close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie. Zgadzam się, nie pokazuj więcej tej informacji
Szczegóły polityki cookie

 Sobota, 2020-01-25

  Najstarszy w Polsce portal o crossdressingu i transpłciowości
  Istniejemy od 2004 roku

  Ilość odwiedzin: 8363059, ilość odsłon: 65567714
Na skróty
 Familia
 Forum
 Co nowego na forum
 Blog
 Video
 Księga gości
Menu
Strona główna

Ogłoszenia

Aktualności

Nowości w portalu
Nasze projekty
Bieżące wydarzenia
Imprezy i spotkania
Kalendarz spotkań
Od redakcji
Listy do redakcji
Najpopularniejsze

Transpłciowość

Pojęcia
Identyfikacja
Terapia
Pomoc
Przeciw transfobii

Magazyn

Z kraju i ze świata
Zjawiska
Sławni transi
Na granicy płci
Miej świadomość
Prawo
Religia
Moda
Plusy / minusy
Ciekawostki
Na luzie

My i nasi bliscy

LadyLike
Żyć z „nią”
Ja i mój związek

Kultura

Prasa
Teatr
Filmy
Literatura
Grafika
Piosenki

Kawiarenka

Przemyślenia
Moja wielka przygoda
Mój pierwszy raz...
A to ja właśnie...
Transowe przygody
Moje przygody z Anną
Pamiętnik Alex
Wspomnienia Iwony
Opowiadania
Felietony w szpilkach
Biuta Bino

Transformacje

Dbamy o ciało
Makijaż - porady
Ubiór
Włosy i peruki
Dodatki
Tips & tricks
Jak oni to robią!
Makijaż – kurs
Z pomocą medycyny

Poradnik

Przewodnik
Rozmiary
Ciekawy produkt

Katalog

Nasze profile
Specjalnie dla nas
Miejsca i Kluby
Polecamy sklepy
Linki
Pliki do pobrania
Programy

Kontakt

Redakcja
Księga gości
Użytkownicy
Nasza mapa
Najnowsze artykuły
Wiosenne Plenerowe Trans Party 2020 (4261)
2020.01.28 Katowice. Dyżur psychologa ODWOŁANY (844)
2020.01.21 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (45814)
2020.01.14 Katowice. Dyżur psychologa (45143)
Sylwester 2019/2020 w Tęczówce (6891)
„Casa Valentina” w Och-Teatr (15611)
2019.10.12 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (69764)
Sobota nad morzem. (22258)
Oczami Nowicjuszki (26644)
Do trzech razy sztuka czyli ... (27077)
...więcej...
Najczęściej czytane artykuły
Wymiary... idealne (730703)
Tucking&taping, czyli jak pozbyć się wypukłości w kroczu (627079)
Strony prywatne (397500)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (347738)
Zakupy za granicą (315437)
Wiązanie krawata (292384)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (256983)
Jaka fryzura? (256712)
Zakupy w Polsce (248592)
Zestawienie rozmiarów obuwia (242734)
...więcej...

Powrót do: Opowiadania

39 i ćwierć, cześć I
Liczba wyświetleń: 7716


W skrócie:... Ada w istnym szale wyrzucała z szafy propozycje własnego lansu, biegała w kółko jak pies za ogonem, wrzeszcząc „co ja na siebie włożę…”

Do artykułu dodano 3 komentarzy. Pokaż komentarze.
Uporczywa melodyjka budzika w komórce nie daje spać, tak to już czas, kolejny dzień życia dla nas obojga, oj patrzę na leżącą obok perełkę i uświadamiam sobie, że znów pomyliłam się w prostych rachunkach. Te z pozoru drobne szczegóły były zawsze moim problemem. Pracę z polskiego pisałam z polotem i na temat, błędy ortograficzne obniżały ocenę, na matematyce stosowałam właściwe metody rozwiązywania trudnych zadań, ale czasami 5*8 wyszło 45 i wszystko w łeb brało.

