close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie. Zgadzam się, nie pokazuj więcej tej informacji
Szczegóły polityki cookie

 Niedziela, 2018-04-22

  Najstarszy w Polsce portal o crossdressingu i transpłciowości
  Istniejemy od 2004 roku

  Ilość odwiedzin: 7825933, ilość odsłon: 63231022
Na skróty
 Familia
 Forum
 Co nowego na forum
 Blog
 Video
 Księga gości
Menu
Strona główna

Ogłoszenia

Aktualności

Nowości w portalu
Nasze projekty
Bieżące wydarzenia
Imprezy i spotkania
Kalendarz spotkań
Od redakcji
Listy do redakcji
Najpopularniejsze

Transpłciowość

Pojęcia
Identyfikacja
Terapia
Pomoc
Przeciw transfobii

Magazyn

Z kraju i ze świata
Zjawiska
Sławni transi
Na granicy płci
Miej świadomość
Prawo
Religia
Moda
Plusy / minusy
Ciekawostki
Na luzie

My i nasi bliscy

LadyLike
Żyć z „nią”
Ja i mój związek

Kultura

Prasa
Teatr
Filmy
Literatura
Grafika
Piosenki

Kawiarenka

Przemyślenia
Moja wielka przygoda
Mój pierwszy raz...
A to ja właśnie...
Transowe przygody
Moje przygody z Anną
Pamiętnik Alex
Wspomnienia Iwony
Opowiadania
Felietony w szpilkach
Biuta Bino

Transformacje

Dbamy o ciało
Makijaż - porady
Ubiór
Włosy i peruki
Dodatki
Tips & tricks
Jak oni to robią!
Makijaż – kurs
Z pomocą medycyny

Poradnik

Przewodnik
Rozmiary
Ciekawy produkt

Katalog

Nasze profile
Specjalnie dla nas
Miejsca i Kluby
Polecamy sklepy
Linki
Pliki do pobrania
Programy

Kontakt

Redakcja
Księga gości
Użytkownicy
Nasza mapa
Najnowsze artykuły
Wiosenne Plenerowe Tras Party (293)
2018.04.10 Katowice. Grupa wsparcia dla osób niedokonujących korekty (11964)
2018.04.04 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (32546)
2017.12.01 Katowice- Grupa Wsparcia dla Osób Transpłciowych (17362)
2017.11.18 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (11397)
Madziulek - mój pierwszy raz (14430)
2017.11.03 Warszawa - Spotkanie dla bliskich osób transpłciowych (10457)
Wsparcie dla osób LGBTQIA z problemem uzależnienia alkoholowego. (12242)
2017.10.27 Warszawa - Spotkanie grupy wsparcia dla osób transpłciowych (11200)
2017.10.06 Poznań - Spotkanie grupy wsparcia dla osób transpłciowych (12920)
...więcej...
Najczęściej czytane artykuły
Wymiary... idealne (637001)
Tucking&taping, czyli jak pozbyć się wypukłości w kroczu (544034)
Strony prywatne (330909)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (284513)
Zakupy za granicą (242435)
Wiązanie krawata (231224)
Jaka fryzura? (194973)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (190928)
Zestawienie rozmiarów obuwia (181917)
Zakupy w Polsce (176996)
...więcej...

Powrót do: Pamiętnik Alex

Strzępy pamiętnika cz.16
Liczba wyświetleń: 8323


W skrócie:Autor: Alex

Do artykułu dodano 59 komentarzy. Pokaż komentarze.
Strzępy pamiętnika cz.16

Powrót wujostwa z Bułgarii opóźniał się. Zapowiadali się na popołudnie, tymczasem z wolna zapadał zmierzch – a ich nie było widać. Pogodziłyśmy się z faktem, że ucieknie nam ostatni tego dnia pociąg i że pewnie trzeba będzie spędzić w Miłblinie jeszcze jedną noc.

– Ale jak będziemy spać? – zaniepokoiłam się – Ten duży tapczan trzeba oddać ciotce i wujowi, no a maluchy zajmą swoje łóżka...
– Spokojnie, coś się wymyśli. Chyba dzieciaki upchną się razem w ostateczności, a my na drugie łóżko w ich pokoju – odparła Ewa.
– Jak to? Z dziećmi w pokoju...!?
– No! Hihi, będziesz wreszcie musiała założyć nocną koszulkę, skarbie... i nie tylko! – dziewczyna miała wyraźny ubaw, widząc moją przerażoną minę.

