczyny nie wybaczą

Życie lokalnej drag-queen jest kosztowne. Kosmetyki i porządny strój estradowy to 2 tys. zł. Violetta jest sprzedawcą w pewnym sklepie firmowym. Pochodzi z małego miasteczka, teraz mieszka w Łodzi. Zaczęła występować pięć lat temu.

Marilyn jest dyplomowaną artystką po studium piosenkarskim. Gdy mówi, słychać, jak powoli przemienia się z artysty w artystkę: – Zanim ruszyłem na scenę, pracowałam w szpitalnej administracji. To był krótki, zły okres w moim życiu.

Teraz życie estradowe to jej chleb powszedni, choć ich honoraria nie są wysokie. Klub z fallusami nie szasta pieniędzmi za występ, sam ma kłopoty. Marilyn, Violetta czy Brigitte dostają 500–1000 zł za wieczór. Ale występują prawie wyłącznie w nielicznych klubach gejowskich, dwa, trzy razy w miesiącu.

Brigitte nie może dostać pracy: – Jestem młodym człowiekiem, niestety mam problemy z wojskiem. Nie chcieli dać mi kategorii D, mam tylko B. A to jest problem dla pracodawcy. Ja, szczerze mówiąc, nie widzę się w wojsku (potrząsa pierzastym wachlarzem). Znajomi byli tam i mówili, że to nie jest miejsce dla mnie. Kiedyś też będę musiał powiedzieć prawdę rodzicom. Ale to nie jest dla nich i dla mnie czas.

W klubie z fallusami na ścianach brakuje co najmniej jednej ważnej królowej. To Lola Lou, od 4 lat osiadła w Polsce. Dziewczyny mówią, że uważa się za nie wiadomo co. Udzieliła ostatnio wywiadu, w którym stwierdziła, że jest jedyną profesjonalną drag-queen w Polsce.

Piosenka Loli

Lola, w cywilu Lucas, jest pół-Francuzem – pół-Anglikiem. Do Polski wpadł, bo od najlepszej przyjaciółki znajomych usłyszał, że w Warszawie może być ciekawie. Daje lekcje rysunku i malarstwa. Dopiero tu zaczął się przebierać na całego. Najpierw tańczył na podestach w gejowskich dyskotekach i na imprezach techno. Był art-managerem w gejowskim lokalu. Ale pieniądze były zbyt małe. Pytany o inne drag-queen uważa: – To są osoby, które podczas występu ruszają ustami jak ryby, śpiewają z playbacku. Ja naprawdę śpiewam. Mam inny styl. W niewielkim, przytulnym mieszkaniu w centrum Warszawy Lucas i jego chłopak Paweł (też się czasem przebiera, ale czuje, że nie ma powołania) zgromadzili niezłą kolekcję oszałamiających sukien. Lucas zarabia nieźle, ma więcej zleceń, występuje najczęściej. Prezentuje: aksamitny płaszcz wyszywany złotem (podobno pewna królowa brała w nim ślub).

Cudna czarna sukienka od Lacroix pożyczona niefrasobliwemu koledze straciła biel kołnierzyka. Suknię z cekinami zaprojektowali i uszyli przyjaciele: Ania Ramus i Maciej Zień.

– Tę zieloną kupiłem w Paryżu dla Pawła. Niby sklep z tanią odzieżą, ale kosztowała prawie 600 dolarów. Suknia jest warta swojej ceny. Kunsztowna, wyszywana cekinami.

Na ścianie zdjęcia Loli. Lola w lateksie, w czarnej mini, w peruce różowej, fioletowej, blond. Brokat na powiekach, półmetrowe rzęsy. – Niektórzy faceci faktycznie uważają, że jestem kobietą. Muszą być pijani albo nie chwytają, że to taka konwencja. Czy ty widziałaś kiedyś kobietę taką jak Lola? Przecież to niemożliwe. Coraz częściej występuje na imprezach dla wielkich firm: – To wyzwanie. Nigdy nie wiesz, z jaką reakcją publiczności się spotkasz. U gejów czeka cię zawsze sukces.

Lucas-Lola jest drag-queen ortodoksyjną. Trzyma się ściśle zasad: jestem artystą, a nie obiektem seksualnym. Możesz na mnie patrzeć, ale nie możesz się ocierać. Możesz się śmiać, ale nie ciągnij za perukę. Drag-queen goli tylko twarz, a nie całe ciało. Drag to teatr, a nie spełnianie głęboko ukrytych marzeń o byciu kobietą.

Lola-Lucas nagrał pilota programu telewizyjnego do złudzenia przypominającego słynny niemiecki show z blond transwestytą Lilo Wanders.