Wstaje się ciężko, plecy bolą, cholera, kiedyś bolały tylko wieczorem, po jakimś większym wysiłku, czy teraz będzie już tak zawsze? No tak w końcu zbliżają się twoje 39 urodziny starzejesz się. Ech, Ado a jeszcze tyle do zrobienia przed tobą w życiu. Przedwczoraj skończyłaś kolejny etap w twoich osiągnięciach w roli męża i ojca rodziny, w nowo wybudowanych pokojach dla dzieci pojawiły się własnoręcznie wstawione okna, tak z oknami to już całkiem ładnie wygląda ta budowa. Przypomina ci się jak koleżanki perełki obserwują chwalą i zazdroszczą jej męża, co to pomoże w wychowaniu dzieci, obiad ugotuje, wypierze, samochód naprawi dom wybuduje … no i jeszcze ma cierpliwość do zakupów. Kurcze mam brata wolny jest bierzcie się za niego, poza tym nie ma tego drobnego feleru, o którym nic nie wiecie.

Przez chwilę czuję się jak niepełnosprawna, tak miałam do czynienia z tymi przez niektórych nazywanymi wspaniałymi ludźmi, ale mnie niestety nie udało się znaleźć tej wspaniałości. To był koniec krótkiej kariery w edukacji. Jak się ma 39 lat to trzy lata uczenia ludzi w weekendy wydają się krótkim okresem. Sytuację poprawia łagodne odczucie satynowej koszulki nocnej, w strasznie męskim różowiutkim kolorze, z kokardkami na szerokich ramiączkach. Bardzo lubię bawić się tymi kokardkami, choć czasami odkrywam wtedy szorstkość zniszczonych już nieco dłoni - Kochany ciuszek jest już ze mną tyle czasu.

Z zadumy wyrywa mnie kolejny alarm w komórce- minęło 10 minut, od kiedy przełączyłam na drzemkę. Czas zrzucić satynkę, dzieci nie mogą mnie w niej zobaczyć. Śpią sobie smacznie po drugiej stronie niewielkiego 60 m domku – ten domek to też osiągnięcie mojego MA, kupiony i wyremontowany za gotówkę w dużej mierze jego rękami, tymi które teraz cierpią zniszczenie. Łagodnie budzę Kasię, składam piżamkę pod kołdrą i w stroju Adama wędruje do łazienki, z tym nie ma u nas oporu – dzieci znają nagość swoich rodziców, szkoda, że nie znają feleru taty.

W łazience oglądam w lustrze stan uzębienia, wczoraj przy obiedzie u teściów wypadła z niego kolejna plomba. Nie jest wesoło, chyba będzie druga ekstrakcja, na całe szczęście to tylko dolna szóstka i jeszcze troszkę będzie można się uśmiechać bez przerwy na papierosa. A miałaś Ada takie ładne ząbki, do czasu bójki w zawodówce i pokruszenia szkliwa na sporej ich części. Nigdy nie potrafiłaś się bić, pamiętasz to uczucie, gdy krzyczało ci w środku nie rób tego, ale twój MA musiał pokazać, że jednak jest facet, a nie kalesony.

Ech te czasy młodości, nie było w szafie tyle ciuchów, ale kolega z ławki przyjrzał się twoim ciemnym brązowym oczom i na głos zachwycił się „ kurcze, jakie on ma rzęsiska, gęste i długie jak kobieta”. Patrzę teraz w lustrze na te „rzęsiska” i za wiele już z nich nie zostało. Tak trzeba coś z tym zrobić, nie mogę mieć takich oczu. Na Revita Lasch mnie co prawda nie stać, ale trzeba poszukać sposobu by temu zaradzić. Za to brwi no te to się rozbujały jak mój trawnik w deszczową wiosnę. Znów pojawiają się włoski nad tym okropnym długim i wielkim nochalem Gargamela. Pęseta jednak szybko poprawia sprawę już czuje się troszkę lepiej, do czasu, kiedy zauważam, że znów z wiekiem grubieją mi łuki brwiowe, czy szczęka też wrr… też. Kontem oka dostrzegam w lustrze odbicie wagi łazienkowej, po co mi waga przecież mój MA większość swojego dorosłego życia waży swoje 65 kg, a może już nie? No nie, jest w pół do 68 to też trzeba by poprawić.