Na wieczorny spacer z psem poszła Ewa, a ja w tym czasie zrobiłam kolację. Zjadłyśmy, a potem z westchnieniem rozpakowałyśmy część rzeczy. Zrobiło się nieco chłodniej, więc założyłam rajstopy oraz sweterek.

Wreszcie zadźwięczał dzwonek. Przyjechali.
– Hej, dziewczyny, aleście wypiękniały przez te dwa tygodnie – śmiał się wujek Wiktor, tachając pakunki przez próg.
– Jak droga? – pytałyśmy kurtuazyjnie, chociaż plamy smaru na rękach wujka kazały domyślać się co najmniej drobnych kłopotów z samochodem.
– A, cholera, nawet nie pytajcie... Przeklęty grat! Dlatego jesteśmy spóźnieni!
– No, to w tej sytuacji chyba przenocujecie jeszcze u nas, nie? – dopytywała się cioteczka, obcałowawszy nas solidnie – Bo o tej porze jechać to bez sensu...
– Jest jeszcze pociąg o pierwszej w nocy – mruknęła Ewa – Tylko wujek by nas musiał podrzucić na dworzec....
– Nie żartujcie – zaprotestował Wiktor – Zamiast się jeszcze telepać po nocy, to wolę spokojnie napić się z wami wina i pogadać... A pojedziecie jutro.

Klamka zapadła. Wujek poszedł szorować się ze smarów, ciotka wstępnie rozpakowywała tobołki, Ewa zajęła się dzieciakami – a ja zrobiłam kolację dla zmęczonych podróżników.

Potem odbyło się układanie najmłodszych do snu, nastawianie prania... Była prawie północ, gdy krzątanina dobiegła końca – ale wujek nie odpuścił, otworzył wino (oryginalny Muscat Sophia... wtedy rarytas) i zasiedliśmy wokół ławy. My z ciotką (i z popielniczką) na kanapie, Ewa i Wiktor na fotelach.

– No to opowiadajcie teraz po kolei – zadysponowałam.
– Czekaj, czekaj, kochanie... – cioteczka położyła mi dłoń na udzie – Najpierw wy mi coś wyjaśnijcie, dzieci. Aleks, ty tak cały czas chodziłeś?
– Noo... No, tak – odpowiedziałam, lekko speszona – No bo przecież sąsiedzi by się skapowali, że coś tu nie gra, że raz są dwie dziewczyny, a raz chłopak z dziewczyną. Prawda? Więc uznałyśmy, że będzie lepiej, jak cały czas będę przebrana.

Zapadło krępujące milczenie. Ciotka poczęstowała mnie papierosem i sama zapaliła.
– Przecież wiem, moi drodzy, że ta przebieranka to nie tylko dlatego – powiedziała po dłuższej chwili – Lubisz to, Aleks, prawda?
– Ciociu! Przecież rozmawiałyśmy! – żachnęła się moja Ewka – Miałaś...
– Cicho, dziecko – włączył się milczący dotychczas wujek Wiktor – Dużo rozmawialiśmy o was, a teraz musimy porozmawiać z wami.

I znowu przestałam być Alką. Na kanapie w mieszkaniu wujostwa siedział Aleks, przebrany w kusą spódniczkę i wymalowany jak primadonna – i czuł się, delikatnie mówiąc, idiotycznie.

