close

Informacja dotycząca plików cookies
Informujemy, że używamy informacji zapisanych na urządzeniach końcowych użytkowników przy pomocy plików cookies, w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, że użytkownik wyraża zgodę na ich zapisywanie. Zgadzam się, nie pokazuj więcej tej informacji
Szczegóły polityki cookie

 Piątek, 2019-10-18

  Najstarszy w Polsce portal o crossdressingu i transpłciowości
  Istniejemy od 2004 roku

  Ilość odwiedzin: 8254345, ilość odsłon: 65177855
Na skróty
 Familia
 Forum
 Co nowego na forum
 Blog
 Video
 Księga gości
Menu
Strona główna

Ogłoszenia

Aktualności

Nowości w portalu
Nasze projekty
Bieżące wydarzenia
Imprezy i spotkania
Kalendarz spotkań
Od redakcji
Listy do redakcji
Najpopularniejsze

Transpłciowość

Pojęcia
Identyfikacja
Terapia
Pomoc
Przeciw transfobii

Magazyn

Z kraju i ze świata
Zjawiska
Sławni transi
Na granicy płci
Miej świadomość
Prawo
Religia
Moda
Plusy / minusy
Ciekawostki
Na luzie

My i nasi bliscy

LadyLike
Żyć z „nią”
Ja i mój związek

Kultura

Prasa
Teatr
Filmy
Literatura
Grafika
Piosenki

Kawiarenka

Przemyślenia
Moja wielka przygoda
Mój pierwszy raz...
A to ja właśnie...
Transowe przygody
Moje przygody z Anną
Pamiętnik Alex
Wspomnienia Iwony
Opowiadania
Felietony w szpilkach
Biuta Bino

Transformacje

Dbamy o ciało
Makijaż - porady
Ubiór
Włosy i peruki
Dodatki
Tips & tricks
Jak oni to robią!
Makijaż – kurs
Z pomocą medycyny

Poradnik

Przewodnik
Rozmiary
Ciekawy produkt

Katalog

Nasze profile
Specjalnie dla nas
Miejsca i Kluby
Polecamy sklepy
Linki
Pliki do pobrania
Programy

Kontakt

Redakcja
Księga gości
Użytkownicy
Nasza mapa
Najnowsze artykuły
2019.10.22 Katowice. Dyżur psychologa (35267)
„Casa Valentina” w Och-Teatr (6441)
2019.10.15 Katowice. Wtorkowe pogaduchy przy kawie (35731)
2019.10.12 Katowice - Trans Wieczorek w Tęczówce (59157)
Sobota nad morzem. (12139)
Oczami Nowicjuszki (15763)
Do trzech razy sztuka czyli ... (17735)
Wiosenne Plenerowe Trans Party 2019 (30190)
Spostrzeżenia z życia transki (22042)
Trans Sylwester w Tęczówce (28600)
...więcej...
Najczęściej czytane artykuły
Wymiary... idealne (714440)
Tucking&taping, czyli jak pozbyć się wypukłości w kroczu (613515)
Strony prywatne (385730)
Fryzura i makijaż, a kształt twarzy (336866)
Zakupy za granicą (303363)
Wiązanie krawata (281857)
Jaka fryzura? (245987)
Jak zrobić samemu udane zdjęcia? (245677)
Zakupy w Polsce (236803)
Zestawienie rozmiarów obuwia (232099)
...więcej...

Powrót do: Na granicy płci

Świat bez mężczyzn - czy chłopcy przestaną się rodzić?
Liczba wyświetleń: 14704


W skrócie:Żarty się kończą, proszę panów. Mężczyźni przestają być mężczyznami do płodzenia dzieci, a ponieważ są płcią słabszą i gorszą, ich cechy psychiczne stają się przeszkodą w lepszym urządzaniu świata... No cóż, zostaną wyeliminowani: jesteśmy płcią niepotrzebną.