Miss Jacky

Wśród publiczności w klubie z fallusami kilka pań, trochę par płciowo mieszanych. Przeważają jednak mężczyźni. Siedzą sobie na kolanach, trzymają się za ręce. Miss Jacky robi z nimi, co chce. Wciąga ich na scenę, wspólnie przelatują po niej w tanecznym pas. Pokazuje kilka numerów. Od Hanki Ordonówny przez Marlenę Dietrich do Bezimiennej Kabaretowej Divy. Witana owacyjnie, wkłada wiele wysiłku w każdy gest. Wygina wargi, językiem rusza w wężowym łopocie. Jej występ eskaluje od soft Ordonki do pogranicza hard-core Bezimiennej. Tylko jego tajemnicą jest, jak podczas występu w czerwonym, skórzanym body ukrywa męskie cechy drugorzędowe. Przed finałem gestem zwycięstwa nad publicznością wyrywa sobie erzace piersi i rzuca w tłum (Lola-Lou twierdzi, że to skandal, czyn haniebny i kompromitujący profesjonalizm).

Centrum Krakowa, brama z tęczowym neonem. Za kontuarem klubu Jacek, czyli Miss Jacky, tu w roli właściciela: – Ja jestem travesti, a nie normalna drag-queen. To znaczy, że staram się maksymalnie upodobnić do kobiety. Jak każdy mężczyzna mam w sobie trochę kobiecości, w występach ją ujawniam i to mi wystarcza na całe życie. Podglądam kobiety i na scenie zachowuję się tak, jakbym chciał, by kobieta się zachowywała.

Według Miss Jacky kobieta powinna nosić obcisłe ubrania, pokazywać jak najwięcej ciała, mieć ładne plecy, zgrabne nogi. Powinna się zachowywać kusząco. Tak jak w latach trzydziestych, gdy moda i zachowanie kobiet były zdecydowanie wyzywające. – To najbardziej erotyczny czas XX wieku – mówi Jacek.

By osiągnąć swój cel, Jacek/Miss Jacky używa silikonowych wkładek do biustu (stanik 85B), specjalnych gorsetów (na rozmiar w biodrach 90 cm), jedwabnych rajstop nr 4. Ubiera się w niemieckich sklepach dla transwestytów.

Dziewięć lat temu Jacek, dyplomowany technik zbiorowego żywienia, wyjechał do Niemiec, tam zaczął pracować w restauracji. Poznał ludzi, którzy występowali w pokazach. – Pewnego dnia okazało się, że brakuje osoby do chórku tanecznego w wielkim drag-queen show w Hannoverze. Więc założyłem kieckę i się zaczęło. Narodziła się Jacky. Jacky mieszka trochę w Niemczech, trochę w Polsce. Prowadzi własne kluby. Jest jeszcze pewien lokal we Francji, gdzie pracuje jako barmanka. Gości obsługuje w sukience. – Faceci przychodzą specjalnie dla mnie. Obejrzeć kreację, pomacać, poflirtować.

Cztery lata temu Jacek ożenił się z Niemką, także restauratorką. Ma dwójkę dzieci. Przed ślubem powiedział narzeczonej prawdę: – Kochanie, jestem bi. Czasem sypiam z facetami. Żona to zaakceptowała. Ale pod jednym warunkiem – opowiada. – Faceci w dowolnych ilościach. Ale za inną kobietę obiecała, że mnie zabije. Życiowy niefart? Pewien występ w niemieckiej gospodzie. 200 facetów po 15 piwach. Rechot i brak zrozumienia dla sztuki.

Piersi opadają

Pod koniec występu Marilyn opadają piersi. Potem wysiada mikrofon. Ale show dalej trwa. Jest późno, publiczności jest już wszystko jedno.

Wszyscy ryczą ze śmiechu, kiedy Violetta i Brigitte śpiewają „Przeleć mnie” ubrane w różowe koszule nocne, rude peruki typu Pippi Langstrump i brzuchy wypchane ciążowo. To za dużo dla dwóch heteroseksualnych par. Zażenowani wychodzą.

Violetta nie jest więc do końca zadowolona z odbioru publiczności: Nie wszyscy wiedzą, jak reagować, jak się zachować.

– Geje potrafią wychwycić każdy gest. Dla heteryków to tylko jaja, że facet podskakuje przebrany za laskę. W naszych klubach brawom nie ma końca.

Autor: Ewa Winnicka


Do artykułu dodano 1 komentarzy. Pokaż komentarze.



Powrót do: Prasa

Logowanie
Nick:
Hasło:

Ankieta
Czy uzyskałeś pomoc od organizacji LGBT ?
Trans-Fuzja
Tęczówka
Lambda
KPH
innej organizacji
nie otrzymałem/am pomocy
nie szukałem/am pomocy
Skomentuj

Wyniki ankiet
Użytkownicy
Zarejestrowanych: 8515
On line: 50
Zalogowani: ewelona
Wyszukiwanie
Myśl na tę chwilę
Nie zawsze należy się przedzierać aż do samego końca. Przecież można tak wiele napotkać po drodze
Elias Canetti

Skórka
Organizacje i grupy LGBT


sekcja dla całego środowiska Trans

całe środowisko Trans


głównie Les/Gay

Zaprzyjaźnione strony

Crossdressing ogłoszenia



Trans randki
Trans rande
Transgender dating
Copyright (c) 2004-2015 by crossdressing.pl