– Jesteście młodymi, ale w zasadzie dorosłymi ludźmi – ciągnął nasz gospodarz – i nie zamierzamy się wtrącać w to, jak się kochacie... A, przy okazji, nie zamierzam na ten temat rozmawiać z twoimi rodzicami, Ewa, nie obawiaj się. Wiem, że mój drogi, starszy braciszek nie jest zbyt liberalny i, hmmm... no, że nie jest zbyt nowoczesny... Ale chcemy wam uświadomić to i owo. Wam i tylko wam. Żebyście sobie to obydwoje przemyśleli. – O.K. Słuchamy – powiedziała Ewa, uśmiechając się do mnie blado.
Odpowiedziałam jej równie niepewnym uśmiechem. Potem zgasiłam papierosa i zajęłam się sączeniem wina. Trzeba przyznać, że było pyszne. Żałowałam, że nie mogę się nim delektować w innych okolicznościach.
– Więc dobrze. Po pierwsze, może będziecie zdziwieni, ale oboje znamy te klimaty. Mieliśmy kiedyś kolegę, wspólnego kolegę... – ciotka zawahała się chwilę – On też lubił takie przebieranki. No i jego dziewczyna kiedyś nakryła go w łóżku z innym wspólnym kolegą...
– Do jasnej cholery! – wypalił dotknięty do żywego Aleks – Czy to tak trudno zrozumieć, że facet w spódnicy nie musi być homoseksualistą!?
– Trudno... – szczerze westchnął Wiktor.
– Dobra. Pan ma wąsy... i Stalin też miał. Mam z tego wyciągać wniosek, że ma pan skłonność do organizowania masowych morderstw!? I do budowy kretyńskich systemów politycznych, a także do wprowadzania w życie księżycowej ekonomii!?
– Cicho, balkon jest otwarty! – wujek, przerażony, zerwał się z fotela – Chcesz, żeby mi sąsiedzi narobili koło pióra? Jestem człowiekiem na stanowisku, ty sobie możesz gadać takie rzeczy, jak chcesz źle skończyć... ale ja nie zamierzam mieć kłopotów. I tobie też bym radził się liczyć ze słowami...

Nagle rozluźniony, Aleks parsknął śmiechem. Chyba zrozumiał, że spośród obecnych w tym pokoju mężczyzn to nie on – mimo przebrania – jest najbardziej żałosny.

– I nie sprowadzaj mi tu sprawy do absurdu – wujek Wiktor, zamknąwszy na wszelki wypadek drzwi balkonowe, poczuł się spokojniejszy – Pomiędzy moimi i Stalina wąsami jednak jest inna relacja, niż pomiędzy spódniczką twoją i tamtego pedałka...
– Nie sądzę – Ewa odzyskała głos – Słuchajcie, było bardzo miło być waszymi gośćmi, mam nadzieję, że byliśmy przydatni przy pilnowaniu domu i psa, ale chyba jednak pora nam się zbierać. Wujku kochany, nie musisz nas odwozić...
– Nie, Ewa, nie wygłupiaj się – teraz włączyła się ciotka – Mówiłam, że nie wtrącamy się w wasze sprawy łóżkowe, źle zaczęliśmy tę rozmowę, przepraszamy. Ja akurat wierzę, że Aleks nie ma skłonności do chłopów... a nawet jeśli, to twój, Ewcia, kłopot. Ale tu nie o homoseksualizm chodzi, no, przynajmniej nie tylko. Jest inna sprawa. Załóżmy, że oboje traktujecie ten związek poważnie...
– Traktujemy – odpowiedź padła jednocześnie z dwojga ust, wzbudzając u wszystkich mimowolne uśmiechy.
– Dobrze. Więc rozumiem, że żyjecie normalnie, Aleks nie biega cały czas w kiecce tak, jak teraz...
– No jasne, że nie. To są wakacje i były sprzyjające warunki, ale przecież szkoła, studia, praca, to co innego...
– Zgadza się. No i kiedyś bierzecie ślub. Prawda?

Popatrzyłam na Ewę, a ona na mnie. Ten wątek nie był omówiony.
– Może. Teoretycznie wykluczyć się nie da – powiedziałam ostrożnie, zapalając kolejnego papierosa.