Do artykułu dodano 28 komentarzy. Pokaż komentarze.
Autor: Maciej Iłowiecki

Oczywiście, nie chodzi o jakieś zabijanie dzieci płci męskiej, tylko o samoistną eliminację biologiczną – chłopcy przestaną się po prostu rodzić. Wystarczy, że znajdzie się sposób na rozmnażanie bez udziału mężczyzn. Dotąd uważano, iż taki sposób, czyli dzieworództwo (partenogeneza), występujący wcale nierzadko w świecie istot żywych, w świecie ludzi nie jest możliwy. Dzieworództwo występuje wtedy, kiedy żeńska komórka rozrodcza, jajowa, może rozwinąć się w pełny organizm bez udziału plemnika. Sytuacja odwrotna – żeby sam plemnik wytworzył cały organizm – w przyrodzie się nie zdarza. Jednakże przy dzieworodnym sposobie mnożenia na świat przychodzą tylko istoty płci żeńskiej. Płeć męska zostaje w ten sposób bezboleśnie wyeliminowana.

Zanim zajmiemy się ludźmi, spójrzmy na te sprawy z szerszej perspektywy. Płeć w ogóle jest wczesnym wynalazkiem żywej przyrody. Skoro zaś wytworzyła się ewolucyjnie już bardzo dawno, musi przynosić wielkie korzyści. I przynosi. Rzecz polega na pomieszaniu genów z dwu różnych organizmów, co zwiększa liczbę kombinacji genetycznych i tym samym powoduje ogromną zmienność indywidualną, różnorodność potomków. Presja środowiska pozwoli przeżyć przede wszystkim osobnikom lepiej przystosowanym, utrwali więc cechy korzystne, zmusi gatunek do zmian. Tak właśnie toczy się ewolucja (pomijam mutacje).

Dlaczego zatem podstawowym standardem są tylko dwie płcie? Wydawałoby się, iż wymiana genów pomiędzy większą liczbą istot, pomiędzy wieloma płciami, byłaby jeszcze korzystniejsza, bo dawałaby jeszcze większą różnorodność potomstwa. No tak, ale wymagałoby to z kolei spotkania i związku fizycznego już nie dwu istot różnej płci, ale trzech lub więcej, co przecież utrudniałoby bardzo sam akt zapłodnienia, nie mówiąc o komplikacjach we wzajemnych stosunkach tylu płci, w opiece nad potomstwem, w ustaleniu rytuałów, dominacji itd.

W każdym razie wielość płci u istot ludzkich istnieje na razie tylko w literaturze fantastycznonaukowej. Z drugiej strony, choć wizja małżeństwa złożonego, na przykład, z pięciu osób pięciu różnych płci jest dość przerażająca, teoretycznie nie można jednak wykluczyć takiej możliwości gdzieś we Wszechświecie. Biologicznie jest to możliwe.

Na Ziemi mamy w królestwie roślin i w królestwie zwierząt dwie płcie podstawowe, a także istoty bezpłciowe lub obupłciowe. Istnieje też zjawisko zmiany w ciągu życia płci tego samego organizmu: na przykład niektóre gatunki ryb zmieniają płeć zależnie od sytuacji „społecznej” i robią to wielokrotnie. Kto wie, czy nie byłby to korzystny wynalazek dla gatunku Homo sapiens (wiemy przecież, że u ludzi przemiana płci też jest możliwa, z pomocą medycyny).

Znamy też w naturze zjawisko całkowitej degeneracji jednej z płci, właśnie męskiej. Bywa u niektórych gatunków, że rybi samczyk, mniejszy od samicy (w stosunku, powiedzmy, jak mały piesek do słonia), przyczepia się do jej płetwy i spędza tam całe życie, żywiąc się resztkami z pańskiego stołu. Czasami nawet zrasta się z wielką samicą. Szczytem przystosowania do spełniania tylko jednej funkcji jest u pewnych morskich robaków spędzanie życia malutkiego samczyka wewnątrz narządu płciowego jego gigantycznej żony. Jest to – jeśli nikogo nie urazi trywialność tego spostrzeżenia – sytuacja niemal symboliczna dla rodu męskiego. Naprawdę bowiem jedynym usprawiedliwieniem powołania do życia płci męskiej jest wymóg zapłodnienia, i to też nie absolutnie niezbędny. Wszystkie inne funkcje męskie może wypełniać płeć żeńska.

