close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie. Zgadzam się, nie pokazuj więcej tej informacji
Szczegóły polityki cookie

 Sobota, 2020-01-25

  Najstarszy w Polsce portal o crossdressingu i transpłciowości
  Istniejemy od 2004 roku

  Ilość odwiedzin: 8363134, ilość odsłon: 65567923
Na skróty
 Familia
 Forum
 Co nowego na forum
 Blog
 Video
 Księga gości
Menu
Strona główna

Ogłoszenia

Aktualności

Nowości w portalu
Nasze projekty
Bieżące wydarzenia
Imprezy i spotkania
Kalendarz spotkań
Od redakcji
Listy do redakcji
Najpopularniejsze

Transpłciowość

Pojęcia
Identyfikacja
Terapia
Pomoc
Przeciw transfobii

Magazyn

Z kraju i ze świata
Zjawiska
Sławni transi
Na granicy płci
Miej świadomość
Prawo
Religia
Moda
Plusy / minusy
Ciekawostki
Na luzie

My i nasi bliscy

LadyLike
Żyć z „nią”
Ja i mój związek

Kultura

Prasa
Teatr
Filmy
Literatura
Grafika
Piosenki

Kawiarenka

Przemyślenia
Moja wielka przygoda
Mój pierwszy raz...
A to ja właśnie...
Transowe przygody
Moje przygody z Anną
Pamiętnik Alex
Wspomnienia Iwony
Opowiadania
Felietony w szpilkach
Biuta Bino

Transformacje

Dbamy o ciało
Makijaż - porady
Ubiór
Włosy i peruki
Dodatki
Tips & tricks
Jak oni to robią!
Makijaż – kurs
Z pomocą medycyny

Poradnik

Przewodnik
Rozmiary
Ciekawy produkt

Katalog

Nasze profile
Specjalnie dla nas
Miejsca i Kluby
Polecamy sklepy
Linki
Pliki do pobrania
Programy

Kontakt

Redakcja
Księga gości
Użytkownicy
Nasza mapa
Najnowsze artykuły
Wiosenne Plenerowe Trans Party 2020 (4266)
2020.01.28 Katowice. Dyżur psychologa ODWOŁANY (844)
2020.01.21 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (45826)
2020.01.14 Katowice. Dyżur psychologa (45155)
Sylwester 2019/2020 w Tęczówce (6915)
„Casa Valentina” w Och-Teatr (15622)
2019.10.12 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (69768)
Sobota nad morzem. (22271)
Oczami Nowicjuszki (26650)
Do trzech razy sztuka czyli ... (27090)
...więcej...
Najczęściej czytane artykuły
Wymiary... idealne (730730)
Tucking&taping, czyli jak pozbyć się wypukłości w kroczu (627095)
Strony prywatne (397505)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (347749)
Zakupy za granicą (315451)
Wiązanie krawata (292388)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (256991)
Jaka fryzura? (256726)
Zakupy w Polsce (248602)
Zestawienie rozmiarów obuwia (242745)
...więcej...

Powrót do: Opowiadania

Marzycielki
Liczba wyświetleń: 11960


W skrócie:Autor: Julka, julia-tv@interia.pl

Do artykułu dodano 10 komentarzy. Pokaż komentarze.
Treści zawarte w niniejszym opowiadaniu są oparte na WOLNYCH motywach spotkania, które odbyło się naprawdę. Żeby nie było niedomówień – wszystkie imiona (prócz mojego są zmienione. Utwór należy traktować jako BARDZO SUBIEKTYWNE odzwierciedlenie moich idei oraz rzeczywistości postrzeganej z mojej perspektywy.

Niektóre zdarzenia i dialogi zawarte w niniejszym opowiadaniu nigdy nie miały miejsca i są wyłącznie wytworem mojej (wybujałej) wyobraźni.

Nie chciałam, aby ktokolwiek poczuł się urażony. Wszystkie ewentualne opinanie i sugestie proszę kierować drogą mailową.