Naprawdę nazywam się Adam Tomczak, ale lubię swoje alter ego. Pojawiło się we wczesnej młodości, młodości chłopaka, który jako najmniejszy w klasie nie miał lekko w szkole i na podwórku. Często musiał udowadniać, że nie jest jeszcze ostatnia ofiarą i popychadłem i lądował na tzw. solo pod dużą rozłożystą wierzba płaczącą, która rosła tuż za płotem szkoły podstawowej. Jakimś cudem nie podobał się również dziewczynom w szkole i klasie, pomimo przepowiedni wszystkich znajomych i ciotek opowiadających babci i mamie, że w jego czarnych oczach to dziewczyny będą się kochały. Bardzo by chciał się do nich zbliżyć, ogrzać się w ich ciepłym i miłym towarzystwie, ale traktowały go jak powietrze. Może to siermiężne czasy komuny sprawiły, że się nie udawało, a może po prostu była z niego jednak ta ofiara. Nie wiem i już się nie dowiem zapomniałem szybko, podrosłem i podejście płci przeciwnej do mnie troszkę się zmieniło. W młodości marzyłem, żeby być wyższy, tęższy mieć większą siłę, teraz moje gabaryty zupełnie mi nie przeszkadzają, no może poza nosem i stopą, ta mogłaby być prawdziwym rozmiarem 41 a nie szeroką i wysoką na tęgość G. Chyba tylko to ogranicza Adę przed jeszcze większą kolekcją butów i wydania na nie fortuny.

Ten październikowy dzień 2014 roku minął mi w pracy dość szybko, pomimo, że jestem już chyba kompletnie wypalony i nie sprawia mi ona nijakiej przyjemności. Poza tym to brudna robota i Ada często wypomina mi, że wracam z niej z „żałobą po kocie” za paznokciami i w ufajdanym ubraniu. Trudno, tak się potoczyły koleje mojego życia i prowadzę teraz z żoną firmę zajmującą się serwisem. Żonka na miejscu w biurze, ja w terenie wśród ludzi. Ten kontakt jest chyba ostatnią przyjemnością, która jeszcze mnie trzyma w mojej robocie. Staram się nie okazywać znużenia, i zawsze mam zadowolona i uśmiechnięta minę.

Wieczorem pojawiają się u nas dwie przyjaciółki domu. Sytuacja obu potwierdza moje przypuszczenia o wybrakowaniu totalnym współczesnych facetów. Obie samotnie wychowują dzieci, ojcowie zachwycają się już inną młodszą i ładniejszą (ich zdaniem) partnerką lub toną w alkoholu. Dziewczyny mają dzieci w wieku podobnym do naszych, zatem spotkania pod pretekstem, bo młoda/młody chciał/chciała nie są rzadkością. Razem maja parkę cudownych dzieci, czasem jak na nie patrzę widzę je oczyma wyobraźni na ślubnym kobiercu, na przeszkodzie stoi jednak żądza seksu i kilka innych czynników. Siadamy przy butelce wina, zatem moja kochana Kasia znów będzie dziś pracować jako taxi. Rozmowa jak zwykle o wszystkim i o niczym gdy nagle Kamila rzuca:

- Adaś ty to chyba masz za niedługo urodzinki?
- Tia – odpowiadam – tylko nie wiem czy obchodzić bo jeszcze ktoś się dowie że już niedługo 40.
- No coś ty nie wlewaj sobie to dopiero 39.
- No staruszku – włącza się Edyta – to pewnie na Halloween patrząc na ciebie mówią jak ty się ładnie przebrałeś…
- Nie byłem nigdy na Halloween za moich czasów czegoś takiego nie praktykowali to nikt mi tak nie mógł powiedzieć – odburknąłem nieco młodszym dziewczynom.
- Czyli robimy Adasiowi przebierane Halloween party na urodziny - stwierdza Edyta – niech popatrzy wapniak jak się można bawić na luzaku.
- Boję się potworów i nie będę się przebierał za Drakulę czy jak mu tam Frankenstein’a – bronię się niby żartem ale troszkę zgodnie z prawdą, bo w tym temacie to cykor ze mnie straszny i horrorów nie oglądam.
- A kto ci powiedział, że za potwora –ripostuje Edyta – temat przebrania dowolny.

Tego tylko trzeba było Adzie, -DOWOLNY- pod moja czaszką ogłoszono alarm bojowy, wyły syreny i kręciły się zamontowane pod sufitem koguty Ada w istnym szale wyrzucała z szafy propozycje własnego lansu, biegała w kółko jak pies za ogonem, wrzeszcząc „co ja na siebie włożę…”. Ten hałas był na tyle głośny, że nie słyszałem już dalszej części rozmowy, nie wiem nawet jak i kiedy wyciągnąłem i odkorkowałem kolejna butelkę wina wypitą za zdrowie dostojnego jubilata. Tylko Kasia patrzyła na mnie znacząco widząc kurwiki w moich oczach, już wiedziała co się święci.