Role płci żeńskiej i męskiej bywają u różnych gatunków także całkowicie odmienne i ich opis zająłby całą książkę, która byłaby fascynująca. Chodzi o to, iż właściwie nie ma zachowań i „ról społecznych”, które mogłyby być przypisane tylko jednej płci. Jedna płeć może zastąpić drugą, znowu wszakże poza jednym: płeć męska nie może się sama reprodukować.

W świecie ludzi upada dziś wiele norm biologicznych, które przez tysiąclecia uważaliśmy za oczywiste, nieprzekraczalne, właśnie „ludzkie”. Na przykład, że dziecko ma dwoje rodziców i zawsze jedno z nich jest matką, a drugie ojcem. W czasach inżynierii embrionalnej zostało to podważone. Można spowodować, że dziecko ma więcej niż dwoje rodziców o różnych funkcjach biologiczno-społecznych. Można też być dzieckiem – właśnie w sensie już biologicznym – dwu matek, a nawet dwóch ojców!

Można także wpływać na płeć dziecka. Czyniono to wprawdzie od dawna, próbując różnych metod naturalnych, teraz jest to jednak możliwe dzięki odpowiednim zabiegom inżynierii embrionalnej. Programowanie płci stało się więc możliwe w wielkiej skali społecznej i możemy się spodziewać, że pojawią się nowe dylematy i kłopoty.

Wszakże może najbardziej nieprzekraczalną normą biologiczną gatunku ludzkiego jest niemożliwość dzieworództwa. Mimo usilnych starań nie udało się dotąd potwierdzić, by kobieta miała dziecko bez udziału męskich plemników (choć znaleziono kobiety, upierające się, iż tak właśnie było). W świecie ludzi nie istnieje naturalna partenogeneza, a jeśli zdarzyło się w historii niepokalane poczęcie, było cudem.

Skądinąd dzieworództwo nie jest w ogóle obce przyrodzie i znane było od dawna. Badania nad tym zjawiskiem prowadzono od początków ubiegłego wieku i wiedziano, że występuje ono na wszystkich szczeblach drabiny ewolucyjnej. Na wszystkich, z wyjątkiem ssaków. Ssaki – jak się zdawało – są zbyt wysoko rozwinięte, by mogły zadowolić się jedną płcią, żeńską. Natomiast gatunki z niższych szczebli mogą być wyłącznie „kobiece” albo samce pojawiają się tylko sporadycznie, by spełnić raz swą biologiczną powinność, i potem giną lub są bezlitośnie zabijane. Klasyczny przykład to społeczność pszczół – z jedynie płodną królową i trutniami, skazanymi na śmierć. Wszystkie pszczoły, czyli ogromna większość, są bezpłciowymi samicami „do roboty”. Podobnie jest u mrówek. Kastę robotników i żołnierzy u termitów można nazwać bezpłciowcami, nie mają rozwiniętych gruczołów płciowych, należą więc do kategorii „ono”. Niektóre mszyce wybrały dzieworództwo jako standard rozmnażania, są więc klasycznym gatunkiem żeńskim.

Dopiero w połowie XX wieku, już po II wojnie, udało się odnaleźć dzieworodne kręgowce – pewien gatunek jaszczurek. Drugi taki gatunek odkryto w pięćdziesiąt lat później, a dopiero rok temu napotkano dzieworodne węże – między innymi jeden z gatunków jadowitych grzechotników. Stało się pewne, że partenogeneza występuje u gadów. A u ptaków, pokrewnych gadom?