Mała Julka

Marzycielki


How did we ever go this far
You touched my hand and start the car
And for the first time in my life, I am crying
Are we in space do we belong
Some place where no one calls it wrong
And like the stars who burn away the miles
[T.A.T.U.]


Niedziela, godzina 4:27


    Świtało, ale Warszawa jeszcze spała. W świetle wstającego słońca setki neonów bledły niemal zupełnie.
    Julka zgasiła silnik.
    – Wiesz – wyszeptała do Agnieszki, która wysiadła zaraz po niej z samochodu, – nie powinnaś tak mówić do mnie, Ja nigdy nie zrobiłabym czegoś takiego.
    – Przepraszam – odparła po kilku sekundach czarnowłosa piękność, podając rękę swojej przyjaciółce. Czerwony lakier, pomimo całonocnej zabawy, wyglądał na jej paznokciach tak, jakby położono go przed kwadransem.
    Szły powoli, ostrożnie kontrolując każdy krok. Po wielogodzinnym tańcu każde stąpnięcie w dwunastocentymetrowej szpilce powodowało ból.
    Julia spuściła głowę. Kasztanowa grzywka opadła jej na czoło.
    – Nie płacz – powiedziała Agnieszka, chwytając przyjaciółkę za rękę.
    – Jutro założymy ohydne, męskie stroje, wylejemy na siebie pół butelki wody kolońskiej i rozjedziemy się do swoich miast. Jutro nie będzie już Julki ani Agnieszki.
    – Nie, to wcale nie jest tak – zaprzeczyła ostrożnie „ważąc” każde słowo długowłosa dziewczyna. Na moment zapomniała nawet o piekącym bólu palców u nóg. – Teraz pozostaniemy w cieniu na jakiś czas, ale nadal będziemy kobietami. Po prostu przeczekamy ten okres w ciszy, kumulując energię, aby za trzy tygodnie znów eksplodować. Tego nikt nam nie zabierze!
    – Tak, w życiu piękne są tylko chwile – zacytowała usłyszaną rano piosenkę Julia. Makijaż na jej twarzy już całkiem rozmył się od łez. Być może, będąc mężczyzną, wstydziłaby się płaczu. Niemniej jednak teraz była małą Juką, która nie rozumiała do końca zasad nim rządzących. Teraz nie było męskiego JJ’a, który znał odpowiedz na każde pytanie i nie bał się, jak mu się przynajmniej wydawało, niczego.
    Drzwi windy rozsunęły się bezszelestnie. Julia świadomie unikała widoku swojego odbicia w dużym lustrze.
    – Wiesz, to nie tak miało być – powiedziała odrobinę bardziej opanowanym głosem. – Miałam już ułożone wszystko: dziewczynę les, która oddałaby za mnie rękę i plany na wspólne życie. Jednak coś mnie „tknęło” i postanowiłam być normalna, jak mi się wówczas wydawało. Wyrzuciłam kosmetyki, swoje stroje powydawałam przyjaciółkom, przestałam golić nogi… Jednak to wróciło szybciej niż myślałam i to ze zdwojoną siłą. Do związku jednak nie było już wtedy powrotu. Aż dziwię się jak ona po tym wszystkim potrafi jeszcze ze mną rozmawiać…
    – Życie jest sztuką wyboru – powiedziała Agnieszka, otwierając drzwi mieszkania witającego swoje użytkowniczki ciszą i bałaganem. – Przecież masz ułożone życie. Twoja dziewczyna kocha i toleruje cię obojga płci. Czy trzeba Ci czegoś więcej?
    Kasztanowłosa dziewczyna uznała pytanie za retoryczne. Z ulgą zdjęła buty na wysokim obcasie i od razu udała się do łazienki, gdzie poddała się zabiegowi demakijażu.
    Agnieszka, która zdjęła noszoną przez cały dzień perukę, siedziała teraz boso na kanapie i oglądała swoje odciski. Była tak bardzo podekscytowana, że poważnie zastanawiała się, czy będzie mogła zasnąć.
    – Wiesz Julka, mi mało…
    – Oj, mała, mała – szepnęła wychodząc z łazienki dziewczyna. Była bez peruki i makijażu, przez co wyglądała niczym chłopak. – Chciałabym, aby ta noc nigdy się nie skończyła.

