Nick:

Hasło:

Codzienne retrospekcje
Dzisiaj postanowiłam ponownie się podzielić swoimi przeżyciami i nie tylko.
Zacznijmy zatem może od faktu niezaprzeczalnego - matura. Tak ta zła pani sobie powoli idzie. Ja już pozdawałam większość swoich egzaminów, pozostał mi tylko jeden. No wiec skoro już wiecie, że ze mnie maturzystka czyli przyszła studentka pora chyba opowiedzieć o tym co się działo a co nie.

W drugim trzecim dniu matur obowiązkowych mając w kieszeni kilka złociszy udałam się do pewnej niemieckiej sieci sklepów w celu zakupienia jedzenia. No i wody bo dzień był dość stresujący, więc płyny uzupełniać trzeba!
Szperając między półkami jak zwykle automatycznie zboczyłam w stronę działów przeznaczonych dla kobiet. Myślałam, że tylko przelecę i idę do kasy - ale nie! Patrzyłam i patrzyłam na te rajstopy i coś mnie tknęło by zapuścić łapki głębiej. Okazuje się, że znalazłam całkiem dobre rajstopy - wiadomo jak na te tanie - w moim rozmiarze. Normalnie cud. Znalazłam cokolwiek na mnie pasującego co nie kosztuje fortuny.
Bez większego zastanowienia się złapałam jedną paczuszkę i poleciałam z moim jedzonkiem do kasy. W ten oto sposób od właściwie początku tygodnia mam wreszcie rajstopy i przyznam się, że kupiłam już kolejną parę, bo chodzę w nich codziennie - i mi wygodniej, przyjemniej a co najważniejsze wreszcie mi stopa względnie normalnie oddycha w butach :D

Ale co z tym ma wspólnego szminka. A no wczoraj po powrocie z matury poszłam zwyczajowo do łazienki by się nieco odświeżyć. Moja intuicja mi podpowiadała, że gdzieś tu na pewno leżą kosmetyki - moja mama choć ma ich nie wiele nadal coś tam używa. I się nie myliłam tuż za zapasem farby do włosów zlokalizowałam tusz do rzęs, cienie do powiek, szminki i wiele wiele więcej. Cienie do powiek są zbyt zauważalne więc je od razu odpuściłam, ale szminki mnie zaintrygowały mocno. Stwierdziłam, że poszukam najmniej rzucającej się w oczy i znalazłam. Na próbę nieudolnie swoje usta szybko pokryłam i czym prędzej do pokoju. Moja mama nieco toleruje moje "dziwności" (dla mnie tak jest normalnie właśnie, tak czuję się lepiej). No i wkrótce przyszła. Rozmawiała ze mną i wszystko normalnie - nawet nie zauważyła, że moje usta pokrywa coś czego wedle "stereotypów" nie powinno na nich być. Dzisiaj od rana mam usta umalowane i tak samo nie zwraca uwagi. Jeśli niczego nie zauważy przez jeszcze jakiś czas to chyba sobie kupię szminkę w podobnym kolorze.

Na dzisiaj to chyba tyle. Coraz bardziej mi się podoba życie w ten sposób. Owszem wolałabym pewnie w pełni mieć możliwość ubierania co chcę, malowania się itd. ale póki co mi wystarczy to co mam. Wszak jeszcze nie wiem wszystkiego o sobie :)
Codzienne retrospekcje

shiro

Najnowsze wpisy