Nieplanowana impreza w środku tygodnia musiała się szybko skończyć, dzieci następnego dnia miały być w szkole a Kamila i Edyta w Pracy, Kasia spełniła zatem swoja taksówkarską powinność a ja ułożyłem dzieci do spania.

W łóżku na Kasię czekała już Ada w swojej różowej koszulce. Czekanie się jej nie dłużyło pomimo, że Kasi nie było już sporo czasu. Obmyślała stroje dla siebie i dla perełki, ćwiczyła zachowanie i gesty. Żałowała, że nie ma wyćwiczonego głosu, wtedy to laskom by szczęki pospadały na podłogę. Adam próbował ją powstrzymać, ale nie było jak, sunęła w planach przed siebie jak lawina w ich ulubionych Tatrach. Z potoku myśli wyrwał ją dźwięk otwieranych drzwi.

- Co tak długo ci zeszło już miałem dzwonić – Ada nie używała rodzajnika żeńskiego w rozmowach z Kasią na jej wyraźną i stanowczą prośbę.
- Posiedziałam chwilkę u Edyty, takie tam damskie rozmowy – nie chciała rozmawiać przy tobie.

No tak też bym sobie tak porozmawiała, tylko nie mam z kim, bo nikt mnie nie zna pomyślała i zasmuciła się nagle Ada.

- Pofarciło ci się maleńka - z wymownym uśmiechem zwróciła się do mnie Kasia.
- Nie rozumiem… w czym mam takiego farta odparłam ze słabo udawanym zdziwieniem.
- Nie kłam widziałam już cały plan w twoich oczach i wiem co planujesz, ja na imprezie na pewno będę w damskim stroju.
- Ja też, ja też – piszczałam jak nastolatka na koncercie boys bandu.
- Idziesz tak samo jak na sylwestra, nie będziesz ujawniać swojej szafy.
- Po pierwsze to nigdzie nie muszę iść, bo urodziny będą u nas, a po drugie to miałem taką fajną wizję, że będziemy tak samo ubrane, mamy przecież takie same miniówki, te plisowane w szkocką kratkę, do tego białe bluzeczki, apaszka i czarne buciki – te z Tesco co najpierw kupiłem sobie a później tobie …
- Idziesz tak samo jak na sylwka i koniec kropka na nic innego się nie zgodzę.

Zasnęłam z miną naburmuszonej pannicy, której mama nie pozwoliła na wycieczkę z chłopakiem, ale za to przyśnił mi się ten pamiętny sylwester z przed kilku lat, a było to tak…

***

To były lata kryzysu, liczyliśmy się z każdą wydana złotówką i w szafie Ady nie wiele przybywało – prawdę mówiąc to chyba nic już dawno nie przybyło, a zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Ada zatem po cichutku liczyła na jakiś drobny prezent na mikołajki lub pod choinkę. Marzyła o jakimś drobnym ciuszku – choćby getrach z wyprzedaży w sieciówce lub sztucznej bransoletce, która pasowałaby na jej grubszy od damskiego genetycznego przegub. Prezent pojawił się nieco wcześniej na przełomie listopada i grudnia i bynajmniej nie dotyczył części garderoby.

W odwiedziny zapowiedziane były koleżanki z rodzinnego bloku Kasi – siostry rodzone Agata i Beata z mężami i dziećmi. Agata była partnerką Cezarego, Beata żoną Darka. Podjechali pod dom prawie równocześnie, w sieni przywitało ich specyficzne poczucie humoru Ady, która od zawsze lubiła brylować w towarzystwie swoją bezczelną elokwencją.

- Cześć rodzina ABCD…
- ???,
- Agata, Beata, Czarek, Darek.
- Wow – otworzyła szeroko swoje wielkie oczy Agata – dobrze, że dzieci nie kontynuują alfabetu.
- Do 32 musieli byście jeszcze trochę dorobić - dorzuciła rezolutnie Ada ustami swojego MA.
- Łatwiej było by zmieniać partnerów niż dzieci rodzić – zauważyła słusznie Beata.
- Rok po ślubie i już chcesz zmieniać – Darek udał oburzenie.
- Kotuś wiesz, że cię kocham, - tu nastąpił buziak na potwierdzenie faktu.