Ciotka obserwowała mnie przez chwilę.
– Wiesz, że palisz jak kobieta? – spytała.
– Wiem. Staram się – odpowiedziałam z szelmowskim uśmieszkiem, sama się sobie dziwiąc... bo ta absurdalna rozmowa zaczynała mnie bawić – I nie tylko to robię jak kobieta...
– Aleksander! – moja Ewka po raz pierwszy od niepamiętnych czasów użyła pełnej, męskiej formy tego imienia – Może nie przeginaj, co?
– Nie przeginam... – przez chwilę miałam ochotę podroczyć się z nią i z naszymi gospodarzami, sprawdzając ich odporność na pewne perwersje, ale rozsądek zwyciężył – No już dobrze, już grzeczna panienka jestem...
– Wracając do tematu. Więc bierzecie ślub. Macie dzieci... – gdy ciotka mówiła te słowa, ja z niepokojem patrzyłam na Ewę. Ale moja dziewczyna była tym razem wzorowo opanowana. – Tak, ciociu. No i co? – chyba nieco pobladła, ale nawet się uśmiechała. Byłam pod wrażeniem.
– Macie dzieci... I co, tatuś paraduje przy nich po domu w sukience?
– O tym nie myśleliśmy – powiedziałam szczerze – Ale spokojnie, to naprawdę nie jest problem na dziś...
– Ciotka, wiesz co? Powiem wam szczerze – Ewa łyknęła wina, wstała, przesiadła się na kanapę i przytuliła do mnie – Po pierwsze, to słusznie zauważyliście na początku, że jesteśmy dorośli. Po drugie, z wdzięcznością przyjmujemy rady ludzi starszych i doświadczonych. A po trzecie i najważniejsze, to mam wspaniałego chłopaka, który dzięki temu... hmmm, nietypowemu... hobby... który dzięki temu rozumie kobiety jak mało który facet. I który z kim, jak z kim, ale z facetem to mnie na pewno nie zdradzi, jestem dziwnie o to spokojna... A jak mnie zdradzi z dziewczyną? To pożałuje. Ale wiecie co? Wolę takiego, niż tępego osiłka, który śmierdzi piwem, interesuje się wyłącznie sportem i samochodami oraz wygląda jak małpolud. Gdyby więcej facetów znajdowało przyjemność we wczuwaniu się w kobiecą rolę, może na tym świecie byłoby dużo lepiej!

Po tym przemówieniu znów zapadła cisza. Objęłam Ewę ramieniem i mocniej przytuliłam. Byłam z niej dumna. I nagle zrobiłam się dumna także ze swoich rajstop, z krótkiej spódniczki, makijażu i kokardy we włosach. A co – pomyślałam – Ewa ma rację. Niech się wstydzi reszta facetów, a nie ja!

Wujek w milczeniu uzupełniał kieliszki. Ciotka paliła, patrząc gdzieś w kat pokoju. Potem bez słowa wstała i poszła do kuchni. Uznałam, że pora rozładować atmosferę.

– Dobra... Przepraszam pana ze tego Stalina...
– Mhhmm. A ja za tego pedała.
– Nie ma sprawy.

Pomilczeliśmy jeszcze trochę. Ciotka wniosła na tacy filiżanki z herbatą, rozstawiła je na ławie i wróciła do kuchni.

– Jedno pytanie – przerwałam ciszę – Na początku zareagowaliście zupełnie normalnie. A teraz wzięło was na takie teksty... Przecież nie tylko z troski o nasze przyszłe dzieci?
– Hmmm, no bo gadaliśmy na ten temat dużo. I ja na początku nie wiedziałem, że ty tak bardziej serio, te przebieranki. Dopiero w Złotych Piaskach mi żona powiedziała, że to nie tylko na cześć oszukiwania babci...
– Taaa... No bo nie tylko, fakt. Wie pan, to trudno tłumaczyć. Sam nie do końca rozumiem to, co się ze mną dzieje... No, ale skoro oboje nas to kręci, to przecież nic złego, nie?
– Daj spokój z tym panem. Wiktor jestem – niespodziewanie wtrącił gospodarz – Dawaj, chłopcze, wypijemy bruderszaft... Ale całować się z tobą nie zamierzam!
– I słusznie – zarechotałam w imieniu Aleksa.
– Ale nie winem – wujek powstrzymał mnie, widząc, że sięgam po butelkę z zamiarem uzupełnienia zawartości kieliszków – napijesz się ze mną czystej, jak normalny chłop!

Test na męskość? No, to proszę bardzo. Aleks napił się z Wiktorem wódki – jak chłop z chłopem. Bez zakąszania. Gospodarz od razu nalał następną kolejkę. Solidną. Z meniskiem wypukłym.

Ewa, widząc, że nabieramy tempa, westchnęła i udała się za ciotką do kuchni.
– Wiesz, ten pedzio, o którym mówiliśmy, to był jej poprzedni facet. Stąd ta cała afera – wyznał Wiktor, gdy Ewa zamknęła za sobą drzwi – Mieli już dane na zapowiedzi, gdy go nakryła. Teraz pewnie kobita ryczy w samotności. Zawsze tak jest, gdy go sobie przypomni. Psiakrew! Dobrze, niech ją twoja Ewka popociesza... Hej, chluśniem.

Wychylił kieliszek. Ja też.
– Takie buty – mruknęłam – No, to polej jeszcze... Wuju.

