Nick:

Hasło:

Codzienne retrospekcje
Witajcie kochani. Niezależnie kim jesteście myślę, że z moich rozmyślań każdy coś dla siebie wybierze.

Dzisiaj postanowiłam założyć tego bloga, by móc się z wami dzielić moimi doświadczeniami, przygodami, przemyśleniami i nie tylko. Jest to tak spontaniczna decyzja, że aż nie wiem o czym dziś mogłabym napisać...
Może o swojej historii jak odkrywałam kim jestem i krótko na temat tego jak będę prowadziła kolejne wpisy? Tak to wydaje się być najlepszą opcją.

Zatem zaczynając od tej ciekawszej części jestem Kasia, mam 19 lat. W pełni świadoma siebie jestem dopiero trochę ponad rok. Nadal mam wiele różnych myśli w głowie ale wiem tylko jedno - nigdy nie porzucę tego kim jestem.
Jako dziecko byłam wielokrotnie prześladowana przez rówieśników z powodu mojej otyłości (chciałabym schudnąć, ale to nie takie proste, aczkolwiek będę się starać). Owszem każdy był prześladowany, ale przemoc psychiczna oraz fizyczna to nie są proste sprawy. Nie chcę się o tym rozpisywać więc tylko powiem, że już w drugiej klasie podstawówki zaczęłam mieć o tym pierwsze myśli.
Tak dobrze widzicie... od drugiej klasy podstawówki borykam się z tym. Wtedy to naszła mnie dziwna chęć założenia ubrań mamy albo siostry które akurat leżały w pokoju (a byłam sama, bo byłam chora - rodzice mi ufali więc mogłam sama zostać w domu). Wtedy niczego nieświadoma uznałam to za bardzo głupie i od razu zdjęłam wszystko, ale coś we mnie pękło. Od tamtego czasu przyłapywałam się na coraz częstszym myśleniu o tym, coraz częściej starałam się ukradkiem coś na siebie założyć. W pewnym momencie doszło do tego, że potrafiłam w środku nocy wstać i pozbierać rzeczy z łazienki jakie tam były, a nie były jeszcze przesadnie brudne czy wypocone i je zakładać. Raz pamiętam, że w domu siedziałam tak pół dnia, ale to i tak za mało. Wtedy myślałam, że coś ze mną jest nie tak, więc postanowiłam że muszę z tym skończyć. Prawie rok nic nie robiłam, nie przebierałam się, ale myśli były coraz mocniejsze. Więc po roku ponownie zaczęłam, ale już na prawdę było to coś więcej. Tak jak kiedyś myślałam, że to tylko dla podniecenia, tak po tym roku nie mogłam się okłamywać - musiałam się ubierać tak dla spokoju, dla uspokojenia się, dla poczucia ulgi jakiejś. Żeby nie było mówię od razu, że po tylu latach życia w moim obecnym ciele nie jest ono strasznie uciążliwe, choć wolałabym mieć normalne ciało pasujące do mojego umysłu. No i tak się zaczęło coraz więcej - zaczęłam nosić bieliznę cały czas gdy tylko mogłam - wiadomo do szkoły nie mogłam więc obchodziłam się tylko myślą, że zaraz po szkole będę mogła się przebrać. I nagle przełom pewnego dnia straciłam czujność i w staniku, który z powodu otyłości mam czym wypełnić, zobaczyła mnie moja mama (oczywiście nie w samym staniku). Szybko się domyśliła i ze mną porozmawiała. Ta rozmowa wiele mi dała, dzięki temu mogę swobodnie w domu chodzić w staniku. A ostatnio nawet z pomalowanymi paznokciami (u dłoni bezbarwnym lakierem - żeby nie było za wiele szumu). Jestem wdzięczna Bogu - tak muszę to stwierdzić, myślałam, że odsunęłam się od Boga, od Kościoła, ale ostatecznie nie umiem - wierzę w Boga i jestem mu wdzięczna za tak wyrozumiałą mamę, tato nic nie wie i może lepiej, nie wiem jakby on na takie coś zareagował. W ten sposób docieramy do dnia dzisiejszego, gdzie zaraz mam zamiar wskoczyć do wanny, umyć się i zapewne pomalować paznokcie u stóp. Nie dbam o to jak mnie ludzie zaczną nazywać, choć nadal się wielu rzeczy boję. Czekam na studia, gdyż wyjadę z rodzinnego miasta i będę mogła wreszcie zorganizować sobie normalne ubrania, takie jakie chcę, a nie takie jakie wymusza na mnie społeczeństwo.
Mam nadzieję, że ten plan się powiedzie i wkrótce będę mogła się cieszyć z lepszego życia.

Przechodząc natomiast do tego jak mam zamiar prowadzić tego bloga - cóż... jeszcze nie wiem. Pewnym jest, że wpisy będą się pojawiać różnie, jak nie zapomnę, jak coś będę chciała przekazać itd. Ten pierwszy wpis traktuję jako formę prawidłowego przywitania się w tutejszej społeczności.

To by było na tyle w tym wpisie, dzięki za to, że przeczytałaś bądź przeczytałeś ten krótki wpis. Jeśli dla kogoś był on inspirujący czy zachęcający do czegoś to się cieszę. Do zobaczenia w następnych wpisach 

Kasia.
Codzienne retrospekcje

shiro

Najnowsze wpisy