Nietypowe przywitanie od razu rozluźniło atmosferę, dzieci zostały wypakowane ze szczelnych i puchatych zimowych ubrań i pomaszerowały do pokoju dziecięcego, my dość sporą nawet jak na jej gabaryty ekipą usiedliśmy w kuchni. Dobry humor udzielił się towarzystwu i rozmowa toczyła się gładko przerywana od czasu do czasu salwami śmiechu. Dobry nastrój zakłóciło niespodziewane pytanie Beaty:

-Co planujecie na Sylwestra?
Kasia posmutniała i z nosem na kwintę odpowiedziała. - Biała sala, wieczór w łóżku przed telewizorem, myśleliśmy o jakiejś domówce, ale wszyscy gdzieś idą, to zostaniemy tym razem z dziećmi w domu.
- Idźcie z nami – zaproponowała Beata – blokersi organizują wspólnego sylwestra na wsi – będzie jakieś 15 par i koszty będą niewielkie, sala siedziby Koła Gospodyń Wiejskich i Panie zapewniają jedzenie i obsługę.

Kudłata wyobraźnia Ady od razu podpowiedziała mi wizję siebie ubranej w pasiastą spódnicę z fartuszkiem, czarny serdak opinający białą bluzkę i czepek na bujnych pokręconych włosach. Siedziałam w wyobraźni za stołem i zwijałam motek wełny. Jak się za chwilkę okazało dużo się nie pomyliłam.

Tu trzeba wytłumaczyć czytelnikowi, kim byli blokersi. Otóż było to towarzystwo skupione wokół rodzinnego bloku perełki szumnie z racji 11 pięter nazywanego wieżowcem. Ich podstawową zaleta było trzymanie sztamy i przyjmowanie do własnego grona partnerów i partnerek innych blokersów bez zbędnych ceregieli i wykluczeń. Ada nie znała ich jednak zbyt dobrze, co prawda pamiętała, co niektóre imiona i ksywki oraz potrafiła powiązać je z twarzami, ale jakoś nigdy nie było jej po drodze z blokersami. Może sprawiła to niewielka różnica wieku, może po prostu nie było w jej zwyczaju przesiadywanie na ławce pod blokiem przez pół nocy. W każdym razie była to zgrana grupa około 30 osób.

- Jest tylko małe ale, kontynuowała Beata - i musicie się na coś zgodzić, bo inaczej nie ma wstępu na bal…
- Będzie impreza bezalkoholowa : rzuciłam z przekąsem.
- Bynajmniej, impreza będzie przebierana i w związku z twardym stanowiskiem damskiej części ekipy nie ma od tego odwołania, osoby bez przebrania nie będą wpuszczane na teren obiektu.

Tu kolejny raz odezwała się moja kudłata wyobraźnia i zobaczyłam drobne dziewczyny w bojówkach i czarnych swetrach z napisem ochrona, stojące na bramce pod bogato ozdobionym szyldem „ KOŁO GOSPODYŃ WIEJSKICH” zawracające gestem wyciągniętej ręki i palca wskazującego panów w klasycznych garniturach ku powrotnej drodze „do domu won…”, Beata kontynuowała:

- Obowiązuje kanon przebrania, według klucza dziewczyny za facetów, faceci za dziewczyny… Spojrzałam na chłopaków przy stole, łby mieli pospuszczane jak konie w „Misiu” Barei. Moja Kasia otworzyła szeroko oczy i z szyderczym uśmieszkiem patrzyła na mnie. Szyderstwo udzieliło się z miejsca Adzie i bez namysłu wypaliłam patrząc na chłopaków:
- Czyli imprezka z rodziną CD AB, no to „laseczki” bawimy się w sylwka na maksa.

Skrót CD oczywiście nikomu nie skojarzył się kompletnie z niczym i przeszedł bez echa. Mój nie skrępowany zapał studziła jednak od razu Agata.

- Nie podniecaj się tak trzeba jeszcze zadzwonić do Pikusia i zapytać czy będą miejsca, sala u pań gospodyń nie jest wcale zbyt duża.
- No i jeszcze nie wiemy ile ten sylwester ma nas kosztować - wtórowała jej moja perełka.