Okazało się, iż można wyhodować dzieworodne indyki, ale tylko jedno pokolenie. W wyniku układu chromosomów płciowych w komórkach rozrodczych ptaków przy dzieworodnym rozmnażaniu rodzą się wyłącznie samce... i na tym się to kończy, bo samce dzieworodne być nie mogą. Zatem u ptaków nie występuje naturalna partenogeneza, choć w hodowli może zostać wymuszona.

Dopiero w roku 1991 zrozumiano, dlaczego niemożliwa jest partenogeneza u ssaków. W ich komórkach rozrodczych wśród genów występuje podział ról. Pewne geny w jaju nie uaktywniają się, podobnie pozostają w swoistym uśpieniu niektóre geny w plemnikach, ale tylko udział wszystkich genów, matczynych i ojcowskich, zapewnia potomkom prawidłowy rozwój. Dziś tłumaczy się to teorią „walki płci”. Strategia genów matczynych polega na jak najszybszym wydaniu na świat potomstwa, by samica mogła być matką wielokrotnie i jak najdłużej była płodna. Wielka liczba potomstwa i szybkie wydawanie go na świat daje gorszą kondycję poszczególnym osobnikom, są one słabsze. Głównym więc celem samicy jest powielenie siebie w postaci swoich genów. Geny ojcowskie przeciwnie, „chcą”, by płód rozwijał się w organizmie matki długo i był jak najlepiej odżywiany, by mieć jak największe szanse „bycia lepszym”. Powielanie swoich genów nie jest głównym celem samca, ponieważ nie ma on pewności, czy potomstwo jest jego... Wobec tego cel musi być inny: wyposażenie dzieci w najwartościowsze cechy, by doskonalić gatunek.

Przy takim, jak wyżej, opisie wygląda to na straszliwą antropomorfizację. Geny przecież nie mogą niczego „chcieć” ani mieć celów, nie mogą też z niczego „zdawać sobie sprawy”, więc i z tego, czy powielają same siebie, czy się doskonalą i co im daje lepsze szanse przetrwania. Ujmę więc to inaczej. Genetyczne mechanizmy ewolucyjne działają w ten sposób, jakby geny obu płci wiedziały, czego chcą, i jakby ze sobą rywalizowały, a jednocześnie nie mogły bez siebie żyć.

Dziwne, prawda? Na marginesie wszakże zauważę, iż misja genów „męskich” wydaje się zdecydowanie altruistyczna i szlachetniejsza niż misja genów „żeńskich”. Pod warunkiem, że w ogóle hipoteza o rywalizacji obu płci jest trafna i że można tak traktować przenośnię zawartą w pojęciach „dążenia” i „cele”. W każdym razie, chociaż w tak naciąganym ujęciu jesteśmy my, mężczyźni, lepsi...

I chyba tylko w takim. Płeć żeńska jest w naturze w ogóle pierwotna i silniejsza pod każdym względem (poza siłą mięśni, choć nie u wszystkich gatunków, ale to też do odrobienia). Płeć męska jest wtórna i biologicznie słabsza. Wtórna, bo bez interwencji czynnika męskiego z komórki jajowej zawsze wykształci się samica. Większość ssaków zaś rodzi się z mózgiem, który niezależnie od płci warunkuje żeńskie zachowania i dopiero rozwój gonad (jeśli są męskie) przestawia mózg na tory zachowań męskich. Podział funkcji obu półkul mózgu żeńskiego jest korzystniejszy niż taki podział w mózgu męskim. Pozwala on kobiecie lepiej reagować na różne sytuacje życiowe. Zresztą w ogóle mózg kobiety ułatwia jej lepsze wykorzystywanie informacji, daje wyższą zdolność adaptacji psychicznej do trudnych warunków i zmian, czyli także większą odporność na stresy itp.