*

[Julka, Julka,] pamiętasz lato ze snów
Gdy pisałaś, tak mi źle
Urwij się choćby zaraz, coś ze mną zrób
Nie zostawiaj tu samej, o nie…
[Budka Suflera]


Piątek, godzina 18:20



    Spóźniony pociąg pospieszny dojeżdżał do Warszawy Zachodniej. JJ pożegnał ludzi z przedziału, których zagadywał przez ostatnie kilka godzin na temat komputerów. Z ledwością chwycił wielką torbę, która była tak zapchana, że gdyby miał dołożyć do niej zapałkę, poważnie zastanowiłby się, czy coś takiego jest możliwe. Przy jego drobnej posturze ciała, z pewnością dostałby przepukliny, albo przedźwigałby się na śmierć po kilku minutach takiego wysiłku. Na szczęście jego kolega prędko pospieszył mu z pomocą.
    Gdyby JJ go nie znał, nie uwierzyłby, że ten, wyglądający na nastoletniego „gówniarzyka” facet w ciągu kilkudziesięciu minut potrafi przeistoczyć się w śliczną i seksowną kobietę.
    – Cześć Aguś!
    – Cześć Julka!
    Oboje chwycili torbę. Kolejny raz i nie tylko w przenośni potwierdziła się zasada – razem lżej.

*


Oh, the night is my world
City light painted girl
In the day nothing matters
It's the night time that flatters
In the night, no control
Through the wall something's breaking
Wearing white as you're walkin’
Down the street of my soul


You take my self, you take my self control You got me livin' only for the night Before the morning comes, the story's told You take my self, you take my self control

[Laura Branagan]


Piątek, godzina 22:41



    W spokojnym i tajemniczym lokalu dwie damy wyszykowane „na bóstwo” spokojnie sączyły „procentowe” trunki. Lady A. i Lady J. – jak humorystycznie siebie tytułowały – były szczęśliwe. Nareszcie, po tak wielu dniach przerwy, mogły być sobą.
    Agnieszka miała krwistoczerwoną, wełnianą bluzę, tworzącą piorunujący efekt w połączeniu z jej dostojną, czarną spódniczką. Do tego dochodziły błyszczące sandały na wysokim obcasie, srebrna biżuteria oraz ulubiony przez nią, upiornie czarny makijaż.
    Lady J. nie potrafiła zrobić z siebie takiego seksownego wampa. Ustylizowała się na nastolatkę – nie na darmo miała przecież ksywkę Mała Julka. Tak jak lubiła, prezentowała swoje duże, błękitne oczy w ulubionych, niebieskich barwach. Bluzkę miała czarną, odrobinę zbyt poważną jak na jej styl i do tego ukochaną, ultrakrótką minispódniczkę z kieszonką na nierozłączną przyjaciółkę – niebieską Nokię 6100. Rajstopki miała cieliste, błyszczące, w swoim ulubionym rozmiarze „S”. Co prawda miała kupione specjalnie na tę okazję śliczne rajtki w kratkę zbliżoną do szkockiej, ale zaraz po ich ubraniu stwierdziła, że nie są one w jej guście.
    – Generalnie, znam wiele osób z Wawy – stwierdziła Agnieszka. W jej oczach odbijał się blask stojącej naprzeciw świecy.
    – Ja znam tylko jedną… Kiedyś byłyśmy razem… – Westchnęła rudowłosa dziewczyna, delikatnie głaszcząc swe błyszczące włosy.
    – To jakaś TV?
    – Ile razy mam ci powtarzać, że jestem les i czuję pociąg wyłącznie do naturalnych kobiet.
    – Więc ona w takim razie też jest les.
    Lady J. przytaknęła skinieniem głowy i jak to miała w zwyczaju podczas niewerbalnych stwierdzeń, trzykrotnie zatrzepotała długimi rzęsami.
    Agnieszka przechyliła szklaneczkę z drinkiem, a w główce Małej Julki narodził się pewien plan.
    Wyciągnęła z kieszonki spódniczki swoją przyjaciółkę i wybrała pewien dziewięciocyfrowy numer.
    Lady A. nie była zaskoczona.