Roześmiał się. Z kolejnymi kieliszkami przyszło dalsze rozluźnienie atmosfery. Wiktor stwierdził, że dawno mu się tak dobrze nie waliło czyściochy z młodą, śliczną dziewuchą – a mnie zupełnie przestała krępować kusa spódniczka.

Nasze dziewczyny wróciły z kuchni akurat, gdy w półlitrówce odsłoniło się dno. Prawdopodobnie ciotka miała nieźle rozmazany makijaż, ale ja już nie zwracałam uwagi na takie szczegóły. Wkładałam sporo wysiłku w to, by siedzieć w miarę prosto i żeby nie puścić tzw. pawia. W gronie rówieśników Aleks cieszył się opinią mocnej głowy, ale tempo narzucone przez Wiktora było dla niego ciut za duże.

Niemniej, zdaje się, że mój męski odpowiednik zdał przed wujem „egzamin z męskości”. Celująco. Jako Aleczka mogłam się tylko z tego cieszyć, no i być z niego dumna.

Obie Ewy tylko westchnęły na nasz widok i zaczęły dezorganizować ową sympatyczną imprezę. Jakoś – choć nie pamiętam szczegółów – wkrótce znalazłam się w łóżku w dziecinnym pokoju. Dopiero rano stwierdziłam, że mam na sobie majtki i biustonosz oraz długą, nocną koszulę. Ewa już wstała... Podążyłam do łazienki, gdzie ze zdumieniem stwierdziłam, że jakaś dobra dusza przed ułożeniem mnie spać zmyła mi makijaż. No, no, kobiety bywają kochane... Wzruszyłam się tym szczerze.

Doprowadziłam się do porządku, narzuciłam szlafrok na gołe ciało i poszłam do kuchni. Ewy rajcowały przy stole. Dostałam kawę i zapaliłam papierosa.
– Hihi, no i spiłeś mi męża, Aleks – powiedziała cioteczka – Nieźle, jak na kobietę, muszę przyznać. Witek jeszcze śpi i zdaje się, że pośpi długo. Dawno nie był taki bezwładny!
– Przepraszam – uśmiechnęłam się – Cóż, picie wódki po całodziennej jeździe samochodem, w taki upał, to jednak nie jest najlepszy pomysł... Ale to on zaproponował...

Rozmowa toczyła się na tematy neutralne. Ciotka opowiadała przeżycia z urlopu. Przysłuchiwałam się w milczeniu, podświadomie czekając, kiedy znów wyskoczy z czymś na temat moich przebieranek. Nie wyskoczyła.

Potem Ewy zrobiły śniadanie dla dzieci, a ja poszłam ubrać się na drogę. Dzień zapowiadał się upalnie, więc wybrałam luźną, cienką, zieloną sukienkę do kolan i beżowe sandałki na prawie płaskiej podeszwie. Zero makijażu, za to małe, srebrne kolczyki w uszy i wisiorek na szyję. Żeby zapewnić sobie wentylację karku, włosy ściągnęłam gumkami w dwa mysie ogonki. Ewka wbiła się w białe, płócienne spodnie i założyła jaskrawoczerwony bezrękawnik.

Przed południem skacowany i ledwo dobudzony Wiktor zawiózł nas na dworzec.
Na pożegnanie wycałował serdecznie Ewę, następnie zawahał się, uśmiechnął się lekko i podał mi rękę.

– No, to cześć... Alu.
Odpowiedziałam szerokim uśmiechem i uścisnęłam jego łapę najmocniej, jak potrafiłam.
– Trzymajcie się, dzieciaki. I powodzenia.

Do domu jakoś się nam nie spieszyło. Jechałyśmy więc zakosami – czyli przez stolicę. Pierwsza część podróży minęła bez problemu, pociąg był prawie pusty, miałyśmy dla siebie nie tylko przedział, ale i pół wagonu. Ewa streściła mi nocne rozmowy z ciotką, potwierdzając to, czego ja dowiedziałam się przy wódce od Wiktora. Potem zdrzemnęłyśmy się na zmianę (kac jednak miał swoje prawa)... i już wjeżdżałyśmy do Warszawy.

Plecaki powędrowały do przechowalni – a my ruszyłyśmy zwiedzać miasto. Miałyśmy w tym zakresie dosyć ambitne plany, ale popołudniowy upał szybko je pokrzyżował. Spacer w stojącym, rozgrzanym, dusznym powietrzu był wyjątkowo uciążliwy.