Na szczęście miejsca się znalazły a impreza nie była wcale droga – wszystkiego 150 zł od pary w tym jedzenie, jakiś szampan i alkohol na rozluźnienie. Jak ten Pikuś zorganizuje imprezę w takim budżecie nie miałam pojęcia. Oczywiście do końca wizyty już nie byłam taka rezolutna, błądziłam myślami szukając odpowiedniej sylwestrowej kreacji i dodatków do niej. Nie wiem nawet czy potrafiłam to ukryć przed resztą towarzystwa, zresztą chyba mi na tym wcale nie zależało.

Goście rozjechali się do domów dzieci powędrowały do łóżek, a ja trwając w rozmarzeniu przygotowałam gorącą kąpiel z pianą. Do łazienki weszła już nieco zmęczona Kasia. Popatrzyła na mnie znacząco i stwierdziła:

- No to masz wreszcie swój debiut, zawsze chciałaś się pokazać Światu.

Nieco zbita z tropu użyciem przez perełkę żeńskiego rodzajnika, nie odpowiedziałam nic tylko kontemplowałam ogarniające mnie ciepło. Było przyjemne i relaksujące, różany zapach płynu do kąpieli roznosił się po całej łazience. Kasia wyraźnie chciała pogadać i nie dawała odporu.

- Nie potrzebnie nazwałeś chłopaków laseczkami, naruszyłeś im męskie ego, jeszcze się przestraszą i nici wyjdą z debiutu.

Słowa te miały się niedługo okazać poniekąd prorocze, ale o tym nieco później. Tymczasem Kasia kontynuowała monolog:

- Poza tym, w ogóle nie pomyślałeś o mnie, ty masz szafę pełna ciuchów, a ja w twoje absolutnie nie wejdę i jakoś marnie czuję się w roli faceta, troszkę mnie ta sytuacja przeraża.

Słowo przeraża wyrwało mnie z letargu na szybko odpowiedziałam:

- Przecież nikt nie każe ci iść w gangu, wyprasowanej koszuli i pod krawatem, ja też nie bardzo widzę siebie w długiej balowej sukni, aż takich zapędów nie mam.
- Pójdziesz w spodniach? spytała zaczepnie Kasia.
- „A tako to se ne da”, przypomniałam sobie na szybko czeskie tłumaczenie słów terminatora z dowcipu - ma być coś, co pokaże ładne nóżki, spodnie odpadają. Z resztą dla ciebie też już coś wymyśliłem. Kojarzysz styl hipisowski, długie włosy spodnie dzwony, koszule niczym tuniki, w tym powinnaś czuć się całkiem dobrze.
- No i nie muszę wiele robić z włosami - słusznie zauważyła Kasia.

Jakoś nie kojarzyłam żadnego hipisa z długimi blond włosami zwiniętymi w ciasne sprężynki, ale w końcu w latach siedemdziesiątych byłam zaledwie oseskiem, to chyba było mi wolno.

-Wyłaź już - strofowała mnie Kasia – ja też chcę się umyć przed snem.

Nie czekałam na nią długo w łóżku, wzięła zaledwie szybki prysznic, po którym wtuliła się w moje ramiona, szepcząc czule do ucha „kocham cię wariacie”. Zasnęliśmy wtedy bardzo szybko i pewnie miałam jakieś piękne sny, niestety nie pamiętam już jakie – czyżby to był pierwszy sygnał zwiastujący nadejście wieku średniego…

Koniec części pierwszej

CDN.

Opublikowane przez:

Ada75

E-mail widoczny tylko dla zalogowanych



Do artykułu dodano 3 komentarzy. Pokaż komentarze.



Powrót do: Opowiadania

Logowanie
Nick:
Hasło:

Ankieta
Czy uzyskałeś pomoc od organizacji LGBT ?
Trans-Fuzja
Tęczówka
Lambda
KPH
innej organizacji
nie otrzymałem/am pomocy
nie szukałem/am pomocy
Skomentuj

Wyniki ankiet
Użytkownicy
Zarejestrowanych: 8476
On line: 40
Zalogowani:
Wyszukiwanie
Myśl na tę chwilę
Wspomnienia zniekształcają perspektywę, a te najbardziej żywe potrafią unicestwić czas
Stephen King

Skórka
Organizacje i grupy LGBT


sekcja dla całego środowiska Trans

całe środowisko Trans


głównie Les/Gay

Zaprzyjaźnione strony

Crossdressing ogłoszenia



Trans randki
Trans rande
Transgender dating
Copyright (c) 2004-2015 by crossdressing.pl