*


To tylko gra, wszystko, co znasz
Wszystko co masz
To tylko gra, cały ten świat
Wokół nas
[Robert Gawliński]


Niedziela, godzina 12:08


    – Na tym rondzie w prawo – powiedziała Julia nie odrywając noska od planu stolicy. Trudno było jej połapać się w gąszczu ulic i nie pomagały nawet śliczne okulary, które założyła tego dnia, bowiem były one wyposażone w tzw. szkła „zerówki”. – Nie, nie… sorry, to nie to rondo… Tego nie ma na planie.
    – Okay, czyli na najbliższej krzyżówce mam teraz skręcić w lewo? – spytała Agnieszka, lekko znużona już pomysłami przyjaciółki.
    – Czekaj, niech sprawdzę… Tak to nawet bliżej… a teraz tutaj… o, patrz – Blok piątka – stwierdziła z entuzjazmem Julka, gładząc swoje błyszczące włosy.
    Dziewczęta wysiadły. Podeszły do jednej z klatek „gierkowego” bloku z wielkiej płyty.
    – Cześć, tu Julka i Agnieszka – powiedziała Lady J. mimowolnie się uśmiechając.
    Zamiast odpowiedzi usłyszały zachęcające do wejścia brzęczenie domofonu.
    – Ty, ale nie wchodź tak od razu, może to pomyłka – powiedziała lubiąca dmuchać na zimne Lady A, zaraz jak drzwi windy stanęły otworem.
    Julka jednak nie słyszała tego, albo po prostu nie chciała słyszeć. Ruszyły pędem (o ile można w ogóle iść pędem w dwunastocentymetrowych szpilkach) i w chwilę później witała się już z uśmiechniętą od uszka do uszka Martą i jej dziewczyną Elą.
    Marta była początkującą TV-ką, balansującą pomiędzy chęcią pokazania się en famme, a obawą bycia rozpoznaną. Natomiast jej dziewczyna była stuprocentową kobietą. Mieszkała z Martą i była jej współtowarzyszką życia, na dobre i na złe.
    Obie były wysokie, zgrabne i zadbane. Razem wyglądały doprawdy uroczo. Agnieszka, gdy zobaczyła je po raz pierwszy pomyślała sobie: „są słodkie jak niedźwiedź z beczką miodu”.
    Dziewczyny weszły. Przywitało ich malutkie, bardzo ciekawie urządzone mieszkanie urządzone po połowie w stylu retro i modernistycznie komputerowym.
    Marta od razu poczęstowała dziewczyny piwkiem i herbatą.
    Julka wygodnie rozsiadła się na fotelu vis-a-vis dużego, kunsztownego lustra (jakby to powiedział Jerzy Stuhr: „wczesne rokokowo”) i raz po raz spoglądała na swoje odbicie. Nie mogła się nadziwić, że dwójka zupełnie obcych ludzi, których znała zaledwie od kilkunastu godzin okazała im tyle życzliwości i zaufania.