– Wiesz, pierwszy raz w życiu żałuję, że mam na tyłku spodnie – mruknęła Ewa – Mogłam jednak założyć kieckę, tak jak ty... Jednak nieco przewiewniej tu i ówdzie...
– Dodatkowe uroki bycia transwestytą – szepnęłam – Swoją drogą, taka sukienka to przy tej pogodzie świetna rzecz, może kiedyś będzie normalnym, męskim strojem?
– Hihi, chciałaby dusza do raju...
– A jak! Nie tylko latem – uśmiechnęłam się do swojego marzenia.

Zamiast warszawskich ulic i parków zwiedziłyśmy jakąś księgarnię opodal dworca, potem Ewa w barze mlecznym wsunęła podwójną porcję pierogów – i wylądowałyśmy w knajpie nad kawą i lodami. Był już niemal wieczór, ale duchota nie ustępowała. Rozległ się pierwszy grzmot, potem drugi... i wreszcie, zgodnie z przewidywaniami, rozpoczęła się gwałtowna burza. Lunęło. Grzmiało i błyskało na zmianę. Kawiarnia zapełniła się przemoczonymi ludźmi, zaskoczonymi na ulicy przez żywioł.

A my siedziałyśmy sobie w kącie i rozmawiałyśmy półgłosem – o nas. Było o czym... W tej warszawskiej knajpie, przy akompaniamencie huczącej burzy, wyjaśniałyśmy sobie ostatnie wątpliwości co do naszych wzajemnych stosunków i ich szczególnie perwersyjnych aspektów.

Mogłyśmy tam siedzieć chyba bez końca – było spokojnie, zacisznie i jakoś tak... bezpiecznie. Nikt na nas nie zwracał uwagi. Burza przeszła równie nagle, jak się pojawiła – przez okno wpadały krwiste promienie zachodzącego słońca i nadawały wnętrzu kawiarni zupełnie nierealne barwy.

Prawie tak nierealne, jak nasz związek – pomyślałam. Powiedziałam to Ewie. Zaśmiała się.
– Mmm, Alka, ja też czasem tak o tym myślę... Że obudzę się – i ciebie nie będzie. Albo, że okażesz się takim facetem, o jakim mówiłam wczoraj... Średnio tępym, bardzo męskim i woniejącym piwem! Boję się tego przebudzenia.
– To nie sen, Ewa. Mam nadzieję...
– Za piękne, żeby było prawdziwe – westchnęła.

Wzięłam ją za rękę, potem przechyliłam się nad narożnikiem blatu i delikatnie pocałowałam dziewczynę w usta. Spłoszona, odsunęłam się zaraz i niespokojnie popatrzyłam dookoła – ale nikt z obecnych nie zwrócił uwagi na ten niespodziewany gest czułości. Może zresztą nawet i zwrócił – ale dziewczynom to uchodziło? Co innego, gdyby dwóch facetów całowało się publicznie... No, tak.

Ech, ten brak równouprawnienia mężczyzn...

Dwóch całujących się facetów? Zawsze byłam przeciw. Ale czy nasz nieprzewidywalny Ciąg Dalszy też był? Się okaże.


Opublikowane przez:
Alex -
Alex




Do artykułu dodano 59 komentarzy. Pokaż komentarze.



Powrót do: Pamiętnik Alex

Logowanie
Nick:
Hasło:

Ankieta
Czy uzyskałeś pomoc od organizacji LGBT ?
Trans-Fuzja
Tęczówka
Lambda
KPH
innej organizacji
nie otrzymałem/am pomocy
nie szukałem/am pomocy
Skomentuj

Wyniki ankiet
Użytkownicy
Zarejestrowanych: 7708
On line: 34
Zalogowani:
Wyszukiwanie
Myśl na tę chwilę
I kaftan bezpieczeństwa powinien być na miarę szaleństwa
Stanisław Jerzy Lec

Skórka
Organizacje i grupy LGBT


sekcja dla całego środowiska Trans

całe środowisko Trans


głównie Les/Gay

Zaprzyjaźnione strony

Crossdressing ogłoszenia



Trans randki
Trans rande
Transgender dating
Copyright (c) 2004-2015 by crossdressing.pl