W późnej starości kobiety mają umysł lotniejszy niż mężczyźni i szybsze od nich reakcje (mówimy o przeciętnej i o ludziach zdrowych). Mózgowy ośrodek mowy jest u kobiet rozwinięty lepiej, możemy się więc pocieszać złośliwie, że panie są ”naturalnie gadatliwe”. Ale nie o gadulstwo chodzi. Dziewczynki maja większe zdolności językowe, wcześniej zaczynają mówić i mają większy zasób słownictwa. Okazało się także, iż mitem jest pogląd, że kobiety mają mniejsze ambicje, że nie są zbyt zdolne do logicznych analiz i że nie są skore do rozwiązywania trudnych zadań, wymagających odrzucenia przedtem znanych rozwiązań, czyli że mają gorszą wyobraźnię.

Z inteligencją też sprawa nie jest oczywista – płeć żeńska jest mniej agresywna, a agresja wiąże się z mniejszą inteligencją. Płeć męska (u ludzi i u wszystkich naczelnych) wiąże się z większą agresywnością, zatem... No cóż, feministki się cieszą, a mogą się cieszyć jeszcze bardziej, skoro organizm męski jest na ogół mniej odporny na ból, choroby, a mężczyźni żyją sporo krócej – w sensie biologicznym są mniej wartościowi.

Nie ma miejsca na przypominanie ewolucji człowieka, ale znana jest hipoteza, iż wszyscy wywodzimy się (w sensie genetycznym) od jednej pramatki, którą, oczywiście, nazwano Ewą. O praojcu, czy raczej praojcach, nic na razie nie wiadomo. Sądzi się też, że w stosunkach społecznych naszego gatunku pierwotny był matriarchat, a u początków rodu ludzkiego „role kierownicze” pełniły kobiety. Potem, w związku z przewagą u mężczyzn cech korzystniejszych przy polowaniu – agresywność, siła fizyczna, szybkość biegu itp. – zaczęła się utrwalać także ich przewaga społeczna. Przewodnictwo objęli mężczyźni i trzeba przyznać, doskonale utrwalili swoją przewagę i jeszcze lepiej zaczęli ją racjonalizować.

Cóż robić, ta miła przewaga zaczyna się już kończyć, z różnych względów. Na przykład obserwujemy zdecydowane „kobiecenie” mężczyzn i „mężczyźnienie” kobiet, co ciekawe, nie tylko w sensie społecznym, kulturowym, obyczajowym, ale także w wymiarze biologicznym. Jak to określają spece od reklam, mający zawsze doskonałe wyczucie, co jest „trendy”: „różnica między płciami wychodzi z mody”. Rzeczywiste zagrożenie dla mężczyzn tkwi jednak w czymś innym – w możliwościach inżynierii embrionalnej. Już pierwsze klonowanie pokazało, że można jednak reprodukować ssaki bez zapłodnienia komórki jajowej plemnikiem i że rodzą się wtedy tylko samice, identyczne z matką. W tym roku runął kolejny dogmat biologii: oto myszy (zatem ssaki) mogą się rozmnażać bez samców.

Profesor Tomohiro Kono z zespołem w Tokio zdołał wyhodować mysią samiczkę z dwu mysich komórek jajowych (nie klonowaniem). Udało się zatem usunąć opisane wcześniej przeszkody w działaniu genów „uśpionych” i wzajemnym uzupełnianiu się genów od matki i ojca. Oczywiście, Japończycy wykorzystali liczne i czynione od pewnego czasu doświadczenia innych laboratoriów z wielu krajów, ale to oni być może dostaną Nobla.

Zapamiętajmy imię pierwszej myszki, która przyszła na świat bez udziału mysiego ojca, przez dzieworództwo: Kaguya. Jest zdrowa i ma się dobrze.