  Lady J. mówiła dużo, w przeciwieństwie do swojej milczącej przyjaciółki – Agnieszki, która z reguły sceptycznie nastawiała się do każdego nowego otoczenia.
    – Agnieszka, co tak nic nie mówisz? – spytała Ela, próbując jakoś rozkręcić rozmowę. – Zapalisz?
    – Aguś, nie pal! – stwierdziła Julka, oglądając w lustrze swoje odbicie z lekko opuszczonymi na nos okularami.
    Agnieszka z jednej strony cieszyła się, że Julka się o nią troszczy. Jednak należała do osób, które rzadko okazują po sobie uczucia, a zwłaszcza entuzjazm. Ponadto czuła się osobą niezależną, która zawsze robi to, co chce.
    – Jeden nie zaszkodzi…
    – Nigdy mnie nie słuchasz… – skwitowała z udawanym rozczarowaniem w głosie Lady J.
    – Kłócą się zupełnie jak małżeństwo z piętnastoletnim stażem – powiedziała pół żartem, pół serio Ela.
    Agnieszka nie skomentowała. Nie lubiła tego typu określeń. Pierwsze, co sobie pomyślała, to fakt, iż jeszcze trochę i ludzie zaczną plotkować, że ona i Julia śpią ze sobą.
    Po chwili uwagę dziewcząt zabsorbowało coś zupełnie odmiennego. Mianowicie Marta poprosiła wszystkich do swojego multimedialnego pokoju.
    Agnieszka i Julia zasiadły naprzeciw dwóch „wypasionych” komputerów. Przyjemność była dla nich silna, bowiem obie były po dwudniowej abstynencji internetowej i czuły się nieco „na głodzie”.
    Lady J. wielokrotnie porównywała „Transki” do informatyczek. Niby nie było reguły, ale 90 procent poznanych przez nią dziewcząt TV było programistkami, albo administratorkami sieci, tudzież znawczyniami lub pasjonatkami komputerów. Być może działo się to poprzez fakt, że większość z nich poznała właśnie przez Internet. Jednak tego akurat nie była pewna. Kto wie, być może wszystkie dziewczyny trans miały genetycznie uwarunkowane zamiłowanie do komputerów.
    Julia, która zawsze chwaliła się że potrafi „wystukać” 300 znaków na minutę, zasiadła przy szybkim laptopie Marty. Jej palce poruszały się tak szybko, że na klawiaturze widać było niemal wyłącznie niebieski smugi lakieru do paznokci.
    W tym momencie „do akcji” włączyła się Agnieszka, która nigdy nie chwaliła się swoimi osiągnięciami na płaszczyźnie komputerowej. Podobnie jak Julia zalogowała się do pokoju dla „Transek" i zaczęła rozmawiać, z tym że zrobiła to jeszcze szybciej. Lady J. wiedziała, że to nie wyścigi, niemniej jednak była w ciężkim szoku. Agnieszka pisała bowiem niczym maszynistka sądowa.

