Trudno leczyć coś, czego nie uważa się za chorobę. Problematyka leczenia transwestytyzmu pojawia się jednak w literaturze. Warto poświęcić jej więc kilka słów.
Do niedawna wielu psychologów próbowało leczyć transwestytyzm. Dziś większość z nich uważa że transwestytyzm jest trwały, a o wiele lepsze rezultaty można uzyskać, ucząc transwestytów jak zaakceptować swoją drugą (kobiecą/męską) stronę.
Medycyna nie zna lekarstwa na transwestytyzm. Takie stanowisko głoszą zachodni specjaliści, jak i większość polskich lekarzy. Dla przykładu dr Stanisław Dulko jednoznacznie określa że transwestytyzm nie jest uleczalny.
Nawet jeśli potrzeba przebierania się minie na jakiś czas, możemy mieć pewność że powróci. Zdarza się, że transwestytyzm przechodzi u osób które przeżywają silne uczucia – np. są mocno zakochane. Jednak, po pewnym czasie potrzeba przebierania się wraca, często ze wzmożoną siłą. Nadzieja, że potrzeby te znikły na zawsze, jest zazwyczaj złudna. Zdarza się że transwestyci palą swoje ubrania, obiecują sobie „skończyć z tym” na zawsze. Jednak po pewnym czasie wszystko znów powraca.
Niestety, nieliczni terapeuci wciąż wierzą w „uleczalność” transwestytyzmu. Głosi tak m.in. prof. Zbigniew Lew-Starowicz. Uważa on, że transwestytyzm można wyleczyć, pod warunkiem że „pacjent” tego chce. Podaje przy tym takie metody leczenia jak psychoterapia, hipnoza, w końcu leki, które osłabiając skłonności transwestytyczne, osłabiają też całe libido. Krytycy tego rodzaju terapii dowodzą, iż owi gorliwi terapeuci pomagają jedynie pacjentowi wyprzeć lub stłumić jego naturalne zachowanie, a uczą go jedynie pewnych zachowań nienaturalnych dla wewnętrznego ja.
Próbowałam przez pewien czas znaleźć w Polsce choć jednego transwestytę, który się „wyleczył”. Niestety bezskutecznie…
Jak więc można pomóc transwestytom? Transwestyci nie są akceptowani w społeczeństwie, wciąż można spotkać się z niechęcią, a czasami nawet z agresją, wobec crossdresserów. W Polsce transwestyta bardzo rzadko może liczyć na swobodne poruszanie się po mieście, akceptację w pracy, pozytywny odbiór wśród znajomych lub w rodzinie. Ze strachu bądź wstydu wielu transwestytów kryje swoje prawdziwe ja, stara się stłumić wewnętrzne potrzeby. To wszystko doprowadza do frustracji, odcięcia się od dużej części własnej osobowości. I tu właśnie potrzebna jest pomoc.
Zdarza się, że wskutek frustracji niektóre osoby chcą się wyleczyć z transwestytyzmu. Brak akceptacji, problemy w życiu osobistym sprawiają, że transwestytyzm zaczynają postrzegać jako źródło wszelkiego zła i kłopotów. Można zrozumieć przekonanie, że gdyby nie transwestytyzm, w życiu nie byłoby problemów. To potęguje niechęć do własnej natury, a tym samym powiększa frustrację. Niekiedy frustrację zwiększa dodatkowo brak akceptacji najbliższych osób.
Terapia transwestytów polega na nauczeniu ich samoakceptacji, przyjęcia transwestytyzmu jako części siebie, nie traktowania tego jako zboczenia. Znalezienie odpowiedniego psychologa bądź seksuologa nie jest niestety łatwe – tematyka transwestytyzmu jest mało popularna w Polsce. W obiegowych opiniach, w tym nawet wygłaszanych przez polskich naukowców, transwestytyzm wciąż postrzegany jest jako wstydliwe zboczenie.
Są jeszcze inne przypadki, gdy transwestycie potrzebna jest pomoc. Np. wówczas, gdy crossdressing staje się jego obsesją, gdy osoba taka nie może funkcjonować normalnie w społeczeństwie, a jej całe życie wypełnia tylko jedna myśl – o przebieraniu się. Konieczna jest wówczas pomoc, mająca na celu przede wszystkim nauczenie panowania nad sobą i normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.
Bez względu na przyczyny, crossdressingu nie wolno uważać za chorobę. Stowarzyszenie Tri-Ess określiło zasady, jakimi należy kierować się w pomocy transwestytom:
każdy człowiek ma prawo do wyrażania swojej osobowości – zarówno męskiej, jak i żeńskiej,
każdy człowiek ma prawo łączyć w sobie zarówno swoje kobiece jak i męskie cechy by móc być szczęśliwym człowiekiem,
potrzeby transwestyty nie są mniej ważne, ani bardziej ważne, niż jakiegokolwiek innego człowieka,
transwestytyzm nie powinien być powodem do wstydu, nie powinien być ukrywany lecz powinien być częścią codziennego życia,
Piękne słowa, czy realne w Polsce? Dla przykładu w Danii - choć jeszcze do lat 60 karano mężczyzn za chodzenie w strojach kobiecych, to już od 1994 roku transwestytyzm został wykreślony z chorób ministerstwa zdrowia.