Jest to pierwszy krok na drodze ku dzieworództwu także u ssaków zwanych Homo sapiens. A ponieważ kobiety rozmnażające się przez partenogenezę będą rodzić tylko córki... Ludzkość może stać się wspólnotą istot wyłączne rodzaju żeńskiego. Świat bez mężczyzn stał się właśnie możliwy.

Dawno temu Artur Schopenhauer stwierdził, że „mężczyzna jest człowiekiem właściwym”. Półtora wieku później niemiecki antropolog Rainer Knussmann ogłosił cykl głośnych artykułów, w których dowodził, powołując się na liczne badania naukowe z różnych dziedzin, iż „mężczyzna jest błędem natury”. Swój tekst (opublikowany w tygodniku Stern w 1982 roku) zakończył tak: „Mężczyzna nigdy nie wyszedł poza zwierzęce stadium rozwoju, pozostanie zawsze małpim paszą. Kobieta natomiast jest prawdziwym człowiekiem i w niej to widzimy człowieka przyszłości”.

Racji nie ma ani Schopenhauer, ani Knussmann, człowiek jest człowiekiem niezależnie od płci i niezależnie od płci walczą w nim cechy ludzkie z instynktami zwierzęcymi. Rzecz w tym, czy świat bez mężczyzn byłby istotnie lepszy?

Można się tylko domyślać, że raczej tak, bo byłby pewnie światem (jednak!) bez wojen, przymusu rozszalałej agresji i zniewolenia jednych przez drugich. Może także bez „wyścigu szczurów” i do nieprzyzwoitości rozdętego „konsumeryzmu” jako celu i stylu życia. Ale może są to tylko złudzenia? Ale można też pomyśleć: cóż warte byłoby życie bez miłości i co bez niej stałoby się na przykład z literaturą i sztuką? Z emocjami – chyba pięknymi? Może z kolei takie pytania są przejawem męskiego szowinizmu, który zakłada najlepszy wyraz miłości w tej pomiędzy kobietą i mężczyzną, a są przecież inne jej rodzaje, żądające równości?

Na razie istotnie i wymiernie zmniejsza się na świecie liczba mężczyzn, nie trzeba do tego dzieworództwa. Zmniejsza się też bardzo szybko ich płodność (podobno plemniki nie wytrzymują aż takiego zatrucia środowiska). Wkrótce pewnie zostaną tylko mężczyźni Chińczycy, bo w Chinach procesy demograficzne doprowadziły do tego, że za 15 lat będzie tam więcej mężczyzn o 40 milionów.

Słabe pocieszenie. Silniejszym byłby trafny przecież pogląd, że świat bez nas byłby przeraźliwe nudny, a świat opanowany przez skrajne feministki w ogóle koszmarny. Być może jednak uratuje nas to, że rozmnażanie przez dzieworództwo - czyli bez naszego, męskiego, udziału - nie jest chyba największym marzeniem kobiet.

Maciej Iłowiecki
Źródło: Miesięcznik Nowe Państwo, www.nowe-panstwo.pl


Do artykułu dodano 28 komentarzy. Pokaż komentarze.



Powrót do: Na granicy płci

Logowanie
Nick:
Hasło:

Ankieta
Czy uzyskałeś pomoc od organizacji LGBT ?
Trans-Fuzja
Tęczówka
Lambda
KPH
innej organizacji
nie otrzymałem/am pomocy
nie szukałem/am pomocy
Skomentuj

Wyniki ankiet
Użytkownicy
Zarejestrowanych: 8345
On line: 42
Zalogowani:
Wyszukiwanie
Myśl na tę chwilę
To, co u możnych tego świata nazywa się silną wolą, u osłów zwiemy uporem
Julian Tuwim

Skórka
Organizacje i grupy LGBT


sekcja dla całego środowiska Trans

całe środowisko Trans


głównie Les/Gay

Zaprzyjaźnione strony

Crossdressing ogłoszenia



Trans randki
Trans rande
Transgender dating
Copyright (c) 2004-2015 by crossdressing.pl