AgnieszkaX: Cześć Julka!
Julia_TV: O… cześć laska!
AgnieszkaX: Gdzie jestes?
Julia_TV: W Warszawie.
AgnieszkaX: Coś takiego, ja też w Warszawie…


    Dziewczyny z pewnością żartowałyby i rozmawiały z innymi przyjaciółkami jeszcze długo. Niemniej jednak nie chciały nadużywać gościnności Marty i Eli. Poza tym mała Julka spieszyła się na pociąg, a Elka obiecała jej zrobienie profesjonalnej sesji zdjęciowej. Dlatego właśnie szybko pożegnała swoje „On-line’owe” koleżanki i „łasa na zdjęcia” udała się na spotkanie 5-ciomegapikselowego obiektywu aparatu Eli.
    Kolejny raz była szczęśliwa.

*


Przyjaciel mój wyjeżdża, mówi do mnie: „masz tu klucze
Przez ten czas, gdy mnie nie będzie możesz mieszkać z nią, u mnie”
Wyjechał i nie było go przez tydzień, może dłużej
Nie zamienił[abym] tych paru chwil za żaden skarb, za nic
[Oddział Zamknięty]


Sobota, godzina 9:17


    – Nie pasują mi te rajstopy! – wykrzyknęła wpatrując się w lustro, z kobiecą wybrednością Julia. Kupiłam je na specjalną okazję, a wyglądam w nich jak „dwunastka” na szkolnej dyskotece!
    – Oj, tylko nie tup nóżką – szepnęła ironicznie Agnieszka, nie odrywając ani na moment wzroku od okrągłego lusterka. Właśnie była w trakcie nakładania czarnych cieni. Znała kaprysy Lady J. i wiedziała, że miała w swoim kuferku jeszcze co najmniej trzydzieści par rajstop.
    – A jak wyglądam w tych grafitowych? – spytała po chwili nieustępliwa dziewczyna.
    – Pokaż się… Nie jest źle, to 15 den?
    – Nie, dwunastki. Pewnie podrę je w pięć minut. A może założyć te, z szewkiem z tyłu nogi?
    Lady A. już miała zamiar rzucić jakąś uwagę na temat kapryśności przyjaciółki, gdy niespodziewanie odezwała się leżąca na stole komórka Julki.
    – Marysia już jest – wykrzyknęła Lady J. Szybko ubrała czarne buty na wysokich koturnach i wybiegła w nich na klatkę schodową.
    Ledwie zjechała windą i wyszła na zewnątrz poczuła chłód pochmurnego, czerwcowego poranka. Rajstopy 12 den i ultrakrótka, dżinsowa spódniczka powodowały, że ludziom na sam widok mogłoby się zrobić zimno, ale czego się nie robi aby być piękną…
    Marysia czekała przy głównym wejściu. Nie była sama.
    – Cześć Słońce, to moja dziewczyna Lena – powiedziała, wskazując na drobną, długowłosą dziewczynę.
    Julia uśmiechnęła się i pocałowała obie dziewczyny na powitanie.
    Weszły do środka i wjechały na górę.
    – Jestem Agnieszka – powiedziała Lady A., wyciągając dłoń na powitanie, – ale nie Aga.
    – Bo Aga to taka wielka ropucha – stwierdziła Lena.
    – W rzeczy samej.
    – To laski, dajcie nam jeszcze z pół godzinki na dopracowanie makijażu i idziemy – poprosiła Julka.
    – Okay, nie musicie się spieszyć – odparła Marysia, wtulając się w gorące objęcia Leny.
    Był ranek, ale dziewczyny widziały gwiazdy…

*


W moich snach wciąż Warszawa
Pełna ulic, placów i drzew
[Lady Pank]


Sobota, godzina 14:27


    Śliczne słońce, mieniące się wśród kolorowych kamieniczek napajało dziewczyny radością. Mijane „ogródki piwne” swoimi kolorowymi parasolkami zachęcały do przetrwonienia w ich zaciszu kilku godzin.
    – Może zrób nam jeszcze jedną fotkę – powiedziała Julka, stojąca pod Kolumną Zygmunta.
    – No to uśmiech nr pięć – dodała Marysia, chwytając przyjaciółkę za rękę.
    Wyglądały razem jak dwie „leski”: słodko i seksownie. Były całkowicie wtopione w tłum, który mijał ich z obojętną twarzą. Marysia nacisnęła migawkę aparatu. Stojąca u jej boku Lena wtuliła się w nią, po czym zaproponowała, by Agnieszka zrobiła im podobną fotkę.
    Lady A. uwielbiała robić zdjęcia, a ponadto – jak uważała większość jej przyjaciółek – miała do nich „wyjątkową rękę”.
    Gdy migawka otworzyła się i zamknęła po raz wtóry dziewczyny ruszyły dalej, w kierunku Zamku Królewskiego.
    Julka była dziewczyną specyficzną. Gdy tylko miała dobry humor –nuciła pod nosem jakąś piosenkę. W efekcie, wielu osobom to przeszkadzało, ale na szczęście nie towarzyszącym jej dziewczynom, które po pewnym czasie przyzwyczaiły się do tego.
    Podczas, gdy Agnieszka była zajęta fotografowaniem Leny i Marysi, Julia podeszła do stoiska z pocztówkami. Wybierając je, nie zauważyła nawet, jak pozostałe dziewczyny się oddaliły. Gdy zorientowała się wykrzyknęła swoim niskim, donośnym głosem imię Marysi.
    Przechodząca grupa nastoletnich chłopaków, która wpatrywała się w nogi Julki zareagowała z rozczarowaniem i oburzeniem.
    – To facet! – wykrzyknął któryś z nich.
    Lady J. poczuła się gorzej, niż gdyby została uderzona w twarz. Usłyszenie prawdy – a zwłaszcza tej, której nie chce się zaakceptować – zawsze boli.

*


Ta noc zmieniła mnie
Byłam głupia, teraz to wiem
[Bajm]


Sobota, godzina 22:03


    – Jeny, co to za miejsce! Wykrzyknęła Julka, przerywając nuconą pod nosem piosenkę.
    Agnieszka nic nie powiedziała, tylko uśmiechnęła się. Szczerze mówiąc nie była pewna, czy jej przyjaciółce spodoba się w środku. Pomimo to, robiła dobrą minę do złej gry.
    Dziewczyny wysiadły z samochodu. Z pobliskiego, wolnostojącego budynku dobiegała głośna muzyka techno.
    Po tym, czego Julka nasłuchała się o tym lokalu, przechodząc przez ochronę miała naprawdę mieszane uczucia.
    Ochroniarze skontrolowali torebki. Weszły. Lady A. kupiła sobie drinka, a Julia, z racji bycia kierowcą, coca-colę.
    To nie była pierwsza wizyta Agnieszki w klubie, toteż na jej twarzy nie malowało się zdziwienie, tak jak miało to miejsce w przypadku jej towarzyszki.
    Dla Lady J. najbardziej szokujący był fakt, że nikt nie zwracał na nią uwagi. Była przyzwyczajona do tego, że wchodząc „en femme” do każdego lokalu, czuła na sobie wiele par oczu. Tymczasem miała wrażenie, że w pubie, do którego weszła mogłaby się rozebrać do naga i w ogóle nikt nie zwróciłby na nią uwagi.
    Julka z fascynacją przyglądała się wtulonym w siebie podczas tańca parom les. Najbardziej urzekły ją dziewczyny nasycone pożądaniem, całujące się namiętnie, oraz te, które bardzo intymnie ocierały się o siebie. Zauważyła, że większość dziewczyn kreuje się na lolitki, a nie – jaj jej się wydawało – na modelki.
    – Cześć – szepnęły niemal jednocześnie Ela i Marta, które pojawiły się nie wiadomo kiedy i skąd.
    – Hej!
    – Agnieszka, Julka, to naprawdę wy? Wow! Na żywo wyglądacie jeszcze lepiej niż w Internecie.
    Lady A. pomyślała, że jeszcze trochę i zacznie rozdawać autografy. Natomiast Julia, nie wiedząc, co powiedzieć zażartowała, naśladując głos małego dziecka.: „Niewinne oczka, anielska minka, lecz jestem łobuzem jak każda dziewczynka”.
    Wszyscy parsknęli śmiechem. Lady J. w pierwszej chwili pomyślała, że Ela jest „transzą”, a nie naturalną dziewczyną. Zmylił ją wysoki wzrost oraz idealnie ułożone włosy, przypominające perukę. Na szczęście, w porę zorientowała się, a gdy później wspomniała o tym Eli, rozbawiła ją, zaistniałą sytuacją.
    Nowopoznana para okazała się wyjątkowo w porządku. Lady A. co prawda znała ją już wcześniej, ale nigdy nie miała okazji poznać ich na żywo. Najciekawsze jednak było to, że Ela i Marta zaprosiły je do siebie. Po czymś takim Julka stwierdziła, że zaczyna wierzyć w fakt, że na świecie są jeszcze dobrzy, szczerzy i otwarci ludzie.
    Gdy zrobiło się bardzo późno, nowopoznane koleżanki pożegnały się i wróciły do domu. Lokal nieco opustoszał. Lady A. i Lady J. niespodziewanie nabrały ochoty na taniec. Nieśmiało weszły na parkiet i zaczęły poruszać się w takt donośnej muzyki techno. Aż dziwne, że mogły pozwolić sobie na tak duża swobodę i grację w wysokich butach na obcasach (Julia miała 12-stocentymetrowe szpilki, a Agnieszka jeszcze o trzy centymetry wyższe). Był taniec i nic innego nie istniało.
    Gdy zmęczone długim, wyczerpującym transem usiadły, Lady J. przy butelce coli zaczęła opowiadać o sobie. Powiedziała koleżance o rzeczach, których nigdy się nie mówi. Natomiast gdy poprosiła, aby powiedziała jej coś o swojej rodzinie, usłyszała w odpowiedzi: „To nie twój interes!”.
    Julia straciła resztkę wiary. Coś w niej pękło. Nie wiedziała co powiedzieć. Przyłożyła delikatnie butelkę coli do ust, a jej błękitne oczy, utkwione były w nicości.

*


All the things she said
All the things she said
Running though my head
Running though my head
[T.A.T.U.]


Niedziela, godzina 18:40


    Agnieszka i Julia szły szybkim tempem w tunelach obskurnego dworca „Warszawa Zachodnia”, dźwigając wielką torbę. Znowu wszystko było takie szare, znowu były mężczyznami.
    Głośnie piszczenie kół pociągu ostatecznie oznajmiło, że nadszedł czas rozstania. Mała Julka uścisnęła Agnieszkę na pożegnanie, po czym wgramoliła się ze swoją wielką torbą do pociągu. Szybko zajęła miejsce w zatłoczonym przedziale i pomachała przez szybę Agnieszce. W jej głowie kotłowały się tysiące myśli. Wiedziała, że będzie potrzebować co najmniej tygodnia, na dojście do siebie.
    Pociąg ruszył, pozostawiając Agnieszkę na peronie. Lady J. obserwowała jak oddala się od niej, a gdy zniknęła zupełnie poczuła w kieszeni alarm wibracyjny telefonu komórkowego.
    – Słucham – szepnęła Lady J. Jak to czasem trudno na chwilę intymności w tłumie.
    – Z tego wszystkiego nie zdążyłyśmy się pożegnać. –– zabrzmiał znajomy głos Agnieszki. – Chciałam ci podziękować za wspaniałe towarzystwo. Juka, jesteś „the best!”
    – Nie, to ty jesteś najlepsza i nigdy o tym nie zapominaj!
    – Julka, ale chyba nie zapomnisz o mnie i jak znajdziesz trochę czasu to się znowu spotkamy w Warszawie.
    – W Warszawie i nie tylko tam! Cały świat jest nasz! Jeśli będę mieć trochę czasu i pieniędzy spotkam się z tobą. Obiecuję ci to!
    Tylko nieliczni współpasażerowie byli w stanie spostrzec spływającą po policzku Julki łzę.

© 2004 Julia’s Home Page www.julia-tv.prv.pl
julia-tv@interia.pl

Opublikowane przez:
Julia -
Julia_TV




Do artykułu dodano 10 komentarzy. Pokaż komentarze.



Powrót do: Opowiadania

Logowanie
Nick:
Hasło:

Ankieta
Czy uzyskałeś pomoc od organizacji LGBT ?
Trans-Fuzja
Tęczówka
Lambda
KPH
innej organizacji
nie otrzymałem/am pomocy
nie szukałem/am pomocy
Skomentuj

Wyniki ankiet
Użytkownicy
Zarejestrowanych: 8476
On line: 49
Zalogowani:
Wyszukiwanie
Myśl na tę chwilę
Sumienie to tylko cichy głosik, który szepce, że ktoś patrzy
Julian Tuwim

Skórka
Organizacje i grupy LGBT


sekcja dla całego środowiska Trans

całe środowisko Trans


głównie Les/Gay

Zaprzyjaźnione strony

Crossdressing ogłoszenia



Trans randki
Trans rande
Transgender dating
Copyright (c) 2004-2015 by crossdressing.pl